Czy naprawdę wiesz dokąd zmierzasz
gdy ranisz opuszki człowieczeństwa
wspinając się konarami narożnych
gabinetów
nie zauważasz że gnasz na przełaj
przez kornikowe labirynty...
Czy naprawdę będzie cię stać aby płacić
oświeceniem piedestału
zbudowanego nad ciałami z odcieniami
sumienia
gdy podeszwy przestaną izolować
zrozumienie od zniszczenia...
Czy naprawdę poczujesz się zwycięzcą
jeśli upragniony Everest zdobędziesz
usypawszy go wpierw
ze strawionych ogniem wartości
grzebiąc po drodze wszystkie dłonie
mogące podać wodę
abyś przelknął gromadzący się w gardle
proch...
Czy naprawdę wytrwasz do końca w ułudzie
że w historii przetrwa twoje imię jak dziś
powleczone złotem
gdy niczyja pamięć nie zapisze go w niej
ludzkim alfabetem...
