W mroku zmierzchu tam leżała,
Nie wiedziała, nie przeczuwała,
Śmierć nadeszła nieoczekiwana.
Jak cień tańczący w mroku nocy,
Dotyk zimny, nie zamknięte oczy,
Odeszła bez pożegnania.
Lecz pośród łez, co swobodnie płyną,
Jej duch unosi się, wiecznie jaśnieje.
Bo w wspomnieniach na zawsze trwa,
Kochana dusza, którą tak bardzo kochaliśmy.
W ogrodach wieczności i łaski,
Znajduje pokój, miejsce święte.
Choć teraz rozłączeni, ona żyje nadal,
W sercach i umysłach, jej obecność trwa.
