Budzę się zmęczona, choć całą noc spałam,
W głowie tysiąc głosów, każdy mówi: "przegrałaś".
Serce bije szybko, jakby gonił mnie świat,
A ja tylko chcę choć przez chwilę złapać oddech i czas.
Ludzie widzą uśmiech, to najlepiej wyuczony gest,
Nie wiedzą, ile kosztuje każdy kolejny dzień.
Depresja nie krzyczy, ona siedzi obok mnie,
I szepcze, że już nigdy nie będzie dobrze, nie.
Nie pytaj, czemu milczę, kiedy wszystko boli.
To nie brak słów, tylko ciężar, co nie pozwala mówić.
Nerwy jak kajdany, lęk zamyka każdy krok,
Ale wciąż szukam światła, choć otacza mnie mrok.
Mam w oczach burzę, choć na zewnątrz cisza trwa,
Każdy oddech waży tyle, jakbym niosła cały świat.
Nie chcę być bohaterem, chcę po prostu żyć,
Bez wojny z własną głową, bez pytania "czy mam siłę iść?".
Jeśli słuchasz tego i też walczysz gdzieś co dzień,
To pamiętaj — nie jesteś sam w tym ciężkim śnie.
Nawet kiedy wszystko mówi, żeby poddać się,
To każdy nowy ranek może zmienić jeden dzień.
Blizny nie zawsze widać pod rękawem albo skórą,
Niektóre nosi serce, które pęka po cichu.
I chociaż droga bywa dłuższa niż najdłuższa noc,
Jeszcze wierzę, że odnajdę swój własny głos.
Nie pytaj, czemu milczę, kiedy wszystko boli.
To nie brak słów, tylko ciężar, co nie pozwala mówić.
Nerwy jak kajdany, lęk zamyka każdy krok,
Ale wciąż szukam światła, choć otacza mnie mrok.
Nie chcę, żeby ten numer był tylko o bólu.
Chcę, żeby ktoś po drugiej stronie pomyślał:
Jeszcze oddycham. Jeszcze walczę. Jeszcze mogę.
