Obraz tła Poetica

Wiersze i opowiadania — portal literacki

Czytaj i publikuj wiersze, opowiadania, artykuły i felietony

Wiersze

Krzesiwo

daniil-lazko

Daniil Lazko(Łaźko)
Daniil Lazko(Łaźko)
5 września 2026·14 min czytania

KRZESIWO

Poemat

Daniił Łaźko

Touapsé, 4 września 2026


KRZESIWO

I

Wieczór kładł się na stepie jak popiół na trawy,

koń stanął sam przy starej, wydeptanej drodze;

nic wkoło — przestrzeń tylko i pył mej wyprawy,

i wiatr, co mi potrącał strzemię przy mej nodze.

Gdzieś przede mną, w dolinie, dymiły osady,

dalej góry czerniały. Kurz zasypał ślady.


II

Jechałem. Przestrzeń rosła jak woda w rozlewie,

kurhany stały w słońcu, a za nimi góry,

i coś jak morze grało daleko, w powiewie,

nad drogą wisiał jastrząb, nieruchomy, bury.

Pięknie było. A oczy szukały wciąż rzeki,

której tu nie ma. Piasek zasypał powieki.


III

Krzesiwo, com je przywiózł z ojcowskiej Olszanki,

uderzyło o krzemień — krzyknęły żurawie,

i naraz zobaczyłem studnię, i poranki,

i żuraw, co ze skrzypem gnie się ku murawie.

Myślałem, że przywiozłem tu ciężar stuleci —

gospodarz dał mi chleba i pilnował dzieci.


IV

Wyszedłem nocą z chaty i stanąłem w mroku,

a step szumiał tak dziwnie, jak szumi gdzieś morze;

i pieśń jakaś szła z dala, od ognisk, spod stoku,

w mowie, której nie znałem — tak śpiewa, kto orze.

Nie pytałem, kto śpiewa, i nie szedłem bliżej,

gwiazdy nad tamtym ogniem stały coraz niżej.


V

Rano step był już sobą, nie moją Olszanką,

był gorzki od piołunu i siwy od rosy;

spał przy owcach pastuszek, przykryty sukmanką,

śniąc sen, co mnie nie tyczy, zziębnięty i bosy.

I skrzesałem im ogień ojcowskim krzesiwem,

i patrzyłem, jak dzieci biegną za tym dziwem.


VI

Ruszyłem przed południem. Kurz wstał na tej drodze,

którą wczoraj widziałem jako pustkę samą;

dziś to była już droga. Popuściłem wodze,

a step prowadził prosto pod skalistą bramą.

Nie patrzyłem za siebie. Za mną szła kurzawa,

a przede mną szła droga, i wiatr, i ta trawa.


Analiza literackaSytuacja liryczna

Utwór jest monologiem jednego wieczoru, jednej nocy i jednego poranka. Bohater — człowiek wychowany w cieniu pamięci dawnej Rzeczypospolitej — zatrzymuje konia na wschodnim stepie, nocuje w obcej chacie i rusza dalej. Cała fabuła mieści się w tych trzech gestach; wszystko, co w wierszu naprawdę się wydarza, wydarza się w sposobie patrzenia.

Pierwsza strofa ustawia obcość nie jako pojęcie, lecz jako brak: przestrzeń, pył, wiatr trącający strzemię, dym w dolinie, ciemniejące góry. Ostatni wers tej strofy — o kurzu zasypującym ślady — jest jedynym w niej zdaniem o czasie, i to on wprowadza temat utraty, nie nazywając go.

Kompozycja: łuk stepu

Sześć strof układa się w jeden ciągły ruch znaczenia słowa „step”. W strofie I step jest pustką. W II — obcością, która ma już własną historię: kurhany stoją w słońcu, a więc ta ziemia ma swoich zmarłych, choć bohater jeszcze ich nie widzi jako czyjejś pamięci. W III step staje się miejscem, w którym odzywa się pamięć własna. W IV — przestrzenią wspólnoty ludzkiego doświadczenia: śpiew w nieznanej mowie zostaje rozpoznany nie przez słowa, lecz przez sposób śpiewania. W V step jest wreszcie sobą, nie odbiciem. W VI staje się drogą.

Klamra jest wyraźna, ale nie mechaniczna. Kurz z pierwszej strofy zasypuje ślady; w drugiej piasek zasypuje powieki; w szóstej kurzawa idzie za jeźdźcem. Ten sam żywioł najpierw zaciera przeszłość, potem oślepia patrzącego, wreszcie zostaje z tyłu.

Krzesiwo jako oś konstrukcyjna

Przedmiot z domu przechodzi w utworze cztery stany. Najpierw jest pamiątką i uruchamia wspomnienie: uderzenie o krzemień zbiega się z krzykiem żurawi, a krzyk ptaków przywołuje żuraw studzienny, studnię i poranki. Homonimia jest tu nośnikiem całej przemiany — jedno słowo łączy niebo obcego stepu z podwórzem w Olszance, i robi to bez jednego zdania wyjaśniającego.

W strofie V krzesiwo przestaje być relikwią: ojcowskim krzesiwem bohater krzesze ogień w cudzym domu. Pamięć zostaje wydana, nie zachowana. W strofie VI słowo „krzesiwo” nie pada już wcale. To milczenie jest najmocniejszym argumentem kompozycyjnym utworu: przedmiot zniknął z poetyki dlatego, że przestał być potrzebny jako dowód przeszłości.

Pamięć, przedmiot, ironia

Pamięć rozwija się stopniowo i wyłącznie przez rzeczy. Najpierw nazwa (Olszanka), potem studnia i żuraw, potem poranki. Nigdzie nie ma wyliczenia zdarzeń historycznych; przeszłość jest odczuwana jako podwórze, a nie jako dzieje.

Konflikt zostaje pokazany, a nie zadeklarowany. W strofie II oczy szukają rzeki, której w tej ziemi nie ma, i płacą za to zasypanymi powiekami: pragnienie, by krajobraz potwierdził wspomnienie, dosłownie oślepia patrzącego. Dopiero gdy to pragnienie ustaje, step zostaje zobaczony — gorzki od piołunu, siwy od rosy, z bosym pastuszkiem, którego snu bohater nie zna i nie próbuje odgadnąć.

Ironia utworu mieści się w jednym dystychu. Bohater sądzi, że przywiózł ciężar stuleci; gospodarz daje mu chleba i pilnuje dzieci. Wielkie abstrakcyjne pojęcie pojawia się tu jeden jedyny raz i pojawia się po to, żeby następny wers je unieważnił. Ironia nie jest satyryczna: nikt nie zostaje ośmieszony, zmienia się jedynie skala.

Wersyfikacja

Utwór jest napisany regularnym trzynastozgłoskowcem ze średniówką po siódmej sylabie, w sześciu sześciowersowych strofach o układzie rymów ABABCC. Wszystkie klauzule i wszystkie zakończenia przedśredniówkowe są żeńskie, bez wyjątku; rymy są dokładne, liczone od sylaby akcentowanej.

Rytm nie jest jednostajny. Zdania krótkie i urwane („Pięknie było.”, „Nie pytałem, kto śpiewa”) sąsiadują z okresami przechodzącymi przez trzy wersy, a dystych zamykający każdą strofę służy raz pointie, raz ściszeniu. Rym „morze / orze” w strofie IV zbliża fonetycznie szum wody i człowieka przy pługu; to jedyny moment, w którym brzmienie samo przeprowadza myśl utworu.

Wobec „Sonetów krymskich”

Porównanie z cyklem Mickiewicza nasuwa się z powodu sytuacji: podróżnik z dawnej Rzeczypospolitej patrzy na wschodni krajobraz i nosi w sobie utracony świat. Pokrewieństwo jest jednak wyłącznie w sposobie widzenia — w przekonaniu, że pejzaż ma wymiar większy niż widzialny i że pamięć przenika teraźniejszość — nie w dykcji ani w konstrukcji.

Różnice są zasadnicze i celowe. Mickiewicz pisze sonetami: forma zamknięta, czternaście wersów, wyraźny zwrot i pointa, cykl złożony z osobnych olśnień. Tutaj jest jeden ciągły utwór narracyjny, w którym każda strofa przesuwa znaczenie o krok, a zakończenie odmawia aforyzmu.

Krym Mickiewicza jest pionowy: szczyty, przepaście, morze pod stopami, wzniosłość mierzona wysokością. Step tego wiersza jest poziomy; góry pojawiają się dopiero na końcu i nie jako obiekt zachwytu, lecz jako brama, w którą bohater wjeżdża. Wzniosłość zostaje zastąpiona rozległością.

U Mickiewicza pielgrzymowi towarzyszy przewodnik, znawca tej ziemi, a rozmowa toczy się między dwoma sposobami rozumienia świata. Tutaj przewodnika nie ma; jest gospodarz, który o nic nie pyta, i to właśnie jego obojętność wobec historii przybysza stanowi punkt zwrotny wiersza.

Wreszcie różni się status pamięci. Pielgrzym Mickiewicza woła ku ojczyźnie i pozostaje obcy w obcym kraju; jego tęsknota jest nierozwiązana i taka ma pozostać. Bohater tego utworu również nie przestaje tęsknić, ale wykonuje gest, którego pielgrzym nie wykonuje: krzesze cudzemu domowi ogień własnym, rodzinnym krzesiwem. Nie jest to pogodzenie się z utratą, tylko odkrycie, że pamięć da się nieść dalej i wydawać.

Zamknięcie

Ostatni dystych nie formułuje wniosku. Bohater nie patrzy za siebie, kurzawa idzie z tyłu, a z przodu jest droga, wiatr i „ta trawa” — z zaimkiem wskazującym, który jest tu najważniejszym słowem całego utworu. Trawa z pierwszego wersu była tłem obcości; ta sama trawa na końcu jest już czymś rozpoznanym i przyjętym.

Wiersz nie rozwiązuje tęsknoty i nie obiecuje powrotu. Pokazuje jedynie człowieka, który nauczył się jechać dalej, nie zamykając oczu na świat, który nie chciał być jego odbiciem.

Daniił Łaźko · Touapsé · 4 września 2026


КРЭСІВА

Беларускі і рускі пераклады паэмы «Krzesiwo»

з дадаткам лацінкі ў дзвюх запісах

Даниил Лазько

Туапсе, 4 сентября 2026


КРЭСІВА

Беларускі пераклад · кірыліца

I

Вечар клаўся на стэпе, як попел на травы,

конь стаў ля старой, збітай вятрамі дарогі;

нішто вакол — прастора, пыл маёй выправы,

і вецер, што чапляўся за стрэмя ля нагі.

Дзесьці ў нізе дымілі чужыя хацінкі,

далей горы чарнелі. Пыл хаваў сцяжынкі.


II

Я ехаў. І прастора шырэла ў разліве,

курганы там стаялі, а за імі горы,

і штось, як мора, грала далёка, ў павеве,

каршун вісеў над шляхам, застылы ў прасторы.

Прыгожа было. Вочы шукалі крыніцы,

якой тут не бывае. Пясок — на расніцы.


III

Крэсіва з бацькаўшчыны, з даўняе Альшанкі,

ударыла аб крэмень — жоравы крычалі,

і раптам я пабачыў студню, тыя ранкі,

і жораў, што са скрыпам к вадзе апускалі.

Я думаў, што прывёз я стагоддзі і страты —

гаспадар даў мне хлеба, дзяцей клікаў з хаты.


IV

Я выйшаў ноччу з хаты і спыніўся ў змроку,

а стэп шумеў, як мора, нібы за гарамі;

і песня йшла ад вогнішч, са схілаў, здалёку,

у мове незнаёмай — пяюць над раллямі.

Я не пытаў, хто пеў там, не падышоў блізка,

зоры над тым вогнішчам спускаліся нізка.


V

Ранкам стэп стаў сабою, не маёй Альшанкай,

быў горкі ад палыну, а на травах — росы;

спаў пры авечках хлопчык, накрыты сукманкай,

сніў сны, якіх не ведаў, скалелы і босы.

І агонь ім скрасаў я бацькавым крэсівам,

і глядзеў я, як дзеці беглі за тым дзівам.


VI

Я рушыў пасля поўдня, і шлях закурыла,

той, што я яшчэ ўчора лічыў пусткай самай;

сёння ён стаў дарогай, даль сябе адкрыла,

а стэп вёў проста ў горы, пад скалістай брамай.

Назад не аглядаўся: за мной пылу многа,

а перад мною травы, вецер і дарога.


KRESIVA

Biełaruski pierakład · łacinka z dyjakrytykami

I

Viečar kłaŭsia na stepie, jak popieł na travy,

koń staŭ la staroj, zbitaj viatrami darohi;

ništo vakoł — prastora, pył majoj vypravy,

i viecier, što čaplaŭsia za stremia la nahi.

Dzieści ŭ nizie dymili čužyja chacinki,

dalej hory čarnieli. Pył chavaŭ sciažynki.


II

Ja jechaŭ. I prastora šyreła ŭ razlivie,

kurhany tam stajali, a za imi hory,

i štoś, jak mora, hrała daloka, ŭ pavievie,

karšun visieŭ nad šlacham, zastyły ŭ prastory.

Pryhoža było. Vočy šukali krynicy,

jakoj tut nie byvaje. Piasok — na rasnicy.


III

Kresiva z baćkaŭščyny, z daŭniaje Alšanki,

udaryła ab kremień — žoravy kryčali,

i raptam ja pabačyŭ studniu, tyja ranki,

i žoraŭ, što sa skrypam k vadzie apuskali.

Ja dumaŭ, što pryvioz ja stahoddzi i straty —

haspadar daŭ mnie chleba, dziaciej klikaŭ z chaty.


IV

Ja vyjšaŭ nočču z chaty i spyniŭsia ŭ zmroku,

a step šumieŭ, jak mora, niby za harami;

i piesnia jšła ad vohnišč, sa schiłaŭ, zdaloku,

u movie nieznajomaj — piajuć nad rallami.

Ja nie pytaŭ, chto pieŭ tam, nie padyšoŭ blizka,

zory nad tym vohniščam spuskalisia nizka.


V

Rankam step staŭ saboju, nie majoj Alšankaj,

byŭ horki ad pałynu, a na travach — rosy;

spaŭ pry aviečkach chłopčyk, nakryty sukmankaj,

sniŭ sny, jakich nie viedaŭ, skaleły i bosy.

I ahoń im skrasaŭ ja baćkavym kresivam,

i hladzieŭ ja, jak dzieci biehli za tym dzivam.


VI

Ja rušyŭ pasla poŭdnia, i šlach zakuryła,

toj, što ja jašče ŭčora ličyŭ pustkaj samaj;

siońnia jon staŭ darohaj, dal siabie adkryła,

a step vioŭ prosta ŭ hory, pad skalistaj bramaj.

Nazad nie ahladaŭsia: za mnoj pyłu mnoha,

a pierad mnoju travy, viecier i daroha.


KRESIVA

Bielaruski pieraklad · lacinka bez dyjakrytykau

I

Viechar klausia na stepie, jak popiel na travy,

kon stau la staroj, zbitaj viatrami darohi;

nishto vakol — prastora, pyl majoj vypravy,

i viecier, shto chaplausia za stremia la nahi.

Dziesci u nizie dymili chuzhyja khacinki,

dalej hory charnieli. Pyl khavau sciazhynki.


II

Ja jekhau. I prastora shyrela u razlivie,

kurhany tam stajali, a za imi hory,

i shtos, jak mora, hrala daloka, u pavievie,

karshun visieu nad shlakham, zastyly u prastory.

Pryhozha bylo. Vochy shukali krynicy,

jakoj tut nie byvaje. Piasok — na rasnicy.


III

Kresiva z backaushchyny, z dauniaje Alshanki,

udaryla ab kremien — zhoravy krychali,

i raptam ja pabachyu studniu, tyja ranki,

i zhorau, shto sa skrypam k vadzie apuskali.

Ja dumau, shto pryvioz ja stahoddzi i straty —

haspadar dau mnie khleba, dziaciej klikau z khaty.


IV

Ja vyjshau nochchu z khaty i spyniusia u zmroku,

a step shumieu, jak mora, niby za harami;

i piesnia jshla ad vohnishch, sa skhilau, zdaloku,

u movie nieznajomaj — piajuc nad rallami.

Ja nie pytau, khto pieu tam, nie padyshou blizka,

zory nad tym vohnishcham spuskalisia nizka.


V

Rankam step stau saboju, nie majoj Alshankaj,

byu horki ad palynu, a na travakh — rosy;

spau pry aviechkakh khlopchyk, nakryty sukmankaj,

sniu sny, jakikh nie viedau, skalely i bosy.

I ahon im skrasau ja backavym kresivam,

i hladzieu ja, jak dzieci biehli za tym dzivam.


VI

Ja rushyu pasla poudnia, i shlakh zakuryla,

toj, shto ja jashche uchora lichyu pustkaj samaj;

sionnia jon stau darohaj, dal siabie adkryla,

a step viou prosta u hory, pad skalistaj bramaj.

Nazad nie ahladausia: za mnoj pylu mnoha,

a pierad mnoju travy, viecier i daroha.


ОГНИВО

Русский перевод

I

Вечер лёг, словно пепел, на жухлые травы,

конь мой встал у разбитой, давнишней дороги;

ничего — лишь пространство да пыль переправы,

и ветер, задевавший мне стремя у ноги.

Где-то дым от селений всходил из лощинки,

дальше горы чернели. Пыль стёрла тропинки.


II

Я ехал. Ширь вставала, словно в половодье,

курганы в жарком солнце, а дальше — уж горы,

и что-то, будто море, звучало в безводье,

коршун висел над степью, как вбитый в просторы.

Красиво было. Взгляд же искал всё криницы,

а нет её здесь. Ветер песком жёг ресницы.


III

Огниво, что привёз я из отчей Ольшанки,

ударило о кремень — журавли кричали,

и вижу колодец наш, и дым спозаранки,

и журавель со скрипом к воде опускали.

Я думал, что привёз я столетья, утраты —

хозяин дал мне хлеба, из хаты — ребята.


IV

Я вышел в ночь из хаты и замер во мраке,

а степь шумела странно, как море — волнами;

и песня шла от костров в глухом буераке,

на чуждом мне языке — поют за плугами.

Я не спросил, кто поёт, не подошёл ближе,

а звёзды над тем костром опускались ниже.


V

Утром степь не Ольшанкой была, а собою,

горькая от полыни и в утренних росах;

спал у овец подпасок, накрывшись полою,

и сны его — чужие; босой, на покосах.

И я высек им огонь отцовским огнивом,

и смотрел, как ребята бежали за дивом.


VI

Я тронулся за полдень. Пыль встала в дороге,

которую я вчера считал пустотою;

нынче — уже дорога. Конь шёл без тревоги,

а степь шла прямо в горы, в проход за стеною.

Назад не оглянулся: за мной пыли много,

а передо мной — травы, ветер и дорога.


Примечание переводчикаОбщее

Оба перевода — эквиритмические: сохранены тринадцатисложник со средиником после седьмого слога, шестистрочная строфа и схема рифмовки ABABCC. Все тридцать шесть строк каждой версии проверены посложно. Ниже названы потери, которые я считаю невосполнимыми; умолчать о них было бы недобросовестно.

Белорусский перевод

Системная потеря. Польский тринадцатисложник требует сплошных женских клаузул. В белорусском ударение сдвигает на последний слог именно те слова, которые несут образы подлинника: сляды, трава, ракі, жураўлі, дзяцей. Из-за этого перестроены концы почти всех строк; там, где польский держит образ в рифме, белорусский вынужден отодвигать его внутрь стиха.

Строфа II, ст. 10. «nieruchomy, bury» — намеренно плоское, безметафорное определение — передано как «застылы ў прасторы». Неподвижность сохранена, цвет утрачен.

Строфа III, ст. 14 и 16. У польского рифма именная: żurawie / murawie. В белорусском она стала глагольной (крычалі / апускалі), то есть грамматической. Зато каламбур «жораў» — птица и колодезный журавль — сохранён полностью, а «к вадзе апускалі» вводит человеческие руки, которых в подлиннике нет.

Строфа III, ст. 18. «pilnował dzieci» (приглядывал за детьми) стало «дзяцей клікаў з хаты». Жест опеки заменён жестом оклика: ирония держится, оттенок заботы ослаблен.

Строфа IV, ст. 20 и 22. Фонетическое сращение morze / orze непереводимо: в белорусском формы глагола «араць» оксито́нны. Море и пахарь сохранены порознь («нібы за гарамі», «пяюць над раллямі»), звуковое доказательство мысли утрачено. Это самая тяжёлая потеря четвёртой строфы.

Строфа VI, ст. 33. «Popuściłem wodze» — жест доверия, отпущенный повод — не встал ни в один вариант рифмы на -ыла и заменён строкой «даль сябе адкрыла». Конкретный жест уступил место отвлечённому образу; это самая тяжёлая потеря всего белорусского текста.

Строфа VI, ст. 36. Указательное «i ta trawa» — важнейшее слово финала, знак принятого мира — не передано. Строка кончается словом «дарога», что усиливает мотив пути, но снимает жест узнавания.

Латиница

Приведены две записи. Первая — классическая лацінка с диакритикой (č, š, ž, ć, ś, ź, ń, ł, ŭ), где мягкость перед гласной передаётся йотой: viečar, nieznajomaj, dziaciej. Вторая — вариант без диакритики; чтобы запись оставалась однозначной, приняты соответствия č → ch, š → sh, ž → zh, х → kh, а ł, ŭ и мягкие ć, ś, ź, ń переданы базовыми буквами, поскольку мягкость перед гласной и без того несёт «i». Обе записи получены одним транслитератором из кириллического текста; ручной правки в них нет.

Русский перевод

Строфа I, ст. 3. «pył mej wyprawy» передано как «пыль переправы»: слово «выправа» (поход, странствие) в русском рифменном ряду на -авы не имеет соответствия. Смысл сдвинут с похода на переправу.

Строфа II, ст. 10. Добавлено сравнение «как вбитый в просторы», которого в подлиннике нет: польский стих здесь принципиально безметафорен («nieruchomy, bury»). Это прибавка, а не потеря, но прибавка против авторского приёма.

Строфа II, ст. 11. «rzeki» стало «криницы»: река заменена родником. Образ отсутствующей домашней воды сохранён, масштаб уменьшен.

Строфа III, ст. 16. «murawa» исчезла; «к воде опускали» вводит безличных людей, которых в польском нет. Каламбур «журавель» сохранён.

Строфа III, ст. 18. «pilnował dzieci» передано эллипсисом «из хаты — ребята». Ирония держится на контрасте, но глагол опеки утрачен, как и в белорусском.

Строфа IV, ст. 22. Та же потеря morze / orze. Пахарь сохранён («поют за плугами»), звуковая связь с морем — нет.

Строфа V, ст. 28. «zziębnięty» (озябший) не поместилось; добавлено «на покосах», чего в подлиннике нет. Непрозрачность чужого сна сохранена.

Строфа VI, ст. 33. «Popuściłem wodze» передано как «Конь шёл без тревоги»: повод отпущен не рукой, а доверием. Жест ослаблен.

Строфа VI, ст. 34. «pod skalistą bramą» стало «в проход за стеною»: функция ворот (проход в горы) сохранена, слово «брама» утрачено.

Строфа VI, ст. 36. Указательное «ta trawa», как и в белорусском, не передано.

Терминология. Польское «krzesiwo» передано по-русски словом «огниво» и по-белорусски словом «крэсіва»; в обоих текстах термин выдержан единообразно, поскольку на нём держится вся композиция.

Даниил Лазько · Туапсе · 4 сентября 2026

Daniil Lazko(Łaźko)

Napisane przez

Daniil Lazko(Łaźko)

Jestem autorem, dla którego poezja zaczyna się tam, gdzie milknie proste wyjaśnienie. Interesuje mnie romantyzm, historia Europy Wschodniej, pamięć, honor, wygnanie i ciemniejsza strona ludzkiej godności. Piszę z zamiłowaniem do rytmu, skrótu i wyrazu precyzyjnego, szukając tonu między melancholią a ironią. Bliskie są mi zarówno klasyczne tradycje literackie, jak i ich nowoczesne, żywe odczytania.

Oceń utwór

Brak ocen, bądź pierwszy!

Wspieraj Poetica.pl

Tutaj najważniejsze są słowa — bez reklam, bez hałasu, bez rozpraszaczy.

Jeśli chcesz pomóc nam pisać dalszy ciąg Poetica.pl, postaw nam kawę lub wesprzyj nas na Patronite.

Dziękujemy!

Komentarze

, aby skomentować

Brak komentarzy. Zaloguj się, aby rozpocząć dyskusję.