Obraz tła Poetica

Wiersze i opowiadania — portal literacki

Czytaj i publikuj wiersze, opowiadania, artykuły i felietony

Wiersze

NAD NIEMNEM, PO LATACH

114303568809914163067

Daniil Lazko(Łaźko)
Daniil Lazko(Łaźko)
10 czerwca 2026·7 min czytania·5 Odwiedziny
1

Daniił Łaźko

NAD NIEMNEM, PO LATACH

wiersz

Tuapse, 10 czerwca 2026

Nad Niemnem, po latach

Stanąłem na pagórku, kędy droga biała

Schodzi ku ciemnej wodzie i we mgle ustała.

Niemen płynął jak dawniej, srebrny od księżyca,

Tylko brzeg był już inny i inna źrenica.


Wiatr od łąk niósł woń siana, ciepły oddech lata,

I wstał dwór — sad i studnia — jak z tamtego świata,

Krzyż przydrożny, schylony jak żebrak nad rowem,

I Nowogródek w dymach za wzgórzem olchowem.


Szedłem ścieżką znajomą — i ścieżki nie było:

Pole ją zaorało, żyto ją przykryło.

Z dworu został próg tylko i dzikie maliny,

A imię gospodarzy poszło w głąb darniny.


Noc szła. W olchach coś mówił głos cichy i drobny —

Może duch tamtych czasów, do świerszcza podobny;

Śpiewał, jak umie świerszczyk: że noc, że mogiła,

Że ziemia wszystko wzięła i nic nie straciła.


Śmieszny pielgrzym! Tak długo wracałem w te strony,

Aż wróciłem nareszcie — gość zawsze spóźniony;

Na progu, co bez domu, w szczerym polu staję —

A przecież coś zostało i wciąż mnie poznaje.


Jest we mnie taka ziemia — nikt jej nie zaorze,

Nie przetnie jej granica, nie zaleje morze;

Tam Niemen po staremu srebrzy się i płynie,

I dom stoi otworem, i wieczór nie minie.



Tuapse, czerwiec 2026



Nota autorska

Ten wiersz powstał z prostego pytania: co właściwie zostaje człowiekowi, który po latach wraca tam, skąd wyszedł. Pisałem go trzynastozgłoskowcem, bo ta miara sama pamięta więcej, niż ja potrafię zapamiętać. Niemen, Nowogródek, krzyż przy drodze — to nie dekoracje, lecz rzeczy, przez które mówi się to, czego wprost powiedzieć niepodobna. Jeśli jest w tym tekście jakaś pociecha, to cicha: dom, którego nie ma już na żadnej mapie, może mimo to stać otworem.



Analiza literacka

I. Lektura strofa po strofie

Strofa pierwsza ustanawia całą optykę utworu w czterech ruchach: wzgórze, droga, rzeka, oko. Biała droga, która „we mgle ustała”, jest pierwszym sygnałem tematu — drogi w tym świecie nie prowadzą już do celu, lecz urywają się na granicy widzialnego. Niemen płynie „jak dawniej”: rzeka jest jedynym elementem krajobrazu, któremu czas nic nie zrobił. Puenta strofy odwraca jednak kierunek spojrzenia: „Tylko brzeg był już inny i inna źrenica”. Nie świat się zmienił najbardziej — zmieniło się oko, które patrzy. Ta inwersja, podana bez emfazy, w rytmie zwykłego wyliczenia, zapowiada całą logikę wiersza: utrata będzie mierzona nie inwentarzem rzeczy, lecz niemożnością dawnego widzenia.

Strofa druga jest strofą przywołania. Zapach siana — bodziec najbardziej cielesny i najmniej podatny na wolę — wywołuje obrazy, które „wstają” same: dwór z sadem i studnią, krzyż przydrożny, Nowogródek w dymach. Porównanie krzyża do żebraka nad rowem jest jedynym miejscem strofy, w którym wzruszenie zostaje nazwane pośrednio: świętość tej ziemi zubożała, schyliła się, prosi. Formuła „jak z tamtego świata” pracuje podwójnie — dwór wraca i z zaświatów, i z tamtego, dawnego świata dzieciństwa; ta dwuznaczność, ledwie dotknięta, niesie więcej niż niejedna elegia.

Strofa trzecia to strofa konfrontacji i zarazem ośrodek ciężkości całego utworu. Wspomnienie zostaje sprawdzone krokami — i nie wytrzymuje próby: „Szedłem ścieżką znajomą — i ścieżki nie było”. Następujące po tym zdania są bezlitośnie rzeczowe: pole zaorało, żyto przykryło, z dworu próg i dzikie maliny. Kulminacją jest wers ostatni: „A imię gospodarzy poszło w głąb darniny”. Nie ma w nim ani jednego słowa abstrakcyjnego, a przecież mieści się w nim wszystko: śmierć, zapomnienie, wchłonięcie ludzkiego porządku przez porządek ziemi. Imię — najtrwalszy znak człowieka — schodzi pod darń jak korzeń albo jak trumna; obraz jest tak prosty, że wydaje się nie ułożony, lecz znaleziony. To wers, w którym wiersz osiąga ową rzadką oczywistość, każącą wierzyć, że nie mógł brzmieć inaczej.

Strofa czwarta wprowadza noc i głos. Duch przeszłości — w tradycji romantycznej postać monumentalna — zjawia się tu „do świerszcza podobny”: cichy, drobny, polny. W tym pomniejszeniu jest delikatna ironia, ale nie szyderstwo; świerszcz śpiewa to, co umie, a umie rzeczy ostateczne: „że noc, że mogiła, / Że ziemia wszystko wzięła i nic nie straciła”. Paradoks zamykający strofę jest teologią tego wiersza w jednym zdaniu: ziemia nie jest tu grabieżcą, lecz depozytariuszem. To, co wzięte, nie przepadło — zostało przechowane. Czytelnik nie wie jeszcze, gdzie; odpowiedź przyniesie finał.

Strofa piąta zniża ton do autoironii: „Śmieszny pielgrzym!”. Bohater, który latami ćwiczył powrót, przybywa jako „gość zawsze spóźniony” — formuła towarzyska staje się formułą egzystencjalną. Obraz progu bez domu, na którym stoi się „w szczerym polu”, doprowadza motyw gościnności do granicy absurdu: jest próg, nie ma czego przekroczyć. A jednak ostatni wers strofy odwraca relację poznania: „A przecież coś zostało i wciąż mnie poznaje”. Nie wędrowiec rozpoznaje ziemię — ziemia rozpoznaje jego. To odwrócenie przygotowuje finał lepiej niż jakakolwiek deklaracja.

Strofa szósta przenosi krajobraz do wnętrza: „Jest we mnie taka ziemia”. Trzy przeczenia — nikt jej nie zaorze, nie przetnie granica, nie zaleje morze — odpowiadają punkt po punkcie trzem postaciom utraty znanym z wcześniejszych strof i z biografii każdego wygnańca: pługowi, który zatarł ścieżkę; granicy, która odcięła kraj; morzu, przez które wiedzie emigracja. Wewnętrzna ziemia jest na te trzy żywioły odporna. Dwa wersy ostatnie nie dowodzą już niczego — po prostu pokazują: Niemen srebrzy się i płynie, dom stoi otworem, wieczór nie minie. Otwarty dom finału odpowiada progowi bez domu ze strofy piątej; trwający wieczór odpowiada letniemu wieczorowi ekspozycji. Wiersz zamyka się nie sentencją, lecz obrazem trwania — i właśnie dlatego jego myśl, nigdzie nie wypowiedziana wprost, zostaje z czytelnikiem.

II. Szkic stylistyczny

Utwór jest świadomie osadzony w tradycji polskiego romantyzmu, a ściślej — w jego nurcie nowogródzkim: trzynastozgłoskowiec ze średniówką po sylabie siódmej, rymy parzyste żeńskie, krajobraz nadniemeński, figura wygnańca wracającego pamięcią do kraju lat dziecinnych. Zarazem jednak nie jest to rekonstrukcja muzealna. Dykcja wiersza unika dwóch skrajności, które najczęściej gubią stylizacje romantyczne: patosu inwokacyjnego i ornamentu. Nie ma tu apostrof, wykrzyknień do ojczyzny, nagromadzeń epitetów; jest składnia zdania oznajmującego, która patosowi nie pozwala się rozwinąć.

Zasadą konstrukcyjną utworu jest konkret jako nośnik wzruszenia. Emocja nigdy nie zostaje nazwana — zostaje powierzona rzeczom: progowi, dzikim malinom, darninie, świerszczowi, dymom nad miastem. Tam, gdzie wiersz elegijny zwykle mówi „straciłem”, ten wiersz mówi „pole ją zaorało”; tam, gdzie inny powiedziałby „umarli”, ten mówi, że imię „poszło w głąb darniny”. Dzięki temu utwór unika sentymentalizmu nie przez chłód, lecz przez dyskrecję: czułość jest w doborze przedmiotów, nie w komentarzu do nich.

Osobnego omówienia wymaga ironia. Pojawia się trzykrotnie — duch wielkiej przeszłości pomniejszony do świerszcza, „śmieszny pielgrzym”, gość spóźniony na próg, którego nie ma — i za każdym razem pełni tę samą funkcję: chroni elegię przed wzniosłością, której tekst sobie odmówił. Jest to ironia romantyczna w sensie ścisłym, a więc nie kpina z przedmiotu, lecz świadomość dystansu między marzeniem a jego spełnieniem; bohater śmieje się z własnego powrotu, nie z ziemi, do której wracał.

Kompozycja oparta jest na symetriach, które ujawniają się dopiero przy końcu: ścieżka zaorana — ziemia, której „nikt nie zaorze”; próg bez domu — dom stojący otworem; wieczór, który zapada — wieczór, który „nie minie”; rzeka obojętnie ta sama w ekspozycji — rzeka ocalona w finale. Te odpowiedniości nie są wystawione na pokaz; pracują podskórnie, dając czytelnikowi poczucie domknięcia, którego źródła nie musi sobie uświadamiać. W połączeniu z konsekwentnie utrzymaną miarą daje to utwór o rzadkim u stylizacji rysie: nie naśladuje on cudzego głosu, lecz mówi własnym — w cudzej, dobrze przyswojonej mowie wiązanej.



Aneks: nota o formie

Miara wiersza: trzynastozgłoskowiec sylabiczny (7+6) ze stałą średniówką po sylabie siódmej i akcentem paroksytonicznym przed średniówką oraz w klauzuli — klasyczny format polskiej poezji epickiej i elegijnej, użyty m.in. w „Panu Tadeuszu”.

Rymy: parzyste (aabb), wyłącznie żeńskie, dokładne; w obrębie strof unikano współbrzmień gramatycznie tożsamych tam, gdzie osłabiałyby puentę wersu.

Budowa: sześć strof czterowersowych (24 wersy). Kompozycja klamrowa — letni wieczór nad Niemnem w ekspozycji powraca w finale jako wieczór trwający; obrazom utraty ze strof I–V odpowiadają punktowo obrazy ocalenia w strofie VI.

Rejestr językowy: polszczyzna literacka z dyskretnymi sygnałami archaicznymi (kędy; narzędnik „olchowem”; elipsy orzeczeń), wprowadzonymi oszczędnie, dla barwy epoki, nie dla kostiumu.

Tradycja: liryka romantyczna kręgu nowogródzkiego; pokrewieństwa tematyczne i wersyfikacyjne z elegijną odmianą polskiego trzynastozgłoskowca. Utwór jest w całości oryginalny i nie zawiera cytatów ani parafraz tekstów cudzych.



Daniił Łaźko · Tuapse · 10 czerwca 2026

Daniil Lazko(Łaźko)

Napisane przez

Daniil Lazko(Łaźko)

Jestem autorem, dla którego poezja zaczyna się tam, gdzie milknie proste wyjaśnienie. Interesuje mnie romantyzm, historia Europy Wschodniej, pamięć, honor, wygnanie i ciemniejsza strona ludzkiej godności. Piszę z zamiłowaniem do rytmu, skrótu i wyrazu precyzyjnego, szukając tonu między melancholią a ironią. Bliskie są mi zarówno klasyczne tradycje literackie, jak i ich nowoczesne, żywe odczytania.

Oceń utwór

Wyjątkowe

6.00 na 6 (1 ocena)

Komentarze

, aby skomentować

Jerzy
Jerzy·10 czerwca 2026

Pięknie i tyle .O walorach wiersza nie będę się rozpisywał . To moje klimaty i tyle . Zastanawiam się nad tym opisem pod wierszem , jest to dosyć rzadkie i obawiam się czy dociera do odbiorcy kiedy tak naprawdę ciężko dotrzeć do niego wierszem . Ale nie kwestionuje , to tylko takie moje dywagacje . Pozdrawiam serdecznie .

0