Obraz tła Poetica

Wiersze i opowiadania — portal literacki

Czytaj i publikuj wiersze, opowiadania, artykuły i felietony

Wiersze

Lwów. Miasto Dwóch Pamięci

daniil-lazko

Daniil Lazko(Łaźko)
Daniil Lazko(Łaźko)
20 sierpnia 2026·16 min czytania

Daniił Łaźko


LWÓW. MIASTO DWÓCH PAMIĘCI

poemat o Rusi, Rzeczypospolitej i pamięci


Tuapse, 20 sierpnia 2026


LWÓW. MIASTO DWÓCH PAMIĘCI

poemat o Rusi, Rzeczypospolitej i pamięci

gente Ruthenus, natione Polonus

I

Noc schodzi na kamienie. Po deszczu ulica

lśni czarno, jak zwierciadło latami przyćmione.

Mgła wstaje ponad dachy do twarzy księżyca

i miasto w niej oddycha, we śnie zatopione.

Gdzieś dzwon cerkiewny wolno płynie od rubieży,

a drugi mu z kościoła odpowiada echem;

dwa głosy ponad miastem, jak dwoje pacierzy,

i wracają na ziemię jednym już oddechem.

Kamienie pamiętają kroki i języki,

których już nie usłyszysz w żadnej z bram otwartych;

ucichł targ i wystygły wieczorne okrzyki,

i wiatr przewraca nocą karty ksiąg zatartych.

II

Wracam po latach. Nie wiem, czy to jeszcze moje —

te schody, sień wilgotna, brama uchylona;

w oknach cudze firanki, cudze niepokoje,

dom patrzy na mnie oknem jak twarz odmieniona.

Mój pradziad tu drukował psałterze i mowy,

dwa alfabety w jednym mieściły się piórze;

w dwóch dzwonach on rozpoznał głos jeden, domowy,

i dwa krzyże całował na tym samym murze.

Została po nim książka o skórzanym grzbiecie,

napis łaciński drobny na pożółkłej karcie,

pisany ręką, której nie ma już na świecie —

a on przy jego prochach wciąż stoi na warcie.

III

Pod murem, gdzie latarnia mży światłem niepewnym,

ktoś stał — a może tylko mgła przybrała postać;

przemówił do mnie głosem dalekim i śpiewnym,

jak ktoś, kto chciał już odejść, lecz musiał tu zostać.

Nie było w nim nic z grozy nocnego widziadła:

pachniał jak stare księgi — woskiem i kadzidłem,

a mgła mu się na barki jak płaszcz stary kładła,

lub jakby ptak go nocny okrywał swym skrzydłem.

IV

I spytałem: „Ta ziemia komu przynależy?

Czyj dzwon tu mówi prawdę, a czyj dzwon się myli?

Czyj śpiew prędzej do nieba ze wszystkich stron bieży?

Czyi ojcowie pierwsi tu się pomodlili?

Bo we mnie samym dwoje mieszka i się spiera:

dziad krzyż kładł od prawicy, ojciec — od lewicy;

gdy jeden śpiewa, drugi w milczeniu zamiera,

a ja stoję pomiędzy — jak słup na granicy.”

V

A on — głos miał jak szelest liści listopada —

rzekł: „Mniejsze twe pytanie od tej kamienicy,

co więcej wie o ziemi, niż ci odpowiada.

Spytaj bruku — on nosił wszystkich z tej ulicy.

Każdy wiek tu zostawił modlitwę i mowę,

każdy — mogiłę, miłość, pieśń, czyjeś nazwisko;

różne nici tkacz wplatał w tę samą osnowę

i utkał z nich to miasto — a pod nim łożysko.

Popatrz: tu pod kamieniem, co go depczesz, płynie

Pełtew, którą zakryto — lecz ona wciąż żywa;

różnie ją nazywano — woda nie zaginie,

spod wszystkich imion jedna woda się odzywa.

Idź na wzgórze cmentarne: tam leżą pospołu

ci, co za życia miasto dzielili na poły;

ta sama brzoza liście sypie im do dołu,

dziś nad nimi jednakie kamienne anioły.

Nie dzwon jeden cię woła — słuchaj, jak śpiewają

oba naraz — i żaden drugiego nie głuszy;

jak dwa nurty, co w jedną rzekę się zlewają,

tak miejsca dość obojgu w jednej ludzkiej duszy.

Granice się przesuną i mowy się zmienią,

imiona miast napiszą na nowych tablicach,

nowe trawy na dawnych mogiłach się plenią,

lecz ziemia pomni dłużej, niż trwa spór w stolicach.”

VI

Umilkł. A może tylko wiatr ustał nad ranem?

Świt wstawał, cień uchodził w głąb ciemnych zaułków;

pierwszy ptak się odezwał gdzieś ponad kasztanem,

mgła — jak duch, co o świcie szuka swych przytułków.

Ruszyłem w drogę. Za mną dzwon cichnął na wieży,

bruk lśnił od nocnej rosy pod pierwszym promieniem;

wiem: nie wskrzeszę przeszłości — ale ona leży

we mnie — jak pod tym miastem rzeka pod kamieniem.


Daniił Łaźko, Tuapse, 20 sierpnia 2026

ANALIZA LITERACKA

Forma i wersyfikacja

Poemat liczy siedemdziesiąt dwa wersy ułożone w osiemnaście strof czterowersowych i rozdzielone na sześć części. Miarą jest polski trzynastozgłoskowiec ze średniówką po siódmej sylabie (7+6), z wyłącznie żeńskimi klauzulami i rymem krzyżowym. Jest to miara gawędy i epiki dawnej Rzeczypospolitej — na tyle przestronna, że zdanie może przez nią przechodzić bez zatrzymania, i na tyle regularna, że ucho odczuwa ją jako oddech, nie jako rachunek. Zgodność metryczną każdego wersu sprawdzono programowo: liczbę sylab, położenie średniówki na granicy wyrazu i parokstoniczność zakończeń.

Wybór trzynastozgłoskowca nie jest tu ozdobą historyczną. Wers o dwu nierównych członach — dłuższym i krótszym — sam w sobie jest figurą tematu: każda linia dzieli się na dwoje i mimo to pozostaje jedna. To, co poemat mówi o mieście, wers robi ze zdaniem.

Kompozycja

Sześć części tworzy jeden łuk: noc — powrót — zjawienie — pytanie — odpowiedź — świt. Część pierwsza jest wyłącznie opisowa i utrzymana w trzeciej osobie zjawisk: kamień, mgła, dwa dzwony, wygasły targ. Dopiero część druga wprowadza „ja”, a wraz z nim pamięć rodzinną. Trzecia przynosi zjawienie, ale odbiera mu grozę: duch pachnie woskiem i księgami, mgła kładzie mu się na barki jak płaszcz. Czwarta zawiera cztery pytania i jedno wyznanie; piąta — odpowiedź, najdłuższą część utworu (sześć strof); szósta wraca do materii pierwszej części, lecz w innym świetle.

Istotne jest, że przemiana bohatera nie została nazwana. Nie ma wersu, który mówiłby, że wędrowiec zrozumiał albo pogodził się. Jest tylko wers ostatni, w którym rzeka, o której mówił duch, znajduje się już wewnątrz mówiącego. Zmiana została pokazana przez przemieszczenie obrazu, nie przez oświadczenie.

Zasada przedmiotowości

Utwór konsekwentnie unika nazywania uczuć i tożsamości wprost. Konflikt dwóch tradycji, który mógłby zostać wyłożony w kilkunastu wersach rozprawy, zostaje sprowadzony do jednego gestu: „dziad krzyż kładł od prawicy, ojciec — od lewicy”. Nie pada słowo „prawosławny” ani „katolik”, nie pada żadna nazwa narodowości. Cały spór mieści się w kierunku ruchu ręki — i właśnie dlatego jest nie do rozstrzygnięcia argumentem.

Podobnie działa strofa o pradziadzie. Człowiek dwóch tradycji nie jest opisany jako „człowiek dwóch tradycji”; jest drukarzem, w którego piórze mieściły się dwa alfabety. Zawód, przedmiot i czynność zastępują definicję. Formuła gente Ruthenus, natione Polonus, wyniesiona do motta, nie zostaje w tekście objaśniona ani razu; jej jedynym śladem wewnątrz poematu jest „napis łaciński drobny na pożółkłej karcie”. Czytelnik ma połączyć motto z napisem sam.

Woda: osnowa — łożysko — Pełtew — rzeka pod kamieniem

Najważniejszym ciągiem obrazowym utworu jest woda ukryta pod powierzchnią. Ciąg ten ma cztery ogniwa i rozpięty jest na trzech strofach oraz na wersie ostatnim. Najpierw pojawia się metafora tkacka: różne nici, jedna osnowa, utkane z nich miasto. Następnie tkanina okazuje się czymś, co na czymś leży — „a pod nim łożysko”. Zagadka postawiona na końcu strofy zostaje rozwiązana w strofie następnej: pod brukiem płynie zakryta Pełtew. Wreszcie w ostatnim wersie rzeka przenosi się do wnętrza bohatera.

Pełtew jest tu argumentem, a nie dekoracją. Rzeka, którą w ciągu XIX wieku stopniowo zamykano w kanałach i przykrywano brukiem, istnieje nadal, choć nie widać jej i choć nazywano ją w różnych językach. Jest to najkrótsza możliwa odpowiedź na pytanie o własność ziemi — odpowiedź, która nie wymienia żadnego narodu.

Dwa dzwony

Dzwony pojawiają się trzykrotnie i za każdym razem znaczą co innego. W części pierwszej są zjawiskiem akustycznym: jeden płynie od rubieży, drugi odpowiada echem, oba wracają na ziemię jednym oddechem. W części drugiej stają się doświadczeniem pradziada, który „w dwóch dzwonach rozpoznał głos jeden, domowy”. W części czwartej bohater pyta, który z nich mówi prawdę — czyli po raz pierwszy traktuje je jako strony sporu. Duch nie odpowiada na to pytanie, lecz je unieważnia: „żaden drugiego nie głuszy”. W części szóstej dzwon cichnie i nie ma już znaczenia, który to dzwon.

Ironia i jej granice

Ironia jest w utworze obecna, ale ściśle wydzielona. Występuje w jednym miejscu — w pierwszym zdaniu ducha: „Mniejsze twe pytanie od tej kamienicy”. Zestawienie wielkiego pytania historycznego z konkretną kamienicą, która „więcej wie o ziemi, niż ci odpowiada”, jest jedynym momentem, w którym tekst pozwala sobie na uśmiech nad ludzką potrzebą rozstrzygnięć. Poszerzanie tej partii byłoby błędem: elegijny tryb całości nie zniósłby drugiego takiego uderzenia.

Czego wiersz nie rozstrzyga

Poemat nie odpowiada na pytanie postawione w części czwartej i jest to jego świadome założenie. Odpowiedź ducha przenosi problem na inny poziom: nie mówi, czyja jest ziemia, lecz pokazuje, że pytanie w tej formie jest mniejsze od przedmiotu. Nie ma tu strony słusznej ani przegranej, nie ma katalogu narodowości, nie pada żadna deklaracja. Ostatni obraz — rzeka pod kamieniem — jest twierdzeniem wyłącznie o trwaniu, nie o prawie.

Autor przyjmuje, że stylizacja świadoma ma swój pułap i że różnica między poematem pisanym o romantycznym widzeniu świata a poematem pisanym z jego wnętrza jest różnicą ontologiczną, nie warsztatową. Tekst został doprowadzony do granicy, poza którą dalsza praca zmieniałaby jego naturę artystyczną, a nie usuwała usterki.

NOTA HISTORYCZNA: LWÓW, RUŚ CZERWONA I RZECZPOSPOLITA

Ziemia, na której leży Lwów, w źródłach wczesnośredniowiecznych występuje jako obszar Grodów Czerwieńskich — spornego pogranicza, o które w latach około 981, 1018 i 1031 toczyły się walki między Piastami a Rurykowiczami. Kroniki obu stron podają te wydarzenia odmiennie i sama chronologia bywa przedmiotem dyskusji historyków. Z tego pogranicza wywodzi się późniejsza nazwa Rusi Czerwonej.

Samo miasto powstało w połowie XIII wieku jako gród Królestwa Rusi Halicko-Wołyńskiej. Jego założenie wiąże się z Danielem Romanowiczem, koronowanym w 1253 roku, a nazwa upamiętnia jego syna Lwa. Pierwsza pewna wzmianka źródłowa pochodzi z roku 1256. Był to zatem od początku ośrodek ruski, a nie kolonia zachodnia — okoliczność, o której późniejsze spory nierzadko zapominały.

W połowie XIV wieku, po wygaśnięciu miejscowej dynastii, o schedę po Królestwie Rusi rywalizowały Korona Polska, Węgry i Litwa. Kazimierz Wielki opanował Lwów w latach czterdziestych XIV wieku i w 1356 roku nadał miastu prawo magdeburskie. W XV wieku ziemie te ukształtowały się jako województwo ruskie Korony ze stolicą we Lwowie — jednostka administracyjna, której nazwa przez cztery stulecia zapisywała ruski charakter kraju wewnątrz państwa polskiego.

Miasto Rzeczypospolitej było wielowyznaniowe w sposób, który dziś trudno sobie wyobrazić. Obok katedry łacińskiej działała katedra ormiańska, obok niej — cerkiew Uspieńska z wieżą ufundowaną przez Konstantego Korniakta i prawosławne bractwo stauropigialne, jedna z najważniejszych instytucji ruskiego życia religijnego i wydawniczego. Działały drukarnie cyrylickie i łacińskie; funkcjonowały gminy żydowska i ormiańska z własnym prawem. Po unii brzeskiej 1596 roku eparchia lwowska pozostawała poza unią przez ponad sto lat i przyjęła ją dopiero na przełomie XVII i XVIII wieku — co samo w sobie pokazuje, jak niejednoznaczna była tutejsza mapa wyznań.

Formuła gente Ruthenus, natione Polonus — „narodzony Rusinem, obywatel Polak” — należy do XVI wieku i wiąże się przede wszystkim z osobą Stanisława Orzechowskiego, pisarza i polemisty pochodzącego z ziemi przemyskiej, syna Rusinki i Polaka, przez pewien czas obrządku wschodniego. W dawnym rozumieniu natio oznaczało wspólnotę polityczną i prawną, gens — pochodzenie i ród. Formuła nie opisywała więc rozdarcia, lecz normalny wówczas układ dwóch przynależności, z których jedna nie wykluczała drugiej. Dopiero nowoczesne pojęcie narodu uczyniło z niej paradoks.

Rzeka Pełtew, nad którą miasto powstało, była przez cały wiek XIX stopniowo regulowana, kanalizowana i przykrywana; jej dawne koryto przebiega dziś pod głównymi ulicami śródmieścia. Cmentarz Łyczakowski, założony w latach osiemdziesiątych XVIII wieku w ramach austriackich reform sanitarnych, stał się z czasem miejscem, w którym spoczywają obok siebie ludzie wszystkich tutejszych tradycji i wszystkich stron późniejszych konfliktów.

Po pierwszym rozbiorze w 1772 roku Lwów przeszedł pod panowanie habsburskie i stał się stolicą Galicji; wiek XX przyniósł kolejne zmiany granic, ludności i nazw. Poemat nie zajmuje w tych sporach żadnego stanowiska. Interesuje go wyłącznie to, co pozostaje pod spodem: warstwy mowy, wiary i grobów, które nie znikają wraz ze zmianą tablicy z nazwą ulicy.


Даниїл (Данило) Лазько

ЛЬВІВ. МІСТО ДВОХ ПАМ'ЯТЕЙ

поема про Русь, Річ Посполиту і пам'ять

авторський поетичний переклад з польської


Туапсе, 20 серпня 2026


ЛЬВІВ. МІСТО ДВОХ ПАМ'ЯТЕЙ

поема про Русь, Річ Посполиту і пам'ять

gente Ruthenus, natione Polonus

I

Ніч сходить на каміння. По зливі — калюжі

блищать, як те свічадо, з роками тьмяніле;

тумани до місяця здіймаються, дужі,

і місто в них дихає, у сні заніміле.

Десь дзвін церковний тихо пливе від границі,

а другий із костелу озветься луною;

два голоси над містом, немов дві вервиці,

й на землю вертаються спільною ходою.

Каміння пам'ятає ходу і ті мови,

яких уже не вчуєш у брамах відкритих;

стих торг, і охололи вечірні ті зови,

і вітер ніччю горне листки книг розмитих.

II

Вертаюся по літах. Не знаю: пороги,

вологі сіни й брама, розкрита пітьмою,

у вікнах чуже світло, чужі там тривоги,

і дім мені у вікна глядить — не собою.

Мій прадід тут друкував псалтирі й казання,

дві азбуки вміщались під тим же чорнилом;

два дзвони він чув разом, як рідне звертання,

і два хрести цілував під тим же світилом.

Лишилась після нього та книга, вціліла,

латинський напис дрібний на жовклій вже карті,

писала тая рука, давно вже зотліла, —

а він при тім прахові й донині — на варті.

III

Під муром, де ліхтарня непевно мигтіла,

хтось там стояв — а може, мла хтіла з'явитись;

промовив він до мене — і даль в ній бриніла,

як той, хто рад піти вже, та мусив лишитись.

Не мав він в собі жаху, що ніч породила:

пахтів, як давні книги, — і воском, й кадилом,

а мла йому на плечі, як плащ, ся стелила,

чи мовби це птах ночі укрив його крилом.

IV

І я спитав: «Чия ця земля — хто те знає?

Чий дзвін говорить правду, а чий із них блудить?

Чий спів скоріше неба з усіх тут сягає?

Чиї батьки тут перші молились — хто ж судить?

Бо двоє в мені живе і спір не вгаває:

дід хрест клав від правиці, а батько — з лівиці;

як цей заспіває — той в мовчанці конає,

а я стою між ними — мов стовп на границі».

V

А він — мав голос шерхіт листків листопада —

сказав: «Твоє питання дрібніш кам'яниці,

що більше зна про землю, ніж скаже. Порада:

Спитай бруку — він ніс тут усі черевиці.

Тут кожен вік лишив нам молитву і мову,

і кожен — гріб, любов, спів, чиє ймення вкрито;

різні нитки ткач вплітав в ту саму основу,

і виткав з них це місто — під ним же корито.

Поглянь: під тим камінням, що топчеш, ще плине

Полтва, яку закрито, — та й досі співає;

іменували різно — а вода не згине,

з-під всіх імен одна лиш вода нам лунає.

Зійди на Личаків: там спочили посполу

ті, що при житті місто ділили завзято;

та сама береза їм листя сипле долу,

тепер над ними схожі стоять янголята.

Не дзвін один взиває — слухай, як співають

обидва враз — ні жоден нікого не глушить;

як два потоки в річку одну ся зливають,

так двом у людськім серці не тісно — не душить.

Кордони пересунуть, і мова змаліє,

імена міст напишуть на нових таблицях,

нова трава могили вже зазеленіє,

та довше земля тямить, ніж спір по столицях».

VI

Замовк. А може, вітер лиш стих над світанням?

Світало, тінь ховалась у темних завулках;

десь перший птах озвався за листям каштанним,

мла — мов дух, що вдосвіта шука по притулках.

Я рушив у дорогу. Дзвін тихне, згасає,

брук блиснув від роси в тім першому промінні;

я знаю: минуле вже назад не вертає, —

живе в мені — як ріка під містом, в камінні.


Даниїл Лазько, Туапсе, 20 серпня 2026

НОТАТКА ПЕРЕКЛАДАЧА

Міра

Переклад зберігає польський тринадцятискладник із цезурою після сьомого складу (7+6), суцільними жіночими клаузулами й перехресним римуванням. Це рідкісний випадок, коли міру оригіналу можна перенести буквально: галицька віршова традиція знає силабічний тринадцятискладник як свою власну форму, а не як запозичення. Усі сімдесят два рядки перевірено програмно — кількість складів, положення цезури на межі слова, парокситонність закінчень.

Кільце оригіналу збережено точно: поема відкривається словом «каміння» і закривається словом «камінні», як польська — kamienie / kamieniem.

Втрати, які треба назвати

I, друга строфа. «Dwoje pacierzy» — два пацери, дві вимовлені молитви — передано як «дві вервиці». Це метонімія: молитва замінена на річ, якою її лічать. Образ став предметнішим, ніж в оригіналі, але втратив голосову природу. Там-таки «jednym już oddechem» стало «спільною ходою»: подих замінено ходою, і це справжня втрата — у польському тексті два дзвони поверталися на землю як одне дихання, тобто як одне живе тіло.

I, перша строфа. «Do twarzy księżyca» — до обличчя місяця — скорочено до «до місяця». Персоніфікацію знято; лишився самий напрямок руху.

II, друга строфа. «Na tym samym murze» — на тому самому мурі — передано як «під тим же світилом». Конкретний мур, на якому прадід цілував два хрести, піднявся в небо. Втрату частково відшкодовано анафорою: «під тим же чорнилом» — «під тим же світилом», якої в оригіналі немає; вона тримає ту саму думку про єдність двох знаків, але вже не через дотик до каменю.

V, перша строфа. «On nosił wszystkich z tej ulicy» — брук носив усіх з тієї вулиці — передано як «він ніс тут усі черевиці». Причина суто формальна: українське «вулиця» має дактилічний наголос і не може стояти в жіночій клаузулі. Люди замінені взуттям; метонімія працює, але прямої фрази «носив усіх» уже немає.

V, друга строфа. «Łożysko» — річкове ложе — передано як «корито». Значення точне (корито ріки), однак стилістичний регістр нижчий: слово тягне за собою й побутове значення. Це найпомітніша поступка римі в усьому перекладі.

V, четверта строфа. «Kamienne anioły» стали «янголятами»: український множинний «янголи» дактилічний і в цій системі неможливий. Здрібнілий суфікс пом'якшує образ — кам'яні янголи оригіналу суворіші за янголят перекладу.

Додане

У п'ятій частині «wzgórze cmentarne» — цвинтарне узгір'я — назване Личаковом. Це не переклад, а локалізація: польський текст говорить узагальнено, український називає конкретне місце. Виправданням є те, що у Львові узагальнення й так читається однозначно, а назва дає рядкові опору. Але це втручання, і його треба рахувати як втручання.

Свідомо введено галицькі маркери, яких у польському тексті немає й бути не може: препозитивне «ся» («як плащ, ся стелила», «в одну ся зливають»), «посполу», «кам'яниця», «карта» у значенні книжкового аркуша. Це компенсаційна стратегія: польський оригінал звучить помірно архаїчно завдяки самій мірі, український тримає ту саму дистанцію від сучасної мови через діалектний шар. Переклад через це трохи львівськіший за оригінал.

Чого не зроблено навмисне

Латинську формулу залишено в епіграфі без перекладу й без пояснення, як і в польському тексті. Для українського читача вона звучить гостріше, ніж для польського, бо друга її половина називає не ту вітчизну, якої він чекає. Пояснювати цього не слід: увесь сенс формули в тому, що вона не потребує вибору.

ЛІТЕРАТУРНИЙ АНАЛІЗ

Поема складається із сімдесяти двох рядків, вісімнадцяти чотиривіршів і шести частин: ніч — повернення — з'ява — питання — відповідь — світанок. Драматургія тримається на тому, що головне перетворення героя ніде не назване. Немає рядка, який повідомляв би, що мандрівник зрозумів або примирився; є тільки останній рядок, у якому ріка, про яку говорив дух, опиняється вже всередині мовця.

Конфлікт двох традицій зведено до одного жесту: «дід хрест клав від правиці, а батько — з лівиці». Не названо жодної конфесії й жодної народності. Увесь спір уміщено в напрямок руху руки — і саме тому його не можна розв'язати доказом.

Наскрізний образний ланцюг — вода під поверхнею: основа ткача, корито під витканим містом, закрита Полтва під бруківкою і, нарешті, ріка під камінням усередині героя. Полтва тут не оздоба, а аргумент: ріку, яку впродовж XIX століття поступово заганяли в канали й накривали бруком, не видно, її називали різними мовами — і вона є. Це найкоротша можлива відповідь на питання про власність землі, відповідь, яка не називає жодного народу.

Дзвони проходять крізь текст тричі й щоразу означають інше: спершу акустичне явище, потім досвід прадіда, який «два дзвони чув разом, як рідне звертання», далі — сторони суперечки в питанні героя. Дух не відповідає на це питання, а скасовує його: «ні жоден нікого не глушить». У шостій частині дзвін затихає, і вже байдуже, котрий це дзвін.

Іронія в поемі присутня, але суворо відмірена: одна фраза духа — «Твоє питання дрібніш кам'яниці». Зіставлення великого історичного питання з конкретним будинком є єдиним місцем, де текст дозволяє собі усмішку над людською потребою розв'язань. Другого такого удару елегійний лад цілого не витримав би.

Поема не відповідає на питання четвертої частини — і це свідома засада. Відповідь духа переносить проблему на інший рівень: не каже, чия земля, а показує, що питання в такій формі менше за свій предмет. Останній образ — ріка під камінням — твердить лише про тривання, не про право.

Daniil Lazko(Łaźko)

Napisane przez

Daniil Lazko(Łaźko)

Jestem autorem, dla którego poezja zaczyna się tam, gdzie milknie proste wyjaśnienie. Interesuje mnie romantyzm, historia Europy Wschodniej, pamięć, honor, wygnanie i ciemniejsza strona ludzkiej godności. Piszę z zamiłowaniem do rytmu, skrótu i wyrazu precyzyjnego, szukając tonu między melancholią a ironią. Bliskie są mi zarówno klasyczne tradycje literackie, jak i ich nowoczesne, żywe odczytania.

Oceń utwór

Brak ocen, bądź pierwszy!

Wspieraj Poetica.pl

Tutaj najważniejsze są słowa — bez reklam, bez hałasu, bez rozpraszaczy.

Jeśli chcesz pomóc nam pisać dalszy ciąg Poetica.pl, postaw nam kawę lub wesprzyj nas na Patronite.

Dziękujemy!

Komentarze

, aby skomentować

Brak komentarzy. Zaloguj się, aby rozpocząć dyskusję.