Szare ulice, betonowy las,
W tłumie jestem nikim,
Szukam sensu w hałasie i świetle,
Ale serce mi krzyczy, że to nie jest to.
Reklamy lśnią jak fałszywe gwiazdy,
A ja czuję, że wciąż jestem tu sam.
W tłumie nieznajomych twarzy,
Szukam spojrzenia, które mnie zrozumie.
Wielkie miasto śpi pod blaskiem neonów,
A ja błądzę ulicami, jak stracony duch.
Tłumy ludzi mijają się obojętnie,
A ja tonę w samotności, która drży.
