Pod parasolem myśli idę dzisiaj na spacer
moje pieski jesienne wiernie mi towarzyszą
słońce za chmurami jakby jeszcze nie wstało
cicho bezwietrznie jakby ktoś czas zatrzymał
drzewa bezszelestne stoją wyprostowane
czasem listek tylko majestatycznie spadnie
by lekkim wirującym ruchem dotknął ziemi
dołączyć do innych które wcześniej poległy
kałuże te z wczoraj deszczowego dnia
już pełne listowia po niedawnej wichurze
inne pod pniami drzew utkały kobierzec
w barwach odcieni brązów żółci czerwieni
chłód nieprzyjemnie dotyka przenikliwy
spacer więc będzie nieco krótszy niż latem
jesienny poranek jakiś smutny i rzewny
atmosfera senna i do zajęć jakaś pasywna
czas już wracać i spacer powoli zakończyć
smaczne śniadanie czeka i ciepła herbata
z nadzieją że kolejne wyjście będzie milsze
może w promieniach słońca i cieplejsze
10.10.2026 r. godz. 10:01
Elizabeth
