Obraz tła Poetica

Wiersze i opowiadania — portal literacki

Czytaj i publikuj wiersze, opowiadania, artykuły i felietony

Wiersze

Droga powrotna

114303568809914163067

Daniil Lazko(Łaźko)
Daniil Lazko(Łaźko)
5 lipca 2026·5 min czytania·3 Odwiedziny

Daniił Łaźko

Droga powrotna

wiersz

Touapsé, 4 lipca 2026



Droga powrotna


Wieczór schodził na drogę między las i wodę,

Rzeka srebrem świeciła pod niskim księżycem,

Szedłem, jak się przez życie idzie w niepogodę:

Nie pytając o jutro, z odwróconym licem.


Po jednej stronie ciemność sosnowego boru,

Po drugiej — nurt, co płynie i nie wie, że płynie;

Wiatr w brzozach się odzywał głosami wieczoru,

Jakby ktoś mnie wspominał w dalekiej rodzinie.


Gdzieś za rzeką dzwoniono cicho na Anioła,

Pies ujadał przy dworze, gdzie okna już zgasły;

I świat się wydał mały jak dziecinne sioła,

Gdzie konie po ciemnemu przy drodze się pasły.


Wyszedłem z domu młodo — na rok, na dwa lata,

Jak się wychodzi rankiem, nie żegnając sadu;

Przemierzyłem, wędrując, szeroki szmat świata,

I z dawnych dróg powrotnych nie zostało śladu.


Pamiętam próg i lipę, i wieczorne mleko,

I matczyne wołanie z ganku po imieniu,

I pannę, co mieszkała za rzeką — daleko,

I świat, co się zaczynał i kończył w tym cieniu.


Widziałem morza, góry i cudze stolice,

Uczyłem się rozstania jak drugiego chleba;

Czas mi po trochu ścierał wileńskie ulice

Jak wiatr piasek ze szlaku — bo tak widać trzeba.


Teraz idę — i wszystko jest jak dawniej było:

Ten sam księżyc nad wodą, te same olszyny,

Tylko mnie gdzieś po drodze w świecie się zgubiło

I nie wiem, kto tu wraca z dalekiej krainy.


Księżyc idzie tuż za mną od brzozy do brzozy,

Jak ktoś, co nie zagadnie, lecz i nie zostawi;

Milczą przydrożne bory, milczą ciemne łozy,

I droga w jego świetle jak we śnie się jawi.


Wtem u zakrętu drogi, gdzie krzyż pochylony,

Chłopiec z koniem nadchodzi od strony pastwiska;

Koń wilgotny od rosy, miesiącem srebrzony,

Stąpa z cicha, a chłopiec przygląda się z bliska.


Skłonił się po bożemu, jako we wsi zwykli,

— Dokąd to, gospodarzu, idziecie? — zapytał.

A mnie się nagle zdało, że wszyscy, co znikli,

Stanęli wkoło w ciszy, jakbym ich znów witał.


Chciałem nazwać wieś moją — toć stoi, gdzie stała,

Śpi sobie pod lipami przy tym samym brodzie;

A nazwa się o wargi jak ćma obijała:

Bo com ja tam za jeden — gość czy ktoś w przechodzie?


Tamten chłopiec, co wyszedł miedzami przez rosę,

Tam pozostał na zawsze — u sadu, u proga;

A ja tylko siwiznę i milczenie niosę,

I bez niego przede mną coraz dłuższa droga.


— Idę do domu, synku — rzekłem — jeszcze kawał...

On skinął, jakby wiedział, gdzie ten dom być może;

I stukot kopyt z wolna za nimi ustawał,

Aż wszystko znów ucichło po dawnemu w borze.


Dom mój nie za górami i nie za tą rzeką:

Wieczorami zapala tam matka łuczywo,

Jest bliżej niż powietrze — pod samą powieką,

I lipa w nim zakwita, i pachnie w nim żniwo.


Aż wschód ponad borami zaczynał się bielić,

Zgasł księżyc, ptak się ozwał w olszynie nad wodą,

I mgła znad łąk poczęła na drogę się ścielić,

A ja ruszyłem dalej z pogodną swobodą.


Droga biegnie przed siebie, jasna od zarania,

Czy do domu, czy z domu — któż to dziś osądzi?

Gdzieś daleko skowronek próbuje śpiewania,

A ja idę — i droga ze mną — nikt nie błądzi.



Nota krytyczna

„Droga powrotna” należy do tej odmiany liryki romantycznej, w której podróż przestaje być zdarzeniem geograficznym, a staje się formą samopoznania. Bohater — człowiek około sześćdziesięcioletni, który niegdyś opuścił rodzinne strony „na rok, na dwa lata” — wędruje wieczorną drogą pogranicza, między ciemniejącym lasem a srebrzącą się rzeką. Krajobraz nie jest tu tłem opisowym: las, woda, wiatr i księżyc współodczuwają ze stanem duszy, nie będąc jego ozdobnym komentarzem.

Kompozycja utworu opiera się na powolnym przechodzeniu od przestrzeni do pamięci. Pierwsze strofy budują noc — dzwon na Anioła, pies przy zgasłym dworze, konie pasące się po ciemku — a dopiero potem otwierają wnętrze wędrowca: próg, lipę, wieczorne mleko, matczyne wołanie po imieniu, pannę mieszkającą „za rzeką — daleko”. To nagromadzenie drobnych, zmysłowych realiów zastępuje wszelką deklarację uczucia; wzruszenie rodzi się z przedmiotu, nie z wyznania.

Węzłem utworu jest spotkanie z chłopcem prowadzącym konia. Pytanie „Dokąd to, gospodarzu, idziecie?” wydaje się proste, lecz właśnie ono odsłania istotę całej wędrówki. Wędrowiec chce wymienić nazwę rodzinnej wsi — i nie może, bo nazwa „o wargi jak ćma obija się”. Wieś istnieje nadal, „stoi, gdzie stała”, śpi pod lipami; nie istnieje już tylko ten, kto z niej niegdyś wyszedł. Poeta nie tłumaczy tego olśnienia — pozwala mu wybrzmieć w jednym obrazie chłopca, który „pozostał na zawsze u sadu, u proga”, podczas gdy przed mówiącym „coraz dłuższa droga”.

Rozpoznanie, że prawdziwa ojczyzna trwa przede wszystkim w pamięci, wypowiedziane jest nie myślą, lecz gestem przestrzennym: dom „nie za górami i nie za tą rzeką”, lecz „bliżej niż powietrze — pod samą powieką”. Ta bliskość zamyka klamrę z wcześniejszym „za rzeką — daleko”: miara dziecięcej odległości zostaje odwrócona, a utracone okazuje się najbliższym.

Zakończenie nie rozstrzyga niczego. Świt rozjaśnia drogę, gaśnie księżyc, odzywa się skowronek, a wędrowiec rusza dalej „z pogodną swobodą”. Nie wiadomo, czy wraca do domu, czy od niego odchodzi — i ta niewiedza nie jest brakiem, lecz sensem. Wolność bohatera jest stanem ducha: pogodzeniem z losem, które nie potrzebuje już celu. Utwór pozostawia czytelnika nie z rozpaczą, lecz z cichą zgodą — z przekonaniem, że można nie odnaleźć miejsca, którego się szuka, a mimo to odnaleźć spokój.

Muzyczność wiersza opiera się na trzynastozgłoskowcu ze średniówką po siódmej sylabie i konsekwentnym rymie krzyżowym o żeńskich zakończeniach — metrum rodzimym polskiej liryce pierwszej połowy XIX wieku. Regularność ta nie krępuje jednak toku mowy: składnia pozostaje żywa, miejscami potoczna („toć stoi, gdzie stała”, „śpi sobie pod lipami”), co nadaje monologowi ton cichej, wewnętrznej rozmowy człowieka z samym sobą.



Nota o utworze

Wiersz jest utworem w całości oryginalnym, utrzymanym w duchu polskiego romantyzmu, bez cytatów i parafraz. Jego bohater nie jest postacią historyczną ani narodową — to zwykły człowiek, który zachował pamięć dzieciństwa, pierwszej miłości i rodzinnego domu, a największą odległość odkrywa nie między sobą a ojczyzną, lecz między sobą dzisiejszym a sobą dawnym. Miejsce akcji — wieczorna droga pogranicza litewsko-białoruskiego — pozostaje celowo nieokreślone w szczegółach, aby przyroda mogła współodczuwać z wędrowcem, a nie tylko go otaczać.



Daniił Łaźko, Touapsé

Daniil Lazko(Łaźko)

Napisane przez

Daniil Lazko(Łaźko)

Jestem autorem, dla którego poezja zaczyna się tam, gdzie milknie proste wyjaśnienie. Interesuje mnie romantyzm, historia Europy Wschodniej, pamięć, honor, wygnanie i ciemniejsza strona ludzkiej godności. Piszę z zamiłowaniem do rytmu, skrótu i wyrazu precyzyjnego, szukając tonu między melancholią a ironią. Bliskie są mi zarówno klasyczne tradycje literackie, jak i ich nowoczesne, żywe odczytania.

Oceń utwór

Brak ocen, bądź pierwszy!

Komentarze

, aby skomentować

Brak komentarzy. Zaloguj się, aby rozpocząć dyskusję.