Data publikacji: 02.03.2009, 06:16:18
Utwór był czytany: 415 razy
Chciałem iść po rozum do głowy wiec wstałem wcześniej i uwalniając się z jej ciepłych objęć napisałem jej kartkę że przez pewien czas może mieszkać w moim obecnym miejscu zamieszkania i że wsiadam w pierwszy lepszy pociąg przemyśle wszystko i że wracam za najpóźniej tydzień. wyszedłem i pokierowałem się na dworzec. wsiadłem prędko w pociąg w którym już gwizdano przy odjeżdzie.Tak przybyłem do Ł
odzi. szedłem nieustannie wprost przed siebie stanąłem przed drzwiami jakiegoś budynku. wszedłem tak poprostu,tak jak do otwartego kościoła. zatrzymał mnie stary ochroniarz który zapytał w czym może mi pomóc
-co to za miejsce?-
-szkoła aktorska proszę pana-
-słucham?-
-tutaj młodzi ludzie uczą się być aktorami teatralnymi jak i...-
-Co pan za bzdury wygaduje przecież każdy z nas jest aktorem w teatrze życia. I nikt się do tego nie uczy, dopiero z biegiem czasu nabiera wprawy-
-a widownia?-
-Bóg,aniłowie,szatany i inne istoty nie widoczne nam aktorom są widownią






