Spojrzałeś na słońce ostrożnym dotykiem,
mając w pamięci wcześniejsze sparzenie.
Swój wzrok spuściłeś zgrabnym unikiem,
aby znów nie powtórzyło się to zdarzenie.
Spytałeś o drogę nieme stare drzewa,
i pokłoniłeś się nisko, gdy ich gałęzie porosłe.
W nich ptak zdradziecko sekrety wyśpiewa,
w tym wieści, jak spełnienia miłosne.
Widzisz, jak na dłoni swoją perspektywę,
utkaną z oczekiwań w nie wydarzeniach.
Będziesz pod ich zdradzieckim wpływem.
Nie można polegać na ulotnych spojrzeniach.
W naiwności twój lęk o istotę prawdy,
mijasz się z nią dzisiaj i każdego poranka.
Zresztą jak na tym świecie niemal każdy,
nie będzie z niej nigdy dobra kochanka.
więc w obawie i zaniechaniu zastygasz,
ni to czekasz, ni to się tylko zastanawiasz.
Zwlekasz z decyzjami lub się w tym migasz,
przed możliwością błędu się stawiasz.
Twoje wybory są trudne i wymagające?
Musisz koniecznie wiedzieć, co będzie?
Masz może myśli i sny cię dręczące
i szukasz alternatywy na wypadek wszędzie?
17.07.2026. godz. 12:37
Elizabeth
