A co jeśli język nasz miały więcej form do nauki? Żeby pomiędzy słowem tak a nie, nie wystąpiło tylko „może”. Ażeby był taki wszechstronny, to potrzeba mądrzejszych i bardziej rozwiniętych umysłowo ludzi. Stałoby się to raczej dłużej niż sądzimy. Przez sto lat nasz język będzie malał w znaczeniu i możliwie w logicznym czy gramatycznym sensie. Dopiero ktoś za kilkaset lat to zauważy i możliwie dokona reformy, tak jak uczyniło się to podczas pierwszej reformy języka za czasów II RP.
Język, jak woda,
Więcej chloru, to zatrucie,
Mniej chloru, większa szansa na szkodliwe bakterie.
Język, jak woda,
Może być uzdatniony,
Może też być narzędziem osądu przyszło myślących.
Język, jak ciecz co się z woli samych ludzi wylewa.
To nie początek, ale też nie koniec wihajstera.
Socjolekt - rzecz piękna - ma swoje cele i swoje piętna.
