Jestem materiałem trwałym,
Niosę duże skały,
Tak jak pochodnie i latarnie.
Rewa gdzieś do mnie woła,
Wał brzegowy daleko ode mnie,
Lecz nie dalej niż Australia,
O niej, to nic nie opowiem.
Nagle szron pojawia się na świecie,
Wał burzowy tworzy się o świcie,
Gdy moje fale przebiegają równolegle.
Nigdy nie będę stał o zenicie,
Z papierosem w gębie i kawą zimną,
Skrycie pożądam tego co rozległe,
Bliskie jest wszak nasze zgnicie.
