Tęsknię. Kres naszej drogi już dawno za horyzontem,
a ja brnę w tęsknocie, błądzę myślami.
Wracaj do czasów, gdy uśmiech twój był mą codziennością, gdy miłość rozbrzmiewała z rozmów naszych, lub jak śmiech był głośniejszy niż płacz.
Dziś reflektuję się nad sobą, błądząc myślami, szukając odpowiedzi.
Co zrobić, by lepiej... Co zrobić, by wrócić... Co zrobić, by znów twój uśmiech był mój, a pustka w mym sercu wypełniona tym pięknem.
Ciągle gdzieś widzę znaki miłości, że jednak to nie koniec historii, to nie koniec walki.
Nadzieja nie daje mi spocząć.
W głębi to czuję... Wrócimy do siebie.
