Przebudzony wiatr
(Aminizacja)
Zbierał się w sobie od jakiegoś czasu,
skręcił się w pokaźnych już granicach,
aż od stóp do głów w wysoką trąbę
i zuchwale wył wściekle w niebogłosy.
Strach wszem i wobec przyobiecywał.
Tak bez ładu i składu tu na oślep biegł.
Śpieszył się przy tym jak czasem zegarek,
a dogonić go, mogła tylko ludzka głupota.
Bez wahania równał wszystko z ziemią,
co tylko na niej od dawna z dumą stało.
Nie szczędził w gniewie nawet drzew
i domostw ułożonych jak z zapałek.
Sykiem zasysał to, co było mu po drodze.
Zostawiał za sobą tam niemały lament,
wyrzucał z siebie z furią swe zabawki
a i w szale w wodzie rybom namieszał.
Odchodził niby już skromy i jakby słaby
i nie przeprosił nigdy natury za szkody.
W obojętności wzruszył tylko ramionami,
może szukać nowej okazji gdzieś dalej?
29.07.2024 r. godz. 9:32
Elizabeth
