Resztki oddechów uciekły kominem
Jak ? - może z dymem
Słońce już nie szkli wybitych okien
mija je bokiem
Po kątach jeszcze
czai się śmiech dzieci
zanim przez drzwi wyrwane
w niepamięć uleci
w ubitym lustrze nieobecne twarze
fragmenty zdarzeń
W gazecie kiedyś była notatka
spłonęly dzieci ojciec oraz matka
W pół pusta szafa podpiera ścianę
Obrazek święty płacze amen - amen
i nawet szpaki się, tu nie zlatują
spalone wiśnie zbyt gorzko smakują
Jeszcze ta wierzba przed domem
też płacze - już nie zobaczę
już ich nie zobaczę
Obok koparka maszyna zniszczenia
z ziemią chce zrównać
ostatnie wspomnienia
