Ściskam w dłoniach ostatnie pocałunki.
Zbieram rozsypane po ziemi dni porzucone przez nas.
Nie ma podziału na dobre i złe.
Teraźniejszość jaką zastaliśmy jest cudownie męcząca falą wspomnienia .
I cóż my? Dokąd uciekniemy przed sobą?
By nie starczyło nam sił na chwilowy powrót.
W tym dniu ponownie się dotknęliśmy,
W tym dniu przeze mnie przeklętym.
Dlaczego?
