Chyba
chyba już się nic nie zdarzy
bicia serca sensu brak
czas tka białą sieć na twarzy
przemijania zwykły znak
dzień znów fiaska piętno niesie
strąca chęci w ciemny byt
czarny szpaler brzóz przy lesie
droga pełna zimnych płyt
w walce siebie sam pokonał
kwili w szafie niczym ptak
wyrok ludzki kat wykonał
pętli znamię krwawy znak
drogi koniec już się jawi
futro druha ściskam wraz
dzień wczorajszy gardło dławi
ruch zastyga niczym głaz
GRAHAMOZA
