Deszczem skąpane są dzisiaj jaśminy,
ich zapach kroplami spływa na ziemię.
Co będę zatem podziwiać spod parasola,
gdy teraz zbyt wiele nie widzę?
Niebo zasnute szarością mgieł jak jesienią,
deszcz nieustannie tarabani po parapecie.
Słowami skargi raczy mnie rzewną muzyką.
Czy to o mnie, czy to o tobie, tego nie wiem?
Spragnione kwiecie wody, drzewa i krzewy,
dostatkiem teraz radosne bujnie rosną.
Czekają potem słońca, by uroczo kwitnąć,
a ja znowu jaśminami się zachwycę.
Niech deszcz pada jeszcze odrobinę,
niech zmyje to co niegodziwe na świecie.
W tych dniach ty w biel będziesz ubrana,
na ślubnym kobiercu staniesz w majestacie.
Joanno jakże ci będą Mendelson -y grali,
gdy będziesz wśród jaśminów stała.
Nie trzeba więc łez deszczu na twarzy,
wszech radość niech spowije świat cały.
9.06.2026 r. godz. 18:44
Elizabeth
