Obraz tła Poetica

Poetica.pl

Aby być sobą, aby tworzyć

Opowiadania

Za sterem

Mefi

Łukasz Zwolan
Łukasz Zwolan
19 grudnia 2009·1 min czytania

Noc zwilżyła moje powieki. Skleiła lepkim śladem, zostawianym przez ślimaki. Zawieszonym, niby-transparentem, przesłaniając rzeczywistość. Dlatego delikatnie dociskam prawą stopę, dłonie usztywniam, marząc o kolejnym zakręcie, podnoszącą bicie serca iniekcją adrenaliny. By wpaść w obłęd, oderwać jedną sklejoną powiekę od drugiej i klaśnięciem dłoni stracić panowanie nad światem. Pędzącym czteronogiem na gumowych bezpiecznikach od piorunów. Może właśnie piorunów potrzebuję. Zwykłego wyładowania, dziecka natury, przestawiającego moje półkule. Prawą na miejsce lewej i odwrotnie. Wtedy myśląc lewą stroną, zmieniałbym biegi przełącznikiem do szyb.

Upadłe liście, jak anioły zmieniają rzeczywistość.

Pędzę na czterech stopach, w garści ściskając szyje swoich przyjaciół. To oni moczą podnóżki, swoim potem, moczem z oczu, rozszerzonych na całe czoła. Zalewa mnie tysiące kropel i ciche krzyki z bezdźwięcznych gardeł.

Z mojego snu budzi mnie dźwięk syren. Znalazłem części pasujące do krtani, które trzymam w kurczowo zaciśniętej dłoni. Krew krzepnie, może uda się poskładać je do kupy.

Gdy tylko syreny ucichły. Każda z nich znalazła się na nie swoim miejscu. Drzewie, szybie, tapicerce. Ciepłe przypływy moczu wyrzucają na brzeg kolejne skarby z rozbitego statku. Narządy do przeszczepów, dryfujące na powierzchni żółtego oceanu.

Pamiętam tylko siebie, nurkującego z zaciśniętymi dłońmi na drewnianym sterze. 

Łukasz Zwolan

Napisane przez

Łukasz Zwolan

Oceń utwór

Brak ocen, bądź pierwszy!

Komentarze

, aby skomentować

Brak komentarzy. Zaloguj się, aby rozpocząć dyskusję.