W cieniu drzewa w ciszy nocy i bezruchu
mknie niepozorna myśl i jakże płocha
jeszcze nie ten wspaniały może pomysł
nie koncepcja co to ją trzeba realizować
*
przez otwarte na oścież okno obserwuję
jak czai się obrasta do potęgi powagi
jeszcze jej nie wpuszczam niech dojrzewa
niech wybrzmi i nocną ciszę rozwieje
*
czuję jak zbliża się potajemnie jak kot
widzę już te błyski co rozjaśniają jaźń
nie muszę jej zapraszać ona już tu jest
i z tym jej oczekiwaniem na mnie patrzy
*
czy przyjmę ją i nakarmię swoją uwagą
oddam jej cząstkę z siebie własnej energii
by mogła zapanoszyć się już na dobre
i zostać na zawsze lub tylko nieco na dłużej
*
kto wie co przynieść może dobro czy zło
na planie życia już myśli jest tak wiele
inne rozwiał swawolnie historii wiatr
a inne nadal czekają cierpliwe na redzie
*
19.2026 r. godz. 14:31
Elizabeth
