Obraz tła Poetica

Wiersze i opowiadania — portal literacki

Czytaj i publikuj wiersze, opowiadania, artykuły i felietony

Wiersze

Bród na Dźwinie

daniil-lazko

Daniil Lazko(Łaźko)
Daniil Lazko(Łaźko)
18 sierpnia 2026·5 min czytania·1 Odwiedziny

BRÓD NA DŹWINIE

Daniił Łaźko

poemat

Tuapse, 18 sierpnia 2026



BRÓD NA DŹWINIE

Zmierzch zapada nad Dźwiną, woda się nie spieszy,

niesie liść i poblaski zgasłego zachodu.

Idę dawnym gościńcem, samotny i pieszy,

gdzie w koleinach mokrych mech rośnie od spodu.


Księżyc wstaje zza olszyn i po wodzie brodzi,

szuka brodu i szuka — nie znajdzie do rana;

wiatr z tamtego wybrzeża pieśń dawną przywodzi,

jakby komuś przed laty cicho zaśpiewana.


Wchodzę w las. Ciemność pachnie deszczem i żywicą,

stary trakt się domyśla pod mchem swego biegu;

tu się żadna ze ścieżek nie liczy z granicą,

pieśni i ludzie chodzą od brzegu do brzegu.


Poznaję po omacku: tu rosła leszczyna,

tam ktoś wołał na krowy, hen, u brzegu sadu;

dłoń odgarnia gałązkę, nim myśl przypomina,

choć po tamtych wołaniach nie zostało śladu.


Pamięć stawia przede mną wieś przy samej wodzie,

dwór za lipami, w oknie jedno światło płonie;

pachnie sianem i dymem w przedwieczornym chłodzie,

ktoś staje w progu domu, w mrok wyciąga dłonie.


Dzwon z kaplicy za borem zwołuje niedzielę,

idą starzy i młodzi przez wysokie trawy,

głos ma ciepły i niski, jak głosy w kościele,

i po ciemku znajdują wysiedziane ławy.


Woda błyska za pniami i przez jedną chwilę

widzę lampę nad stołem, nie księżyc na fali;

słyszę czyjeś wołanie, choć wiem, że się mylę,

jakby wszyscy w tym domu wciąż przy ogniu trwali.


Zdaje mi się: wystarczy przejść na drugą stronę,

a ta droga za brodem dojdzie znów do domu,

odgarnąć mgłę jak lekką, wiszącą zasłonę —

i że nic się nie stało przez ten czas nikomu.


Droga może mnie dowieść najwyżej do brodu,

dalej trzeba by płynąć — a nie widać łodzi;

jest ścieżka, która wiodła furtką do ogrodu,

po której nie stąpają nogi: pamięć chodzi.


Schodzę z lasu nad wodę. Dźwina, jak przed laty,

płynie w dół i kołysze księżyc w swoim niebie;

ona nigdy nie wraca i nie liczy straty,

a my całe swe życie wracamy — do siebie.


Odchodzę. Mgła na łąkach kładzie się już nisko,

za plecami zostaje szum nocnego lasu;

a to okno za wodą wciąż świeci tak blisko —

i nie zgaśnie, dopóki starczy w rzece czasu.



ANALIZA LITERACKA

Bród jako oś semantyczna

Poemat trzyma się jednego przedmiotu, który trzykrotnie zmienia swój status. Najpierw bród jest faktem krajobrazu: księżyc „po wodzie brodzi”, szuka przejścia i nie znajduje go do rana. Potem staje się obietnicą — „wystarczy przejść na drugą stronę”, i to zdanie pada w chwili, gdy złudzenie osiąga szczyt. Wreszcie okazuje się granicą poznania: „Droga może mnie dowieść najwyżej do brodu”. Ta sama płycizna jest więc kolejno miejscem, nadzieją i miarą tego, dokąd człowiek może dojść o własnych nogach.

Ważne, że pierwszym, który szuka brodu, nie jest wędrowiec, lecz księżyc. Kiedy w strofie ósmej bohater sam zaczyna wierzyć w przejście, powtarza gest, o którym czytelnik już wie, że kończy się niepowodzeniem. Rozczarowanie zostało przygotowane siedem strof wcześniej, i to bez jednego słowa komentarza.

Dźwina — figura czasu, nie tło

Rzeka nie jest tu dekoracją ani symbolem ojczyzny. Jest drugim bohaterem, zbudowanym całkowicie z zaprzeczeń tego, co robi człowiek: nie spieszy się, nie wraca, nie liczy straty. Ostatnia strofa dziesiąta stawia obie postawy obok siebie w jednym zdaniu — „ona nigdy nie wraca i nie liczy straty, / a my całe swe życie wracamy — do siebie”. Zdanie to nie ocenia żadnej ze stron. Mówi tylko, że powrót jest wyłączną własnością istot, które pamiętają.

Stąd bierze się też sens zakończenia. Światło nie gaśnie, „dopóki starczy w rzece czasu”: fraza czytelna dwojako — jako czas, którego rzece jeszcze staje, i jako czas płynący w rzece. Wiersz nie rozstrzyga między tymi lekturami, bo cała jego konstrukcja opiera się na tym, że rzeka i czas są tym samym nurtem.

Pamięć ciała

Najciekawszy jest sposób, w jaki utwór pokazuje pamięć: nigdy jako myśl, zawsze jako ruch. W strofie czwartej „dłoń odgarnia gałązkę, nim myśl przypomina” — ręka wie wcześniej niż świadomość. W strofie szóstej ten sam mechanizm zostaje przeniesiony ze wsi na wspólnotę: wierni „po ciemku znajdują wysiedziane ławy”, bez światła, bez namysłu, samym ciałem. Dwie strony rzeki i dwa pokolenia okazują się połączone tym jednym odruchem.

Dopiero na tym tle działa strofa dziewiąta. Kiedy pada zdanie „po której nie stąpają nogi: pamięć chodzi”, mamy już przygotowany kontrast: nogi wiedziały wszystko, dopóki chodziło o las; ogród leży poza ich zasięgiem. Rozdzielenie ciała i pamięci jest tu prawdziwym punktem zwrotnym — mocniejszym niż jakiekolwiek wyznanie.

Pogranicze bez patosu

Utwór nie wypowiada ani razu słowa „ojczyzna”. Ziemia ojców istnieje w nim wyłącznie jako spis rzeczy: mech w koleinach, zapach żywicy, jedno światło w oknie, wysiedziane ławy, lampa nad stołem, siano i dym. Jedyna deklaracja polityczna, jaka pada, jest sformułowana jako obserwacja przyrodnicza: „tu się żadna ze ścieżek nie liczy z granicą, / pieśni i ludzie chodzą od brzegu do brzegu”. Granica przegrywa nie z retoryką, lecz ze ścieżką.

Ironia

Ironia pojawia się dwukrotnie i za każdym razem jest wyciszona. Pierwszy raz — gdy okazuje się, że dalej „trzeba by płynąć, a nie widać łodzi”: cała metafizyka powrotu rozbija się o brak sprzętu. Drugi raz — w antytezie rzeki i człowieka, gdzie ironia przechodzi już w rodzaj gorzkiej mądrości. To przejście jest zamierzone: po jedenastu strofach obrazów czytelnik potrzebuje jednego zdania wypowiedzianego wprost, inaczej całość skończyłaby się samą melancholią.

Forma

Utwór zbudowany jest z jedenastu czterowierszy trzynastozgłoskowca ze średniówką po siódmej sylabie, o rymach krzyżowych i wyłącznie żeńskich. Regularność jest ścisła, lecz nie mechaniczna: przerzutnie i pauzy średniówkowe rozluźniają wiersz tam, gdzie sens tego wymaga — najwyraźniej w wersie „po której nie stąpają nogi: pamięć chodzi”, gdzie słowo „nogi” zostaje zawieszone tuż przed rozwiązaniem.



O ORYGINALNOŚCI UTWORU

Poemat mieści się w tradycji polskiego romantyzmu, lecz nie jest stylizacją żadnego konkretnego tekstu. Nie zawiera parafraz, cytatów ani zapożyczonej frazeologii; jego język jest współczesny, pozbawiony sztucznej archaizacji, a inwersje pojawiają się tylko tam, gdzie wymusza je średniówka.

Pokrewieństwo z tradycją Mickiewiczowską dotyczy trzech rzeczy: formy wierszowej, sposobu, w jaki krajobraz przechowuje historię, oraz powściągliwości wobec wielkich słów. Wszystko poza tym należy do tego utworu. Obraz nośny — bród zmieniający znaczenie od geografii przez złudzenie po granicę poznania — jest konstrukcją własną, podobnie jak antyteza rzeki i człowieka w strofie dziesiątej oraz rym „nisko / blisko” zamykający wiersz.

Osobno warto odnotować, czego w utworze nie ma. Nie ma sceny zbiorowej, nie ma postaci historycznych, nie ma narodowej deklaracji ani puenty moralizującej. Bohater nie jest wieszczem: jest człowiekiem, który zna las po omacku i który dowiaduje się, że ta wiedza kończy się przy furtce ogrodu. Ojczyzna nie zostaje w wierszu nazwana ani razu — i właśnie dlatego jest w nim obecna.

Miejsce i data powstania: Tuapse, 18 sierpnia 2026.

Daniil Lazko(Łaźko)

Napisane przez

Daniil Lazko(Łaźko)

Jestem autorem, dla którego poezja zaczyna się tam, gdzie milknie proste wyjaśnienie. Interesuje mnie romantyzm, historia Europy Wschodniej, pamięć, honor, wygnanie i ciemniejsza strona ludzkiej godności. Piszę z zamiłowaniem do rytmu, skrótu i wyrazu precyzyjnego, szukając tonu między melancholią a ironią. Bliskie są mi zarówno klasyczne tradycje literackie, jak i ich nowoczesne, żywe odczytania.

Oceń utwór

Brak ocen, bądź pierwszy!

Wspieraj Poetica.pl

Tutaj najważniejsze są słowa — bez reklam, bez hałasu, bez rozpraszaczy.

Jeśli chcesz pomóc nam pisać dalszy ciąg Poetica.pl, postaw nam kawę lub wesprzyj nas na Patronite.

Dziękujemy!

Komentarze

, aby skomentować

Brak komentarzy. Zaloguj się, aby rozpocząć dyskusję.