Grusza na miedzy
gawęda
Daniił Łaźko
Tekst utworu · Analiza literacka · Styl Syrokomli w wierszu · Sens · Oryginalność · Nota techniczna
Tuapse, 26 września 2026 r.
Grusza na miedzy
gawęda
Jeszcze dziś widzę drogę, co między płotami
Szła przez cały zaścianek błotem, kałużami;
Dym snuł się nad strzechami, pies szczekał spod stogu,
A koń parskał przy studni, ktoś wołał od progu.
Pachniało mokrą ziemią, dymem, końskim potem,
A sad, pod pierwszym chłodem, żółkł i świecił złotem;
Gdzieś furmanka skrzypiała, gdzieś dzwon bił w oddali,
A na ławkach sąsiedzi wieczorem gadali.
Na rozstaju krzyż w wianku ze zeschniętej ruty,
A dalej, pod brzozami, kopczyk mchem zasnuty.
Czyj — nikt nie wiedział. Starzy mówili: „Z powstania”,
Każdy, kto szedł, uchylał czapki — bez pytania.
Znałem ten kąt. Przed laty tam się zatrzymałem
Na jedną noc, a zimę całą przesiedziałem.
Dziś mało kto z nich żyje, leżą pod krzyżami;
Więc jeśli coś pokręcę — to już między nami.
Mieszkał tam Michał Wyrwicz, szlachcic prosty, stary:
Pół włóki, krowa, szkapa, a dumy — bez miary.
Nad drzwiami, na tragarzu, herb rżnięty przez dziada;
Kto po sól przyszedł, słuchał, jak o przodkach gada:
Od tego, co pod Wiedniem ponoć ściął był baszę,
Po stryja, co aż w Grodnie sądził się o kaszę;
Nim doszedł do tej szabli wiszącej na ścianie,
Gość już spał, a kot tylko mruczał na kolanie.
Ale kpić z niego trudno: sam orał, sam kosił,
Płot łatał, krowę doił, wodę w wiadrach nosił.
Miał tylko jedną słabość, a raczej zasadę:
Że kto choć sąsiadowi piędź ustąpi — zdradę
Czyni rodowi swemu i herbowi w sieni;
Ten tylko, kto swej miedzy nie da, ten się ceni.
A za płotem, przez miedzę, żył Jakub Zaremba,
Też szlachcic, też uparty, co wnet stawał dęba.
Między nimi, na miedzy, stara grusza stała,
Przy niej łąka — wąziutka, na trzy kosy cała.
Wyrwicz, ręką wskazując: „Tu, po samą gruszę,
Nasze! Tak ojciec mówił — i ja stąd nie ruszę!”
Zaremba zaś: „Mój dziadek tu kosił od wieków!
Spytaj, jeśli nie wierzysz, u najstarszych człeków!”
Od słowa szło do słowa; łąka — szczaw, pokrzywa,
A kto pierwszy ustąpi, ten sprawę przegrywa.
Raz obaj przed świtaniem stanęli pod gruszą,
Każdy z kosą jak z szablą, obaj z hardą duszą;
Stali, póki im słońce nie spiło z traw rosy,
I poszli, nie machnąwszy ani razu kosy.
A w karczmie, gdzie przy piwie co wieczór szła gadka,
Karczmarz, niby bezstronny, słuchał do ostatka;
Każdemu przyznał rację, obu nalał z dzbana,
A kredą na drzwiach liczył im długi do rana.
Sąsiedzi — ci wiedzieli lepiej od nich obu;
Każdy miał swoją miedzę, swego świadka z grobu:
Zaczynał od granicy, a kończył, gdy trzeci
Kufel dopił — na dziadku, co miał tuzin dzieci.
Bakałarz, człek uczony, rzekł im po łacinie:
„Quieta non movere!” — I co z tego płynie?
Wyrwicz wziął to na siebie, Zaremba — na siebie;
A co ruszać nie trzeba, wie tylko Bóg w niebie.
Aż raz, gdzieś w październiku, przyszła taka słota,
Że drogą, jak korytem, ciekła rzeka błota;
Wiatr w nocy tłukł do okien, psisko wyło w budzie,
I nikt oka nie zmrużył, ni bydło, ni ludzie.
Rano — patrzą: na miedzy grusza w błocie legła,
A spod korzeni woda żółta jeszcze biegła;
W dole zaś, z mokrej gliny, wyjrzał kamień szary
Z krzyżykiem wydrapanym, zczerniały i stary.
Z młodszych nikt go nie widział. A przy nim, zalana
Smołą, tkwiła flaszeczka, głęboko schowana.
Otwarli. W środku kartka, na pół już zbutwiała,
Pisana ręką czyjąś, co pisać umiała.
Bakałarz, w okularach, czytał, choć zatarte:
„…ta grusza… wspólnie… kosić… …po równo… nie warte
…swarów… Bóg…” — i nic więcej. U dołu krzyżyki,
Dwa — tak, jak się podpisze ręka od motyki.
Wtedy stara Teklowa, wsparta na kosturze,
Rzekła: „Wiem, bo przeżyłam niejedną tu burzę.
Wasi dziadkowie tutaj kosili pospołu,
A pod gruszą, na miedzy, jedli chleb bez stołu.
A gruszki, gdy dojrzały, kto pierwszy zobaczył,
Ten zbierał — i koszyczek drugiemu przeznaczył.
Kamień wtedy stał z wierzchu; ja na nim siadałam
I od obu po gruszce naraz dostawałam.
A kto jakiego herbu, to się nie liczyło;
Gruszek było dla wszystkich, i dla os starczyło”.
Zamilkli. Tylko woda kapała z gałęzi
I kary koń Zaremby parsknął na uwięzi.
Długo Wyrwicz tak milczał. Potem — rzecz to rzadka —
Zrobił tak, jak robiła ręka jego dziadka:
Zebrał w kosz ulęgałki, od deszczu zmoczone,
I poniósł je przez miedzę na Zaremby stronę.
A Zaremba — tak mówią — wyszedł w tej godzinie
Z odrostkiem z tamtej gruszy, co już w błocie ginie;
I spotkali się obaj na miedzy, w pół drogi —
I znowu żaden pierwszy! Panie Boże drogi!
Zasadzili go razem przy kamieniu, w dole:
Jeden kopał, a drugi poprawiał jak w szkole.
Czy się przy tym kłócili, nikt już nie pamięta;
Lecz grusza się przyjęła — susz z niej był na święta.
Wieczorem dym z kominów szedł prosto do nieba,
Po oknach się świeciło tyle, ile trzeba,
A na ławce przed chatą dwaj starzy siedzieli
I spierali się tylko o deszcz po niedzieli.
Daniił Łaźko
Tuapse, 26 września 2026 r.
Analiza literacka
1. Gatunek i forma
Utwór jest gawędą szlachecką wierszem: opowieścią snutą przez narratora, który zna miejsce i ludzi z doświadczenia, a nie z książek. Gawęda nie jest tu dekoracją stylistyczną, lecz zasadą budowy całości. Opowieść ma swój rytm mówiony, dygresje, zastrzeżenia pamięci, zwroty do słuchacza i komentarze, które nigdy nie przechodzą w wykład.
Metrum to trzynastozgłoskowiec o podziale 7 + 6, ze średniówką i klauzulą żeńską, czyli miara „Pana Tadeusza”. Rymy są parne i wyłącznie żeńskie. Wersy zostały zgrupowane w czterowiersze o układzie aabb: 25 strof, razem 100 wersów. Taki podział przerywa ciągły potok trzynastozgłoskowca i daje opowieści oddech. Każda strofa jest jak osobny obraz albo osobny krok fabuły, a zarazem nie zrywa ciągłości mówienia. Tylko w jednym miejscu zdanie przechodzi przez granicę strofy („zdradę / Czyni rodowi swemu”). Pauza pada tam dokładnie przed słowem, na którym opiera się cała komiczna powaga maksymy Wyrwicza.
2. Narrator
Narratorem jest starszy wędrowiec i „swojak”, który zatrzymał się w zaścianku na jedną noc, a został na całą zimę. Już pierwsze słowa, „Jeszcze dziś widzę drogę”, ustawiają perspektywę pamięci: wszystko, co zobaczymy, jest oglądane z oddalenia lat. Stąd melancholijna rama utworu. Bohaterowie w większości „leżą pod krzyżami”, a opowieść jest zarazem wspomnieniem i pośmiertnym świadectwem.
Narrator posługuje się naturalnymi sygnałami gawędy, nie gotowymi formułami z XIX wieku. Zastrzega się co do szczegółów („Więc jeśli coś pokręcę — to już między nami”), powołuje się na cudze słowa („tak mówią”, „ponoć”), mruga do słuchacza, a w chwili najzabawniejszej wtrąca westchnienie: „Panie Boże drogi!”. Nie moralizuje. Jego jedynym komentarzem wobec sporu jest uśmiech, a wobec pojednania — skromne przyznanie, że nie wie, czy przy sadzeniu gruszy się kłócono.
3. Kompozycja
Utwór ma wyraźny porządek gawędy. Ekspozycja (strofy 1–3) pokazuje drogę, zapachy, dźwięki, krzyż na rozstaju i bezimienną mogiłę. Strofa 4 przedstawia narratora. Strofy 5–8 prezentują Wyrwicza: herb, przodków, pracę i jego „zasadę”. Potem pojawia się Zaremba i grusza na miedzy (strofy 8–10). Rozwinięcie sporu (strofy 11–14) prowadzi przez scenę z kosami, karczmę, sąsiadów i bakałarza. Punktem zwrotnym jest słota i odkrycie (strofy 15–18): przewrócona grusza, kamień, flaszka, kartka, dwa krzyżyki. Opowieść Teklowej (strofy 19–21) zamienia dokument w żywą pamięć. Rozwiązanie (strofy 22–24) to gest Wyrwicza, spotkanie w pół drogi i wspólne sadzenie odrostka. Zakończenie (strofa 25) jest wieczornym obrazem zaścianka.
Całość spina podwójna klamra. Pierwsza jest pejzażowa: dym z kominów w strofie 1 i dym „prosto do nieba” w strofie ostatniej. Druga jest ludzka: sąsiedzi gadający na ławkach w strofie 2 i dwaj starzy na ławce w finale. Między tymi dwiema ławkami mieści się cała historia. Ci sami ludzie, którzy na początku byli widownią cudzych spraw, na końcu sami stają się spokojną częścią krajobrazu.
4. Bohaterowie
Michał Wyrwicz jest postacią zbudowaną z napięcia między dumą a rzeczywistością. „Pół włóki, krowa, szkapa, a dumy — bez miary” — ten jeden wers mieści całą poetykę drobnej szlachty. Genealogia, którą Wyrwicz wylicza każdemu, kto przyjdzie po sól, zaczyna się od przodka spod Wiednia, a kończy na stryju, który „aż w Grodnie sądził się o kaszę”. Komizm płynie z samego zestawienia. Wielka historia i przyziemny proces stoją w jednym rodowodzie, a narrator niczego nie komentuje. Zaraz potem tekst nie pozwala z Wyrwicza kpić: „sam orał, sam kosił, / Płot łatał, krowę doił, wodę w wiadrach nosił”. Jego słabość jest też jego zasadą, i właśnie dlatego jest zarazem śmieszna i poważna.
Jakub Zaremba jest lustrem Wyrwicza, a nie jego przeciwnikiem moralnym: „Też szlachcic, też uparty, co wnet stawał dęba”. Ta symetria jest warunkiem humoru i warunkiem pojednania. Żaden z nich nie jest winny bardziej od drugiego. Stara Teklowa jest jedyną postacią, która nie uczestniczy w sporze. Zna prawdę nie z archiwum, lecz dlatego, że jako dziewczynka siedziała na kamieniu i dostawała gruszki od obu dziadów. Postacie drugiego planu — karczmarz, bakałarz, sąsiedzi — tworzą chór zaścianka. Każda z nich ma jeden wyrazisty rys i jeden gest.
5. Humor
Humor wynika z ludzi i sytuacji, nigdy z pogardy. Jego głównym mechanizmem jest motyw „kto pierwszy”. Najpierw stawką sporu jest to, „kto pierwszy ustąpi”. Potem obaj stoją z kosami pod gruszą „jak z szablą” i odchodzą, „nie machnąwszy ani razu kosy”. W rozwiązaniu wychodzą sobie naprzeciw w tej samej chwili i spotykają się w pół drogi: „I znowu żaden pierwszy!”. Ten sam upór, który wywołał konflikt, w finale komicznie go rozstrzyga.
Równolegle działa humor obyczajowy. Karczmarz „niby bezstronny” przyznaje rację każdemu i kredą zapisuje długi obu. Sąsiedzi znają sprawę lepiej od zainteresowanych, a każdy ma „swego świadka z grobu”. Bakałarz rzuca „Quieta non movere!” i obie strony biorą łacińską sentencję za potwierdzenie własnej racji. Gość zasypia podczas wyliczania przodków, a kot mruczy na kolanie. Nigdzie nie ma drwiny z biedy, starości ani śmierci.
6. Przedmioty i motywy
Znaczenia niosą w utworze rzeczy, nie deklaracje. Grusza przechodzi trzy stany: jest przedmiotem sporu, po upadku staje się świadkiem pamięci, a przez odrostek — nowym życiem. Miedza zmienia sens z granicy dzielącej w miejsce spotkania. Kamień graniczny z wydrapanym krzyżykiem łączy znaczenie prawne i religijne. Flaszka zalana smołą i kartka zbutwiała na pół dają dokument niepełny, ale wystarczający.
Szczególną rolę pełni motyw ręki. Kartka jest „pisana ręką czyjąś, co pisać umiała”, a podpisy pod nią to dwa krzyżyki, postawione tak, „jak się podpisze ręka od motyki”. Wyrwicz na końcu robi to, „jak robiła ręka jego dziadka”. Ręka piszącego, ręka pracującego i gest przodka tworzą jeden ciąg. Pojednanie jest powtórzeniem gestu, a nie przyjęciem cudzej racji. Podobnie działa kosz: koszyczek z opowieści Teklowej wraca w koszu ulęgałek, który Wyrwicz niesie przez miedzę. Opowieść o przeszłości staje się instrukcją działania.
7. Historia i pamięć
Wielka historia pozostaje w tle i jest obecna wyłącznie w postaci rzeczy: przodek „spod Wiednia”, szabla na ścianie, herb wyrżnięty na tragarzu, kopczyk pod brzozami, o którym starzy mówią „z powstania”, choć nikt nie wie, czyj jest. Nie ma tu wykładu ani patosu. Historia jest czymś, czego można dotknąć i czemu uchyla się czapki. Utwór pokazuje też różnicę między dokumentem a pamięcią. Kartka ocalała tylko w strzępach („…ta grusza… wspólnie… kosić… …po równo… nie warte / …swarów… Bóg…”). Sens przywraca jej dopiero żywe świadectwo starej kobiety.
8. Religijność
Wiara jest obecna dyskretnie i konkretnie, jako część codzienności: krzyż w wianku z ruty, dzwon w oddali, czapki zdejmowane przed mogiłą, krzyżyk na kamieniu granicznym, słowo „Bóg” w strzępach kartki, susz z gruszy „na święta”. Nie ma tu wykładu teologicznego. Jedynym zdaniem zbliżonym do sentencji jest ironiczne „A co ruszać nie trzeba — wie tylko Bóg w niebie”, które obraca w żart uczoną łacinę bakałarza.
9. Zakończenie
Finał nie wypowiada morału. Dym idzie „prosto do nieba”, bo wieczór jest bezwietrzny — to najpierw zjawisko pogodowe, dopiero potem obraz spokoju. W oknach świeci się „tyle, ile trzeba”, bo w biednym zaścianku oszczędza się światła. Ostatnia puenta — dwaj starzy spierają się już „tylko o deszcz po niedzieli” — pokazuje, że ludzie się nie zmienili: nadal lubią się spierać. Zmieniła się tylko stawka sporu. Z honoru rodu zeszła do pogody, czyli do rzeczy, o którą kłócić się można bez szkody dla nikogo.
Styl Władysława Syrokomli w wierszu
Władysław Syrokomla (właśc. Ludwik Kondratowicz, 1823–1862) był poetą Litwy historycznej i jej drobnej szlachty. W tradycji literackiej zapisał się jako „lirnik wioskowy” i mistrz gawędy wierszem. Jego gawędy, m.in. ze zbioru „Gawędy i rymy ulotne”, pokazują zaściankowy świat z bliska: z życzliwością, z łagodną ironią i z przywiązaniem do ziemi rodzinnej. Utwór nie naśladuje żadnego konkretnego tekstu Syrokomli. Czerpie z jego poetyki kilka zasad, które można nazwać wprost.
Pierwszą jest swojskość. Świat utworu istnieje, zanim stanie się symbolem: błoto na drodze, stóg, studnia, strzechy, zapach końskiego potu, skrzypienie furmanki. Przyroda jest najpierw prawdziwa, a dopiero potem odbija nastrój. Drugą zasadą jest narrator-swojak, który zna tych ludzi osobiście i mówi o nich jak o sąsiadach, a nie jak o typach. Trzecią jest drobna szlachta ukazana pomiędzy dumą a rzeczywistością: herb i przodkowie obok krowy, szkapy i procesu o kaszę. Syrokomla nie robił z tych ludzi ani pomników, ani karykatur, i ta sama postawa wobec bohatera obowiązuje tutaj.
Czwartą zasadą jest moralność bez moralizatorstwa. Pojednanie dokonuje się czynem, bez przemowy. Wyrwicz nie mówi, że zrozumiał — niesie kosz przez miedzę. Piątą jest humor życzliwy, w którym śmieszność bohatera nie odbiera mu godności. Szóstą jest wiara codzienna, wpisana w krajobraz i obyczaj, a nie wyłożona w sentencjach. Wreszcie prostota języka: polszczyzna utworu jest żywa i niemal wolna od archaizmów. Jedynym świadomym archaizmem jest „ponoć ściął był baszę” — głos rodzinnego podania, a nie maniera.
Z Mickiewiczem utwór łączy przede wszystkim miara wiersza i obraz zaścianka jako osobnego mikroświata. Trzynastozgłoskowiec z parnymi rymami żeńskimi jest miarą „Pana Tadeusza”, w którym zaścianek Dobrzyńskich także jest światem dumnej i ubogiej szlachty. Mickiewicz dał tej formie rozmach epopei, Syrokomla — ciepło gawędy. Utwór wybiera drugą drogę: trzynastozgłoskowiec pracuje tu nie na rzecz panoramy dziejów, lecz na rzecz jednej miedzy i jednej gruszy.
Sens utworu
Na pierwszym planie spór o wąski pas łąki, na drugim pytanie o to, czym jest godność. Wyrwicz uważa, że o człowieku świadczy to, czy ustąpi sąsiadowi choćby piędzi ziemi. Utwór nie obala tej zasady, tylko ją przekształca. Ustąpienie okazuje się możliwe bez utraty godności, bo nie jest porażką wobec sąsiada. Jest powtórzeniem gestu własnego dziadka. Honor rodu, na który Wyrwicz się powołuje, sam zawierał wspólne korzystanie z gruszy.
Drugi sens dotyczy pamięci. Potomkowie spierają się w imię przodków, a przodkowie nie uważali tej ziemi za wartą niezgody. Pamięć rodzinna, zamieniona w narzędzie sporu, zostaje sprostowana przez pamięć prawdziwą: dokument i świadectwo starej kobiety. Trzeci sens dotyczy granicy. Miedza przestaje dzielić, a staje się miejscem spotkania. To, co było linią podziału, staje się miejscem, gdzie rośnie nowe drzewo.
Wszystko to wynika z historii — narrator niczego nie mówi wprost. Człowiek okazuje się ważniejszy od herbu, pamięć od próżności, a sąsiad za płotem jest tym, z kim rodziny od pokoleń dzieliły drogę, kościół, żniwa i gruszki.
Oryginalność
Utwór powstał jako całkowicie oryginalna gawęda w duchu Syrokomli. Nie cytuje, nie parafrazuje i nie odtwarza jego wersów, fraz ani scen. Z tradycji przejmuje gatunek, typ narratora, świat drobnej szlachty i postawę wobec bohatera. Fabuła, postacie i wszystkie rozwiązania szczegółowe są własne.
Do najbardziej samodzielnych rozwiązań należą:
— kamień graniczny z wydrapanym krzyżykiem i ukryta przy nim flaszka z kartką podpisaną dwoma krzyżykami. Dokument prawny i znak niepiśmienności przodków stają się jednym przedmiotem;
— motyw „kto pierwszy”, który prowadzi od komizmu sporu (scena z kosami) do komizmu pojednania (spotkanie w pół drogi). Rozwiązanie wynika z tego samego rysu charakteru co konflikt;
— zamiana wyroku na odrostek. Zamiast rozstrzygnięcia, czyja jest ziemia, sadzi się nowe drzewo z korzenia starego, a jego owoce trafiają na święta;
— motyw ręki spajający cały finał (ręka pisząca, ręka od motyki, ręka dziadka);
— puenta pogodowa: spór nie znika, tylko zmienia przedmiot na niewinny.
Nota techniczna
Tytuł Grusza na miedzy
Gatunek gawęda szlachecka wierszem
Miara trzynastozgłoskowiec 7 + 6; średniówka i klauzula żeńskie (akcent na 6. i 12. sylabie)
Rymy parne, żeńskie; układ strofy aabb
Rozmiar 25 czterowierszy, 100 wersów
Weryfikacja liczba sylab, położenie średniówki i klauzul sprawdzone skryptem dla wszystkich 100 wersów
Miejsce akcji zaścianek drobnej szlachty na dawnych ziemiach litewsko-białoruskich
Czas akcji nieokreślony, domyślnie XIX wiek (przodek spod Wiednia, mogiła „z powstania”)
Postacie Michał Wyrwicz, Jakub Zaremba, stara Teklowa, karczmarz, bakałarz, sąsiedzi; narrator-swojak
Autor Daniił Łaźko
Miejsce i data Tuapse, 26 września 2026 r.
© Daniił Łaźko, 2026
Груша на мяжы
Груша на меже
Белорусский и русский поэтические переводы
гавенды «Grusza na miedzy»
Даниил Лазько
Читателю · Белорусский перевод · Русский перевод · О переводе · Словарь реалий · Техническая справка
Туапсе, 26 сентября 2026 г.
Читателю
Об оригинале
«Grusza na miedzy» — оригинальная польская гавенда Даниила Лазько, написанная в духе Владислава Сырокомли. Гавенда — жанр шляхетского устного рассказа в стихах: история, которую ведёт рассказчик, лично знающий место и людей, с отступлениями, оговорками памяти и обращениями к слушателю. Польский текст и его анализ — в отдельном документе.
Действие происходит в застенке — поселении мелкой шляхты на бывших литовско-белорусских землях. Старый шляхтич Михал Вырвич, бедный, работящий и безмерно гордый своим гербом, ссорится с соседом Якубом Зарембой из-за узкой полосы луга у старой груши на меже. Каждый ссылается на память предков, и скоро речь идёт уже не о земле, а о том, кто уступит первым. Осенний ливень валит грушу. Под её корнями открывается забытый межевой камень и бутылка с полуистлевшей запиской: груша была общей, а внизу вместо подписей стоят два крестика неграмотных дедов. Старая Текля вспоминает, как деды вместе косили и делились урожаем. Вырвич несёт корзину груш через межу, а Заремба в ту же минуту выходит с отростком старой груши, и они встречаются на полпути. Спорить они не перестают, но спорят теперь только о погоде.
О стиле Сырокомли
Владислав Сырокомля (Людвик Кондратович, 1823–1862) — поэт исторической Литвы и её мелкой шляхты, «деревенский лирник» (lirnik wioskowy), мастер стихотворной гавенды. Гавенда в его духе держится на нескольких принципах. Главный — свойскость: мир существует раньше, чем становится символом, — грязь на дороге, колодец, стог, запах конского пота. Рассказчик — «свой», знающий героев лично. Мелкая шляхта показана между гордостью и бедностью, без памятника и без карикатуры. Мораль передаётся поступком, а не проповедью. Юмор доброжелателен, вера бытовая и неприметная.
Размер оригинала — польский тринадцатисложник 7 + 6 с женскими цезурой и окончанием и парной рифмой, то есть размер «Пана Тадеуша» Адама Мицкевича. Стихи сгруппированы в 25 четверостиший, всего 100 строк.
О смысле
Гордость Вырвича не опровергается, а преображается. Уступить оказывается возможным без потери достоинства, потому что это не поражение перед соседом, а повторение жеста собственного деда. Межа из линии раздела становится местом встречи. Документ дошёл лишь в обрывках, и смысл ему возвращает живая человеческая память. Человек оказывается важнее герба, память — важнее тщеславия. Ничего из этого рассказчик не произносит вслух: всё следует из истории.
Груша на мяжы
гавэнда
Яшчэ цяпер я бачу, як шлях між платамі
Бег праз увесь засценак гразкі, між дварамі;
Над стрэхамі дым слаўся, брахаў пёс ля стога,
А конь фыркаў ля студні, гукалі з парога.
Пахла зямлёю мокрай, дымам, конскім потам,
А сад жаўцеў паціху за старэнькім плотам;
Дзесь рыпела фурманка, дзесь звон біў у далі,
А на лаўках суседзі пра ўсё размаўлялі.
Там крыж на раздарожжы, абвіты рутою,
А далей, ля бярозы, капец пад травою.
Чый — невядома. Людзі казалі: «З паўстання»,
Здымаў шапку там кожны, хто йшоў, без пытання.
Той кут я знаў. Калісьці зайшоў я на ночку,
Ды застаўся на зіму у іхнім куточку.
Цяпер жыве з іх мала, ляжаць пад крыжамі;
А што я пераблытаў — хай будзе між намі.
Там жыў пан Міхал Вырвіч, шляхціц, чубам шэры:
Шкапа, карова, ніўка, а гонар — без меры.
Над дзвярыма, на бэльцы, герб, рэзаны дзедам;
Хто па соль прыйшоў — слухаў радавод з абедам:
Ад таго, што пад Венай нібыта сцяў пашу,
Да дзядзькі, што ў Гародні судзіўся за кашу;
Пакуль да шаблі дойдзе, што вісіць у сенях,
Госць спіць, а кот мурлыча ў яго на каленях.
Ды кпіць з яго нялёгка: сам плот латаў, сеяў,
Даіў кароўку, збожжа на таку сам веяў.
Меў ён адну слабінку, ці, лепей, засаду:
Што хто хоць пядзь суседу саступіць — той здраду
Чыніць і гербу, й роду, і дзеду ў жупане;
Хто ж меж сваіх не зрушыць, той толькі ў пашане.
А праз мяжу, за плотам, сусед быў упарты —
Якуб Зарэмба, скоры на гнеў і на жарты.
На мяжы, паміж імі, груша векавала,
Пры ёй лужок, і вузкі: тры пракосы — мала.
Вырвіч рукой паказваў: «Тут, да самай грушы —
Так казаў бацька: наша, хоць рэжце мне вушы!»
Зарэмба: «Дзед мой, пане, касіў тут ад роду!
Не верыш — дык спытайся старэйшых з народу!»
Ад слова йшло да слова; луг — асот буяе,
А хто першы саступіць, той справу прайграе.
Удосвіта абодва, касы — нібы шаблі,
Сталі пад грушай, быццам на балоце чаплі;
Стаялі, аж і сонца ўзышло над травою,
І пайшлі — не махнуўшы ні разу касою.
А ў карчме, дзе пры піве штовечар размова,
Карчмар, нібыта збоку, слухаў — і ні слова;
Кожнаму — «Праўда ваша!» — двум наліў са збана,
А на дзвярах ён крэйдай даўгі вёў да рана.
Суседзі — тыя зналі лепш за іх, мой мілы:
Кожны — з мяжой сваёю, і сведка — з магілы;
Пачынаў ад граніцы, а па трэцім кухлі
Канчаў пра дзеда, — свечкі ажно ўжо патухлі.
Сказаў бакаляр мудры на лацінскай мове:
«Quieta non movere!» — Ну, і што, панове?
Вырвіч — сабе, Зарэмба — па сваёй патрэбе;
А што рушаць не варта — Бог ведае ў небе.
Аж неяк, пад Пакровы, так ліло ўжо з неба,
Што дарогай, як рэчкай, паплыла ўся глеба;
Вецер у вокны біўся ўсю ноч, як у гневе,
Ніхто не сплюшчыў вока ні ў хаце, ні ў хлеве.
Раніцай — бачаць: груша ляжыць каранямі
Угору; з ямы жоўтай цякло ручаямі;
А ўнізе, з мокрай гліны, выйшаў камень шэры,
На ім крыжык няўмелы, як знак простай веры.
Ніхто з юных не помніў. А побач, глыбока,
Пляшка, смалой заліта, схавана ад вока.
Адкрылі: там паперка па краях сатлела,
Пісаная рукою, што пісаць умела.
Бакаляр, шкельцы ўздзеўшы, ледзь разбіраў словы:
«…гэта груша… супольна… …касіць… і каровы…
…сварыцца… Бог…» — і знізу два крыжыкі толькі:
Бо пяра тыя рукі не бралі ніколькі.
Тады старая Тэкля, на кіёчку, ціха:
«Я тут усё зазнала — і дабро, і ліха.
Вашы дзяды тут разам касілі, бывала,
А на мяжы, пад грушай, елі хлеб ды сала.
А грушы, як паспеюць, — хто першым убачыць,
Той збірае — і кошык другому прызначыць.
Камень тады быў зверху; я на ім сядала
І ад абодвух грушку разам даставала.
А хто якога герба — ніяк не займала;
Хапала ўсім тых грушак, і восам — нямала».
Замоўклі. Толькі кроплі з галінак капалі,
Ды вараны Зарэмбы фыркнуў недзе ў далі.
Маўчаў доўга пан Вырвіч. Потым — да суседа:
Зрабіў так, як рабіла рука яго дзеда, —
Набраў у кош тых грушак, хоць і не без злосці,
Мяжу пераступіўшы, панёс іх у госці.
А Зарэмба — так кажуць — у той жа часіне
Выйшаў з адросткам грушы, што ў гразі ўжо гіне;
Сустрэліся абодва, як быццам у згодзе, —
І зноў ніхто не першы! Ну, дзіва дый годзе!
Удвух яго саджалі ля каменя, ў гліне:
Капаў адзін, другі жа раіў, як дзяціне.
Ці спрачаліся з гэтым, ці зусім без звады, —
Ды груша прыжылася, і ўзвар — на Каляды.
Звечара дым слупамі ішоў проста ў неба,
Свяцілі ў вокнах столькі, колькі было трэба,
А на лаўцы пры хаце дзяды два сядзелі
І спрачаліся толькі, ці дождж па нядзелі.
Пераклад з польскай — Даниил Лазько
Груша на меже
гавенда
Я вижу и сейчас дорогу меж плетнями,
Всю в лужах и грязи, меж низкими домами;
Дым стлался над стрехой, и пёс брехал у стога,
У сруба фыркал конь, и звали от порога.
Несло сырой землёй, и дымом, и навозом,
А сад уже желтел, прихваченный морозом;
Скрип фуры, дальний звон, и тихо вечерами
Соседи на скамьях судачили часами.
На перекрёстке — крест в венке, где рута сохла,
А дальше, у берёз, могилка вся заглохла.
Чья — кто теперь поймёт? а старики: «С восстанья», —
И шапку всяк снимал, не спрашивая званья.
Я знал тот уголок: заехал на ночёвку
Когда-то в старину, а вышло — на зимовку.
Немногие живут, другие — под крестами;
А спутаю что сам — пусть будет между нами.
Жил Вырвич там, Михал, седой и небогатый:
Коровка, кляча, клин, а гордости — палата.
Над дверью, на бревне, герб, вырезанный дедом;
За солью ли зайдёшь — узнаешь род с обедом:
С того, кто, говорят, под Веной срезал пашу,
До дядьки, что ходил в суд гродненский за кашу;
До сабли на стене никак не доберётся —
Гость дремлет у стола, а кот к коленям жмётся.
Но что смеяться зря: он сам пахал и сеял,
Чинил плетень, доил и в риге рожь провеял.
Он слабость лишь одну имел — и ту по праву:
Что кто хоть пядь земли уступит — губит славу
И рода, и гербов, и деда на портрете;
Кто ж межи не сдаёт — тот всех честней на свете.
А за плетнём жил пан Якуб Заремба, — тоже
Упрям, горяч и горд, и гонор всех дороже.
Меж ними, на меже, стояла груша в мире,
При ней лужок — всего прокоса три, не шире.
И Вырвич, указав: «Вот тут, до самой груши
Всё наше! Так отец сказал, — хоть режьте уши!»
Заремба: «Здесь мой дед косил ещё от века!
Не веришь — так спроси седого человека!»
За словом шло словцо; лужок — щавель, осока,
Кто первым отойдёт — тот проиграл жестоко.
Раз на заре пришли под грушу оба, в росах,
Надменны и горды, как с саблями, при косах;
Стояли до поры, когда росы не стало,
И разошлись, косой не шевельнув нимало.
А вечером в корчме, за пивом, толки, споры;
Корчмарь, как бы ничей, слыхал все разговоры,
Твердил: «Резон, резон!» — и лил им без запрета,
А мелом на двери писал долги до света.
Соседи знали всё получше их, мой милый:
У всех — своя межа, свидетель — из могилы;
Начнёт с межи — а сам за третьей кружкой пива
Закончит дедом — тот детьми богат на диво.
Наш школьный бакаляр, в своей учёной сфере,
Воздевши тощий перст: «Quieta non movere!»
Взял Вырвич на свой счёт, Заремба — на свой тоже;
А что ж не трогать — Бог один лишь знал, похоже.
Раз под Покров пришла такая непогода,
Что по дороге грязь текла рекой без брода;
Ветрище бил в окно, и выла в будке псина,
Не спал никто всю ночь — ни люди, ни скотина.
Наутро — глядь: в грязи их груша вверх корнями,
Из жёлтой ямы вон вода течёт ручьями;
Из глины же, со дна, явился камень серый,
На нём — корявый крест, знак неучёной веры.
Никто из молодых не знал его. А близко
Бутылка под смолой в земле лежала низко.
Открыли: там листок, по краешку истлевший,
Исписан он рукой, писать, видать, умевшей.
Наш бакаляр, в очках, читал, что уцелело:
«…та груша… сообща… …косить… не стоит… дело…
…раздоров… Бог…» — и всё. И подписи — крестами,
Двумя: пера не брал никто из них руками.
Старуха Текля тут, с клюкою, еле-еле,
Сказала: «Я тут всё видала — и метели.
И деды ваши тут косили, да, бывало,
Под грушей, на меже, делили хлеб и сало.
Поспеют груши — кто их первым замечает,
Тот соберёт — и кош соседу оставляет.
А камень был открыт, на нём меня сажали,
И от обоих враз по груше мне давали.
Какой там у кого был герб — не разбирали;
Хватало груш на всех, и осы пировали».
Умолкли. Лишь с ветвей стекали капли в лужи,
Зарембин вороной всхрапнул в ответ снаружи.
Пан Вырвич помолчал, потом — вот так беседа! —
Он сделал, как рука его родного деда:
Набрал в корзину груш, хоть, правда, не без злости,
Межу переступив, понёс соседу в гости.
Заремба ж, говорят, в ту самую годину
С отростком груши шёл, что уходила в тину;
И встретились они как раз на полдороге —
И снова первых нет, о Господи, в итоге!
Сажали оба — там, у камня, в чистом поле:
Один копал, другой учил его, как в школе.
Поспорили ль — Бог весть, и что там говорилось;
А груша принялась и к Рождеству сушилась.
А вечером дымы стояли, как ограда,
Горел в окошках свет — не больше, чем и надо,
А на скамье, у хат, два старика сидели,
Лишь спорили о том, польёт ли на неделе.
Перевод с польского — Даниил Лазько
О переводе
1. Общие принципы
Оба перевода делались по одному правилу: сохранять функцию образа, а не всегда его буквальную оболочку. Порядок приоритетов такой. Первое — сюжет и композиция. Второе — голос рассказчика и гавендная интонация. Третье — комические механизмы, прежде всего сквозной мотив «кто первый». Четвёртое — предметность, то есть смысл, который несут вещи, а не декларации. Пятое — нормативность и естественность языка перевода. Шестое — размер и парная рифма. Если буквальная деталь вступала в конфликт с естественностью фразы, выбиралась естественность, а деталь заменялась функциональным аналогом. Все такие замены названы ниже.
2. Белорусский перевод
Форма. Белорусский перевод сохраняет силлабику оригинала: 13 слогов с цезурой 7 + 6, ударение на 6-м и 12-м слогах, женские окончания, парные рифмы. Для белорусской гавенды это исторически оправданно. Силлабический стих польского образца — живая часть белорусской поэзии XIX века, связанная с именем Винцента Дунина-Марцинкевича, переводчика «Пана Тадеуша».
Находки, создающие белорусскую среду:
— «пад Пакровы» — буря привязана к народному календарю;
— «Мяжу пераступіўшы, панёс іх у госці» — переход через межу стал физическим шагом и визитом;
— «і ўзвар — на Каляды» — польский susz na święta превратился в рождественский узвар из сушёных груш;
— «хоць рэжце мне вушы!» — шляхетская бравада Вырвича;
— «радавод з абедам», «свечкі ажно ўжо патухлі» — юмор многословного родословия;
— «Сказаў бакаляр мудры на лацінскай мове: … Ну, і што, панове?» — псевдоучёность смешна сама, без пояснений;
— «хоць і не без злосці» — Вырвич уступает, но остаётся собой, и примирение не становится сахарным.
Потери относительно оригинала: два сорняка szczaw, pokrzywa стали одним асотом; роса в сцене с косами; motyka в строке о подписях; zczerniały i stary о камне; груши, мокрые от дождя. Кроме того, jak w szkole превратилось в «раіў, як дзяціне», а chleb bez stołu — в «хлеб ды сала».
3. Русский перевод
Форма. Русская силлабика 7 + 6 звучала бы чужеродно, поэтому перевод написан шестистопным ямбом с мужской цезурой после 6-го слога и только женскими окончаниями. Строка получается ровно в 13 слогов, как в оригинале, с тем же однородным ходом парных женских рифм. Латинская сентенция Quieta non movere стоит во втором полустишии и ложится в ямб без насилия над ударением.
Что русский текст сохраняет ближе всего к оригиналу: оба сорняка («щавель, осока»); росу и развязку сцены с косами («Стояли до поры, когда росы не стало, / И разошлись, косой не шевельнув нимало»); деда с дюжиной детей («детьми богат на диво»); школьное сравнение («учил его, как в школе»); встречу на полпути; долги, записанные мелом до утра; сушёные груши к Рождеству.
Находки:
— «а гордости — палата» — переиначенная поговорка «ума палата» вместо прямой характеристики;
— «не спрашивая званья» — у безымянной могилы шапку снимают, не спрашивая, чья она и какого рода;
— «стояла груша в мире» — ирония: груша стоит в мире между двумя спорщиками;
— «в своей учёной сфере, / Воздевши тощий перст» — предметный образ педанта;
— «Зарембин вороной всхрапнул в ответ снаружи» — конь «отвечает» на тишину после рассказа Текли;
— «дымы стояли, как ограда» — финальный отзвук мотива плетня.
Потери относительно оригинала: motyka; zczerniały i stary; chleb bez stołu стало «хлебом и салом»; мокрые груши заменены на «не без злости», как и в белорусском; вопрос бакаляра «I co z tego płynie?» стал жестом «воздевши тощий перст».
4. Ключевые места в трёх языках
Место Оригинал Белорусский Русский
Гордость Вырвича a dumy — bez miary а гонар — без меры а гордости — палата
Цена спора łąka — szczaw, pokrzywa луг — асот буяе лужок — щавель, осока
Сцена с косами nie machnąwszy ani razu kosy не махнуўшы ні разу касою косой не шевельнув нимало
Корчмарь kredą na drzwiach liczył im długi do rana даўгі вёў да рана писал долги до света
Бакаляр — I co z tego płynie? — Ну, і што, панове? Воздевши тощий перст
Подписи ręka od motyki пяра тыя рукі не бралі ніколькі пера не брал никто из них руками
Жест Вырвича poniósł je przez miedzę мяжу пераступіўшы, панёс іх у госці межу переступив, понёс соседу в гости
Встреча I znowu żaden pierwszy! І зноў ніхто не першы! И снова первых нет
Груша после susz z niej był na święta і ўзвар — на Каляды и к Рождеству сушилась
Финал o deszcz po niedzieli ці дождж па нядзелі польёт ли на неделе
5. Проверка
Число слогов и положение цезуры машинно проверены скриптами во всех 100 строках обоих переводов. Для белорусского — 7 + 6 и отсутствие односложных слов перед цезурой и в конце строки. Для русского — 6 + 7. Ударения на цезурах и в окончаниях строк проверены вручную по каждой строке. Последняя проверка, которую нельзя заменить никаким скриптом, — чтение вслух носителем языка, прежде всего белорусского текста.
Словарь реалий
Застенок (засценак) небольшое поселение мелкой шляхты в Великом княжестве Литовском
Волока (włóka) мера земли в ВКЛ, около 21 га; у Вырвича «полволоки» — признак скромного хозяйства
Герб родовой знак шляхты; у Вырвича вырезан на балке над дверью
Кунтуш, жупан традиционная шляхетская одежда; в белорусском переводе — «дзед у жупане»
Бакаляр (bakałarz) школьный учитель в Польше и Литве; из польского
Сволак, бэлька (tragarz) несущая потолочная балка в доме
Рута растение свадебных и девичьих венков в литовско-белорусской народной культуре
Под Веной Венская битва 1683 года; предок Вырвича будто бы участвовал в ней
«С восстанья» в местной памяти — одно из восстаний XIX века; в тексте намеренно не уточнено
Корчма, мел на дверях долги в корчме записывали мелом на дверях или на балке
Quieta non movere латинская максима: «не тревожь того, что покоится»
Покров (Пакровы) праздник Покрова Богородицы, 1 (14) октября; в народном календаре — рубеж осени
Узвар, взвар отвар из сушёных фруктов, прежде всего груш и яблок; обязательное блюдо Сочельника
Межа, межевой камень граница участков; камень с крестом — старый межевой знак
Асот, щавель, осока сорные и болотные травы бедного луга; предмет спора почти ничего не стоит
Техническая справка
Оригинал «Grusza na miedzy», гавенда; польский тринадцатисложник 7 + 6, парные женские рифмы, 25 строф, 100 строк
Белорусский перевод «Груша на мяжы»; силлабический тринадцатисложник 7 + 6, цезура и окончания женские, парные рифмы, 100 строк
Русский перевод «Груша на меже»; шестистопный ямб с мужской цезурой и женскими окончаниями (13 слогов), парные рифмы, 100 строк
Проверка число слогов и цезура — скрипт; ударения — вручную
Автор и переводчик Даниил Лазько
Место и дата Туапсе, 26 сентября 2026 г.
© Даниил Лазько, 2026
