Niegdyś a dziś
Niegdyś z wieczornym zmierzchem,
Udawano się śpiesznie na sen,
By zaraz bladym wstać świtem,
Pracy na roli poświęcając się ciężkiej,
.
A liche małe gospodarstwa,
Dziedziczone z ojca na syna,
Pozwalały wszechobecną biedę przetrwać,
Przez kolejne wielodzietnych rodzin pokolenia…
.
Dziś uliczne latarnie,
Oświetlają długie ulice,
Choć niekiedy blask ich łapczywie,
Kradną zalegające brudne kałuże,
.
A głośnych dyskotek neony,
Odciągają od beztroskiej codzienności,
Tłumy nowoczesnej młodzieży,
Mającej w pogardzie ślady przeszłości….
.
Niegdyś w wielodzietnych chłopskich rodzinach,
Na kubek ciepłego mleka,
Czekała cierpliwie dzieci gromadka,
Biorąc go w ręce z wdzięcznością w oczach,
.
Jego gasnącym ciepłem,
Ogrzewając nieśpiesznie swe dłonie,
Nim kolejne długie zimne noce,
Odcisną się piętnem na ich dzieciństwie…
.
Dziś w wystawnych restauracjach,
Karty pełne wyszukanych dań,
Kuszą niejednego zamożnego klienta,
By gotówką bez opamiętania szastać,
.
Lecz za ich marmurowe progi,
Nie mają wstępu żebracy i bezdomni,
Bijącą z oczu pogardą naznaczeni,
Z pobliża ich zawsze przepędzani…
.
Niegdyś koń choćby w lichej stajni,
Skarbem był prawdziwie bezcennym,
Gdy w tamtych czasach biedą naznaczonych,
Ciężkiej doli mógł ulżyć,
.
A w każdym wiejskim domostwie,
Upadłą na podłogę chleba kruszynę,
Podnoszono zaraz troskliwie,
By nie podeptać jej butem…
.
Dziś biznesowi magnaci,
Na wystawne, pełne przepychu bankiety,
Podjeżdżają drogimi limuzynami,
By podkreślić wysoki swój status społeczny,
.
Lecz pośród wykwintnych potraw,
Na zastawionych białymi obrusami stołach,
Często dogadywaną jest korupcja,
Gdy w grę wchodzi kolejny wielomilionowy przetarg…
.
Niegdyś śmiertelne choroby
Przez długie lata dziesiątkowały
Populacje setek rozległych wsi,
Nie szczędząc maleńkich dzieci,
.
A o dzieciach z głodu i chłodu pomarłych,
Niegdyś w stuleciach minionych,
Nie pamięta dzisiaj już nikt,
Każdy woli tylko się bawić…
.
Dziś gdy w blasku fleszy,
Upływają celebrytom kolejne dni,
A terminy kolejnych operacji plastycznych,
Rezerwują z wyprzedzeniem wielotygodniowym,
.
By oszukując czasu upływ,
W oczach fanów im wiernych,
Czuli się zawsze piękni i młodzi,
Aż do samej trywializowanej tak śmierci…
.
Niegdyś w starych chłopskich rodzinach,
Gdy dobiegał końca panieństwa czas,
Warunkiem dobrego zamążpójścia,
Pokaźny dla córki był posag,
.
Pielęgnowaniu dziedziczonych domostw,
Przez pokolenia wszelkich starań dokładano,
Drewniane ściany wapnem bielono,
Obejścia starannie uprzątano…
.
Dziś po lichych chłopskich chałupach,
Zimne popioły dawno rozwiał wiatr,
Nie pozostał po nich najmniejszy ślad,
Wszystko wokół wysoka trawa porosła,
.
A sięgające nieba szklane wieżowce,
Nowych czasów milczącym są totemem,
Lecz otwartym pozostaje pytanie,
Czy czasy te od tamtych są lepsze…

Skomentuj utwór (0)
- Zaloguj się, aby móc komentować utwory innych użytkowników -