Mówią, że kiedyś była dobrą panią,
Lecz los ją związał z demonów gromadą.
Teraz w lesie, w swym kręgu cienia,
Jest stróżem sekretów, strażniczką milczenia.
Jej włosy splątane, srebrzyste jak mgła,
Oczy płonące, jakby w nich ogień grał.
Głos jej to wiatr, co przez lasy dmie,
A uśmiech jej jak zima, co serca mrozi w tle.
W kotle jej wrze zupa z żabich kości,
Kruki na dachu kraczą o jej złośliwości.
Lecz kto odważny i serce ma czyste,
Może przejść przez las i wyjść nieścigany przez straszydło ogniste.
Baba Jaga czai się w cieniu, w mroku,
Lecz ma też słabość, sekret ukryty głęboko.
Miłość i dobroć, choć to jej nieznane,
Mogą zmylić ją i pokonać na stałe.
