Festiwal Studencka Wiosna - Wiersze z Szuflady

Tytuł: Z pamiętnika Czerwonej Wdowy | Autor: njnowak
Data publikacji: 29.08.2009, 09:29:24
Utwór był czytany: 183 razy

Od Autorki:

Narratorką opowiadania jest Celestyna Mierzwińska - rozchwiana emocjonalnie wdowa po ZOMO-wcu. Kobieta ma obsesję na punkcie czerwieni, która kojarzy jej się z miłością, namiętnością i komunizmem. Czerwona Wdowa - pozornie wrażliwa, czuła i sentymentalna - jest fanatyczną marksistką, która nie toleruje odmiennych poglądów ("Moja córka już od kilku tygodni zadaje się z niejakim Dawidem, członkiem Partii Zielonych. Dzisiaj przyłapałam ich na romantycznym spotkaniu w restauracji Świat Kawy i Banana. Myślałam, że wyjdę ze skóry!!! Czy ta dziewczyna naprawdę nie rozumie, iż Dawid nie jest dla niej odpowiednim towarzystwem?! Zielone nie pasuje do różowego, ale ona widocznie ma to w nosie"). Nic więc dziwnego, iż wychowuje swoje córki (Lolitę i Samantę) w duchu skrajnie lewicowym. Wszystko zaczyna się komplikować, kiedy w domu Celestyny zamieszkuje lokator Łukasz - narodowy radykał. Jego obecność sprawia, że Lolita i Samanta zaczynają się otwarcie buntować przeciwko "czerwonemu" reżimowi Mierzwińskiej...

Utwór parodiuje sposób myślenia wielu komunistów, którzy - pod pretekstem równości i sprawiedliwości społecznej - próbują ujednolicić ludzi. Bohaterka opowiadania jest socjalistką ortodoksyjną i nadgorliwą, więc nieumyślnie ośmiesza całą ideologię ("Robiłam wszystko, aby każdemu nalać po równo, ale - ku mojemu zaskoczeniu - nie starczyło picia dla Samanty. Musiałam więc odlać trochę soku z pozostałych szklanek. Nie byłabym w stanie znieść faktu, że my mamy za dużo napoju, a moje młodsze dziecko - za mało"). Czerwona Wdowa stopniowo zaczyna dostrzegać, iż jej zwyczaje nie są kompatybilne z wymaganiami współczesnego świata. Kobieta próbuje przekazać swoim córkom PZPR-owskie tradycje, jednak dziewczyny - znające wyłącznie III Rzeczpospolitą - nie potrafią ich zrozumieć i zaakceptować.

Opowiadanie jest jednocześnie tragiczne i komiczne. Znajdziemy w nim nie tylko zabawne dialogi i elementy satyry politycznej, ale również akcenty melodramatyczne. Fabuła, która do złudzenia przypomina tanie telenowele, dodaje utworowi tragikomicznego charakteru. Opowieść kończy się satyryczną przeróbką piosenki "Niekochana" O.N.A.




Notka 1

To dopiero pierwsze słowa, które piszę w tym wirutalnym pamiętniku... Od czego mogę zacząć? Od przedstawienia się? Od opowiedzenia historii mojego życia? Tym, którzy chcieliby mnie poznać, zdradzę moje imię: Celestyna. Jestem wdową po dzielnym komuniście, która otrzymała w spadku skromny majątek i ogromne cierpienie. Które to już lato, odkąd Amadeusza nie ma na świecie? Ile łez wylałam - na daremne, bo płacz nie może wskrzeszać umarłych?...

W młodości miałam gęste, rude włosy i jasnoniebieskie oczy. Moje usta były czerwone jak socjalistyczny sztandar - i chyba nadal takie są, choć potrafią całować tylko zdjęcia i zimną mogiłę. Amadeusza poznałam na lokalnym spotkaniu PZPR. Tak pięknie opowiadał o przewrotności burżujów i tragicznym losie mas pracujących... Nie mogłam tego wytrzymać. Po moich śniadych policzkach spłynęło kilka krwawych łez. I wtedy mnie dostrzegł... po prostu dowiedział sie o moim istnieniu... 13 dni i 13 nocy później zarejestrowaliśmy się w Urzędzie Stanu Cywilnego, bo wiedzieliśmy, że nie zdołamy wytrzymać ani jednego miesiąca osobno. Moja suknia ślubna była czerwona jak u hinduskich kobiet, a milicyjna orkiestra grała cudowne piosenki. Byliśmy tacy szczęśliwi, tacy radośni i beztroscy w naszym Raju na Ziemi...

Amadeusz szybko rozpoczął karierę w ZOMO, co - w moich oczach - uczyniło go prawdziwym bohaterem. Był bardzo odważny, nie wahał się stawiać czoła strajkującym robotnikom. Wzbudzał szacunek przyjaciół i trwogę wrogów. A gdy ktoś zajmował się handlem wolnorynkowym, Amadeo od razu rozbijał całą mafię. Tak, tak - to był Człowiek Partii! Nie wiedzieliśmy, że wkrótce nadejdzie koniec wszystkiego...

W 1989 roku zawalił się cały mój świat, a pod jego gruzami zginął nieodżałowany Amadeusz. To był najstraszniejszy dzień mojego życia... Zobaczyłam na własne oczy, jak podła śmierć bierze w ramiona najwspanialszego człowieka PZPR. Odchodząc, Amadeo chciał mi coś powiedzieć. Nie zdołał. Jego usta o smaku czerwonego wina umilkły na zawsze. Dopiero kilka lat temu udało mi się skontaktować z bratem Amadeusza, który znał mojego Męża jak mało kto. Szwagier zdradził, że Amadeo donosił na mnie do UB, i pewnie o tym chciał mi powiedzieć przed śmiercią.

Odejście Amadeusza było dla mnie o tyle tragiczne, że nosiłam wtedy pod sercem nasze drugie dziecko - Samantę (pierwsze ma na imię Lolita). Początkowo chciałam ją usunąć, ale później stwierdziłam, iż nie mogę tego zrobić. Przecież w jej żyłach płynie krew mojego Męża - krew czysta i czerwona, niezmącona zieloną ekologią, brunatnym nazizmem, niebieskim liberalizmem, tęczowym homoseksualizmem ani czarną reakcją! Postanowiłam ocalić Samantę, więc teraz mam dwie córki: 20-latkę i 19-latkę. Ja ubieram się na czerwono, a one na różowo. To jeszcze guguły: umiarkowane socjalistki, należące do młodzieżówki SLD. Jak dojrzeją, to na pewno pokraśnieją.


Notka 2

Dzisiaj poznałam tego Łukasza, który ma zamieszkać u nas na stancji. Chłopak jest studentem drugiego roku geografii, pochodzi z jakiejś małej, podwarszawskiej miejscowości. Nie wiem, czy postąpiłam słusznie, przyjmując go pod swój dach. Nie dość, że młodzieniec wygląda na skinheada, to jeszcze był bardzo zniesmaczony, kiedy zobaczył w naszym przedpokoju portret Lenina! Oczywiście, nic nie powiedział, bowiem musi być uprzejmy wobec pani domu. Ale ja swoje wiem: ten człowiek jest prawicowcem, burżujem i klerykałem! Mam nadzieję, że nasze relacje będą się układały W MIARĘ przyzwoicie - wszak nie od dziś wiadomo, iż różnice klasowe nie wróżą pełnego pokoju.

Po krótkiej rozmowie weszliśmy do salonu, aby zjeść podwieczorek i napić się soku. Myślałam, że w moich zbiorach jest jeszcze pełno tego napoju. Robiłam wszystko, aby każdemu nalać po równo, ale - ku mojemu zaskoczeniu - nie starczyło picia dla Samanty. Musiałam więc odlać trochę soku z pozostałych szklanek. Nie byłabym w stanie znieść faktu, że my mamy za dużo napoju, a moje młodsze dziecko - za mało. Student-prawicowiec nie był zadowolony z mojej decyzji, ale starałam się go zrozumieć, bo pewnie nigdy nie słyszał o sprawiedliwości społecznej, równości i braterstwie. W sumie to dobrze, że trafił akurat pod moje skrzydła. Już ja, Celestyna Mierzwińska z domu Goldberg, naprawię jego światopogląd! Pozwolę mu odkryć piękno Pracy oraz wartości, które w środowiskach reakcyjnych są zupełnie nieznane. Poza tym, nauczę go naszej nowomowy, bo na razie wysławia się jak jawnofaszysta.


Notka 3

Do stu tysięcy kwiatów w mauzoleum Lenina!!! Ale jestem wściekła na Lolitę!!!

Moja córka już od kilku tygodni zadaje się z niejakim Dawidem, członkiem Partii Zielonych. Dzisiaj przyłapałam ich na romantycznym spotkaniu w restauracji Świat Kawy i Banana. Myślałam, że wyjdę ze skóry!!! Czy ta dziewczyna naprawdę nie rozumie, iż Dawid nie jest dla niej odpowiednim towarzystwem?! Zielone nie pasuje do różowego, ale ona widocznie ma to w nosie. Gdy wróciłyśmy do domu, Lolita zaczęła wrzeszczeć: "Mamo, dlaczego nie akceptujesz Dawida?! To taki sam lewicowiec, jak ty!". Otóż nie taki sam. Ten chłopak ma poglądy antykomunistyczne, a to znaczy, że jest burżujem i kapitalistą. Nie chcę, żeby Lolka zadawała się z kimś takim - co to, to nie! Niech sobie znajdzie jakiegoś czerwonego, bo z zielonymi nigdy nic nie wiadomo. Przeżyłam trochę więcej latek, niż ona, więc znam się na rzeczy.

Jak to dobrze, że przynajmniej z Samanty jest pociecha! I pomyśleć, iż mogła ona w ogóle nie przyjść na świat!


Notka 4

Lolita przeszła samą siebie. Kiedy rankiem weszłam do jej pokoju, zobaczyłam ją odzianą w czarne, gotyckie ubrania. "Mamo! - zawołała. - Jestem rock-metalówą, więc będę się ubierać na czarno! Sama powiedziałaś, że zielone nie pasuje do różowego, więc teraz Dawid i ja będziemy się ubierać tak samo!". "Co ty, niepoważna jesteś?!" - zapytałam, nie mogąc się otrząsnąć ze zdziwienia. Moja córka, która zawsze była różowa, nagle stała się czarna! "Dlaczego niepoważna? - chciała wiedzieć Lolka. - Przecież zawsze mnie uczyłaś, że najważniejsze są równość i sprawiedliwość! Teraz chyba powinnaś być szczęśliwa, prawda?". "Lolito, twój Ojciec w grobie się przewraca!" - oświadczyłam, a ona zaczęła śpiewać szyderczą piosenkę Chylińskiej: "Załóż róż - będzie pięknie! Załóż róż - będzie modnie!".

Spojrzałam na biurko i zobaczyłam, że leży na nim ten szmatławy gniot Orwella, "Rok 1984". "Lolito! - zawołałam przerażona. - Czy ty nie wiesz, że takie książki mają zły wpływ na młodych ludzi?! To jest bardzo zła literatura, która mąci w głowach i degraduje psychikę... To tak, jakbyś chodziła na Msze święte i słuchała tych śmiesznych kazań o kapitalizmie". "Ależ w tym nie ma nic złego!" - obruszyła się Lola. Oburzona, bezwiednie wytrzeszczyłam oczy. "Lolka, jak ty się do matki odzywasz?! - spytałam retorycznie. - Jeszcze jeden taki wybryk, a porozmawiamy inaczej!". "Trzeba ci wiedzieć, że >Rok '84< czytam po raz drugi - pochwaliła się perfidnie dziewucha. - Wcześniej przerobiłam >Folwark Zwierzęcy<, no i kilka prac Sołżenicyna". Powiedziałam Lolicie, że za karę ma wysprzątać cały swój różowy pokój. Moja córka zaczęła się stawiać, toteż ryknęłam przeraźliwie: "DOOO RRROOOBOOOTYYY!!!". Nastolatka, widocznie tęskniąca za św. Spokojem, przystąpiła do pracy. W tle grała piosenka "Muka" zespołu Hey: "Nie strasz mnie. Nie boję się: czarów, klątw, biurowych mątw, matki, siostry i psa, ojca z zaświatów i lwa. I Czarnej Wołgi!".

Wyszłam z pomieszczenia, zalewając się krwistoczerwonymi łzami. Płaczę dosyć często, toteż moje oczy są osłabione i wylewają łzy razem z krwią. O, mój miły Amadeuszu! Gdybyś był wśród nas, nigdy nie dochodziłoby do takich sytuacji!...


Notka 5

Nasz lokator-student sprawuje się wzorowo. Dzisiaj wysłałam go do sklepu po chleb i "Wyborczą", a on bez szemrania spełnił polecenie. Czyżby Towarzysz Burżuj poszedł po rozum do głowy? Nie wiem. Jest jeszcze za wcześnie, aby to oceniać. Niepokoi mnie fakt, że nadal kręcą się wokół niego chłopcy-narodowcy, jednak staram się nie zwracać na nich uwagi. Póki co, nie wyrządzają nikomu krzywdy.

Znalazłszy wolną chwilę, oddałam się lekturze mojej ulubionej gazety. Przeczytałam ciekawy, choć dość krótki artykuł Adama Michnika. Pan Adaś jest taki przystojny i inteligentny! Na dodatek, można go uznać za bohatera romantycznego, bo tak długo walczył o "socjalizm z ludzką twarzą". Tyle wycierpiał, tyle przykrości przeżył... Nie pojmuję, jak te klerykały od Rydzyka mogą go tak oczerniać?!


Notka 6

Stare przysłowie mówi: "Nie chwal dnia przed zachodem słońca". Szkoda, że nie pamiętałam o nim, oceniając mojego lokatora. Tak się bowiem składa, iż Towarzysz Burżuj zaczął pokazywać pazurki! Kiedy poszedł na wykłady, weszłam do jego pokoju, aby sprawdzić, jak się urządził. I co? Zobaczyłam, że ma on duży zapas bułek oraz innych produktów, które potajemnie zabierał ze śniadania i kolacji! Wiedziona wrodzonym poczuciem sprawiedliwości, postanowiłam zarekwirować mu tę żywność. Wieczorem Łukasz zaczął się upominać o "swoje".

ŁUKASZ: Oddawaj moje bułki, czerwona złodziejko!!!

JA: Te bułki były, są i będą własnością NAS WSZYSTKICH!

ŁUKASZ: To MOJE bułki! Dostałem je na własność od Samanty, która jest na diecie!

JA: No właśnie! Przez kilka dni wyzyskiwałeś swoją biedną towarzyszkę, marząc tylko o napełnieniu własnego brzdenia! Kurczę!!! To ja robię jedzenie dla wszystkich domowników, a ty sobie zakładasz prywatne spiżarnie tylko dla siebie?! Kapitalistyczna świnio!!! Jak ci nie wstyd patrzeć mi w oczy?!

ŁUKASZ: Moje bułki - mój biznes! Zapłaciłem za nie przed zakwaterowaniem i równie dobrze mógłbym je zjeść w jadalni! Nie masz prawa ruszać cudzej własności!!!

JA: A ty nie masz prawa być bezdusznym krwiopijcą! Kułak!!!

ŁUKASZ: Czerwona złodziejka!

JA: Kapitalistyczna świnia!

ŁUKASZ: Żydówka!

JA: Antysemita!

ŁUKASZ: Wróg Narodu!

JA: Wróg Ludu!

ŁUKASZ: "A na drzewach, zamiast liści, będą wisieć komuniści"!

JA: "Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie"!


Niespodziewanie do pokoju weszła Samanta, więc podałam jej folie z jedzeniem. O dziwo, dziewczyna podeszła z nimi do Towarzysza Burżuja.


SAMANTA (delikatnie, do Łukasza): Weź sobie to żarcie, ja go nie chcę...

JA (groźnie): Nie dawaj mu tych folii! Nie dawaj! Powiedziałam: nie dawaj!!!

SAMANTA: Dlaczego?!

JA: Bo on będzie miał za dużo, a ty za mało!

SAMANTA: Ale ja nie mam nic przeciwko temu! Jestem wolnym człowiekiem, więc mogę decydować o swoim jedzeniu!

JA: Porządek musi być, a sprawiedliwość jest najważniejsza! Każdy z nas otrzymał określoną liczbę bułek i ma je zjeść - czy mu się to podoba, czy nie!

ŁUKASZ (ironicznie): A kiedy się pojawią kartki na mięso?

SAMANTA (wywracając oczami): Rety, co za komuna...

Nie chciałam kontynuować tej dziecinnej sprzeczki. Zabrałam cały zapas żywności, dochodząc do wniosku, że skoro ja ją przygotowałam, to mam największe prawo do jej spożycia.


Notka 7

Jest godzina 23:58, a ja nie mogę zasnąć. To wszystko przez Lolitę, która wróciła do domu dopiero godzinę temu. "Lolka! - wykrzyknęłam na jej widok. - Gdzie ty się szlajałaś tyle czasu - i to w TAKIM ubraniu?! Kiedy ja byłam w twoim wieku, to codziennie do UB biegałam! A ty co?!". "Byłam z Dawidem w świątyni" - odparła wyniośle. "Tej takiej starej, żydowskiej?" - dopytywałam się. "Nie. Katolickiej" - padła odpowiedź. Myślałam, że padnę ze śmiechu. Od kiedy moja córka jest katoliczką?! "Co ty, Lolka, w Boga uwierzyłaś?!" - zaczęłam rechotać. "Nie, ale lubię takie niezwykłe, gotyckie klimaty. Słuchaj, mamo. Dawid i ja postanowiliśmy się pobrać!".

Tym razem nie było mi do śmiechu. Stanęłam jak wryta, nie mogąc uwierzyć w to, co usłyszałam. "Lolka, jak wyjdziesz za zielonego, to cię wydziedziczę!" - oświadczyłam, a Lolita mruknęła pogardliwie: "Olewam to!". Powoli usiadłam na krześle i dałam jej do zrozumienia, że ma zrobić to samo. Przez chwilę siedziałyśmy cicho, patrząc sobie w oczy. Na jej twarzy malował się gniew, bunt oraz wiara w siebie, na mojej - smutek. I nic więcej. "Lola... - szepnęłam w końcu. - Pokaż mamusi, po której stronie masz serce?". "Po lewej". "Jakiego koloru jest twoja krew?". "Czerwonego". "No właśnie, czerwonego - powiedziałam zmęczonym głosem. - Jesteś już dorosła, ale błagam: nie rób wstydu własnej rodzinie. I pamiętaj o swoim Ojcu!".


Notka 8

Łukasz ma ewidentnie zły wpływ na moją rodzinę! Dzisiejsza kolacja miała być zupełnie normalna. Jak każdego dnia, usiedliśmy przy stole, aby wspólnie zjeść kanapki i obejrzeć coś w TVN-ie. Samanta była strasznie nieprzytomna, ponieważ słuchała czegoś przez słuchawki. Ten zwyczaj pojawił się u niej zaraz po przyjeździe Towarzysza Burżuja, który lubi - na własny użytek - słuchać nacjonalistycznych piosenek. W końcu zdenerwowałam się i zabrałam jej sprzęt grający. Odłączyłam słuchawki od bazy i zwiększyłam głośność, aby dowiedzieć się, co tak pochłonęło moją córkę. Jakże wielkie było moje obrzydzenie, gdy usłyszałam sygnał dźwiękowy, będący fragmentem "Bogurodzicy", a potem ten złowieszczy głos: "Tu Radio Maryja, katolicki głos w Twoim domu!".

Skamieniałam. Po prostu skamieniałam. Siedziałam jak sparaliżowana, podczas gdy Lolita patrzyła z przerażeniem na Samantę, a Łukasz wbijał wzrok w duszoną paprykę. W końcu odzyskałam przytomność umysłu i powiedziałam do zgromadzonych: "Towarzyszki i towarzysze! To się musi skończyć! Wydarzenia, które miały miejsce w ostatnim czasie, wzbudziły we mnie ogromny niepokój, ale teraz osiągnęliście szczyt nikczemności. Co to ma być?! Tajny Komitet przeciwko Kobiecie w Czerwieni?! Podziemne Towarzystwo Anonimowych Antytotalitarystów?! Samanta, wracaj do swojego pokoju i nie wychodź stamtąd do rana!". "Precz z komuną!" - zawołała 19-latka, zrywając się z krzesła i biegnąc po schodach na górę. Lolita, Łukasz i ja straciliśmy humor oraz apetyt.


Notka 9

Jest 3:24 rano. Godzinę temu obudziły mnie jakieś hałasy, więc natychmiast zerwałam się z łóżka i wyjrzałam przez okno. Obok samochodu Łukasza stali Burżuj i Samanta, którzy ładowali do bagażnika ciężkie walizki. "Co wy wyprawiacie?! - ryknęłam, nie przejmując się ciszą nocną. - Natychmiast wracajcie do domu!!!". Zignorowali mnie. Kilka sekund później Łukasz zajmował już miejsce za kierownicą, a Samanta - po jego prawicy. "No, to co? - zapytał wesoło, acz retorycznie student. - Alleluja i do przodu!". "SAMANTO, ŻAŁUJĘ, ŻE JEDNAK CIĘ NIE USUNĘŁAM!!!" - ryknęłam tak głośno, że pies sąsiadów zaczął przeraźliwie szczekać. Burżuj nacisnął pedał gazu, a samochód ruszył. Moim uszom dał się słyszeć ryk silnika, który potem został zagłuszony przez radosną piosenkę:

"Uciekniemy stąd, wszystko będzie proste.
Noc spadnie na naszego anioła stróża.
Popędzimy naprzód pustymi skrzyżowaniami,
nasze dusze powstaną, oni nas nie złapią.

Moja miłość do Ciebie - zawsze, na zawsze.
Tylko Ty i ja - wszyscy inni są niczym.
Nie wrócimy, nie wrócimy tam.
Nie zrozumieją...
Nie zrozumieją nas!!!"

TATU, "Not gonna get us"
(tłum. N. J. Nowak)


Początkowo było mi przykro, że to wszystko tak się skończyło. Później jednak stwierdziłam, iż jestem sama sobie winna. Ostatnio często puszczają mi nerwy, nie potrafię spokojnie dyskutować z innymi ludźmi... "Skutek, jaki jest, każdy widzi". Jestem nieszczęśliwą kobietą: moja starsza córka wychodzi za członka Partii Zielonych, a młodsza uciekła z jakimś faszystą. Mój kochany Amadeuszu... Gdybyś mógł tu przyjść i mnie pocieszyć! Lecz już nigdy Cię nie zobaczę - zginąłeś, przygnieciony szczątkami upadającego systemu. Nasza miłość musi być silniejsza od przemian ustrojowych, od politycznych intryg, od śmierci. Ustroje mogą tonąć jak Titanic, ale nie wolno im pociągać za sobą ludzi. Amadeuszu, Amadeuszu, tak bardzo za Tobą tęsknię!!! Jeśli Ty nie możesz mnie odwiedzić, to ja pójdę za Tobą. Spoczniemy we wspólnym grobowcu jak na małżeńskim łożu...


Notka 10

Właśnie wróciłam z cmentarza, który - jakkolwiek makabrycznie to zabrzmi - jest moim "drugim domem" już od 1989 roku. Szary, okazały nagrobek powoli się starzeje, co widać na rozmaitych fotografiach. Na kamiennej płycie wyryto imię i nazwisko mojego Męża, krótką informację o długości Jego życia, no i wyrazisty napis:

"Pali się Moskwa, pali się Krym,
a nasza miłość nie ujdzie w dym".


Jest to parafraza wiersza, który kiedyś wpisano mi do pamiętnika. Być może wpisał mi go sam Amadeo. Nie pamiętam.

Odkąd Samanta uciekła, a Lolita zaczęła się przeprowadzać do zielonego, czuję się potwornie samotna. W mojej głowie pojawiła się nawet myśl, że powinnam ponownie wyjść za mąż. Najwyższy czas pogodzić się ze śmiercią Amadeusza i rozpocząć nowe, szczęśliwe życie! To nic zdrożnego, a ja mam do tego prawo. Warto wiedzieć, że od jakiegoś czasu podoba mi się pewien uroczy Platfus... to znaczy: członek Platformy Obywatelskiej. Gothard Rottweiler, bo o nim mowa, jest ode mnie dużo młodszy, więc mogę mieć problemy z jego uwiedzeniem. Zwłaszcza, że koło niego kręci się jak mucha Marcyś - szalona anarchokolektywistka.


Notka 11

Jest tak, jak myślałam - Platfus mnie nie zechciał! To wszystko przez moją komunistyczną przeszłość i teraźniejszość. Heh, gdybym nie była czerwona, nie miałabym takich problemów. Pewien miły 30-latek zaproponował mi, bym została... skrajną prawicówką! Co o tym myślicie? Bo ja nic... jeszcze nic... Wczoraj, kiedy nudziłam się w pustym mieszkaniu, "gwizdnęłam" Lolicie płytę O.N.A. Zmieniając niektóre słowa w oryginalnym tekście, stworzyłam ciekawą przeróbkę piosenki "Niekochana". Oto ona:

"Byłam w PZPR - co za wstyd!
I w UB, jakiś czas - nieważne już.
Wiem, że współcześnie mi
nie ufa nikt.
Wiem, że do końca już
będzie tak.
Patrzę na teczkę mą -
- nie czuję nic!
Boję się poczuć żal,
to boli, wiem (ha!).

Jestem samaaaaa - taki looooos!
Zlustrowanaaaaa - taki looooos!

Nie mogę kłamać, bo
śmieszna jestem wtedy.
Nie myślę o Polsce i
pogrążam się.
>Powiedz wszystko<.
Aaaaa! Nie wiem nic!
Znów zdemaskował mnie
ten obcy ktoś (ha!).

Jestem samaaaaa - taki looooos!
Zlustrowanaaaaa - taki looooos!
Może chcesz roooooz-grzeszyć mnieeeee?
Powiedz, czemuuuuu wciąż martwię sięęęęę?"


(Parafraza piosenki "Niekochana" O.N.A.
Oryginał na stronie: http://pl.youtube.com/watch?v=69KE8G6bu7U)


Takie są dzieje Kobiety w Czerwieni, która już nie chce być czerwona. Może ktoś z Was pomoże mi się "przefarbować"?...




Średnia Głosów: 0 | Ilość Głosów: 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie zabronione!

Nie odpowiadamy za wszelkie szkody, treść komentarzy oraz autentyczność informacji na stronie!

Utwory zamieszczane są własnością ich autorów - kopiowanie i wykorzystywanie treści bez ich zgody jest zabronione!