Obraz tła Poetica

Wiersze i opowiadania — portal literacki

Czytaj i publikuj wiersze, opowiadania, artykuły i felietony

Wiersze

Przy oknie

114303568809914163067

Daniil Lazko(Łaźko)
Daniil Lazko(Łaźko)
14 czerwca 2026·4 min czytania

Przy oknie

Daniił Łaźko

Już zgasła lampa. Tylko szyba blada

trzyma noc całą, srebrną i wilgotną;

za nią się Niemen w mroku rozkłada,

a las nad wodą stoi sierotą.


Stoję, jak stałem niegdyś — przy oknie innym,

gdzie księżyc tę samą drogę bielił piaskiem,

i wieś spała, i dwór był jeszcze winny

długów weselnych, śmiechu i blasku.


Mgła idzie z pól, jak wtedy, powolna,

nie pyta nawet, czyje to są łąki;

jej wszystko jedno — czyja, pańska, wolna

ta ziemia, te zarosłe miedzą sąsiednie pola.


Wiatr trąca okno. Myślę: to ty pukasz,

ty, com cię w bramie żegnał o świtaniu —

lecz to gałąź. I sam się z siebie cicho śmieję,

że jeszcze czekam, com odwykł od czekania.


Dźwino daleka, Wilno za mgłami,

droga, co wiodła — i nie wiedziała dokąd:

zostały po was dwie izby — i pustka w nich tylko,

a w niej się pali świeca, której nikt nie podkłada.


Nie wrócę. Wiem to trzeźwo, bez płaczu.

Lecz kiedy mgła nad polem się rozwiewa

i brzask bieleje nad nadniemeńską drogą —

to coś we mnie, choć ciche, jeszcze śpiewa.

Tuapse, 14 czerwca 2026



Czytanie wiersza

„Przy oknie” jest elegią progu. Cała sytuacja liryczna mieści się w jednym geście — człowiek stoi przy szybie nocą — a szyba okazuje się nie tylko granicą między izbą a krajobrazem, lecz cienką błoną między teraźniejszością a tym, co utracone. Wiersz nie opowiada historii wygnania; on ją przemilcza i pozwala jej prześwitywać przez rzeczy: rzekę, mgłę, gałąź uderzającą o ramę.

Pierwsza strofa ustawia świat oszczędnie i konkretnie. Zgaszona lampa nie jest tu efektem, lecz warunkiem widzenia: dopiero gdy gaśnie światło wewnątrz, szyba przestaje odbijać izbę i zaczyna „trzymać” noc. Niemen rozkłada się w mroku, las stoi „sierotą” — i to jedno słowo, niemal niezauważalne, wprowadza całą tonację utraty bez nazywania jej wprost. Przedmiotowość niesie tu emocję: nie mówi się, że bohater jest sam, mówi się, że osierociały jest las.

Strofa druga otwiera czas. „Przy oknie innym” — to drugie okno, dawne, sprawia, że obecna scena natychmiast się podwaja. Ten sam księżyc, ta sama droga bielona „piaskiem” światła, ale dwór jeszcze „winny / długów weselnych, śmiechu i blasku” — przeszłość jest pełna, dłużna wobec życia, jeszcze nie spłacona stratą. Lekka ironia tej buchalterii („winny długów”) chroni wspomnienie przed czułostkowością.

Strofa trzecia wprowadza mgłę — i wraz z nią dyskretną nutę polityczną, podaną jednak nie jako teza, lecz jako obojętność natury. Mgle „wszystko jedno”, czyja jest ziemia: pańska czy wolna. Historia, własność, granice — wszystko to, o co toczą się ludzkie spory, dla mgły idącej z pól nie istnieje. Jest w tym i gorzka pociecha, i cicha rezygnacja.

Punkt kulminacyjny przychodzi w strofie czwartej i jest najlepszym miejscem wiersza. Wiatr trąca okno; bohater na sekundę wierzy, że ktoś puka — ktoś żegnany niegdyś w bramie o świcie. „Lecz to gałąź.” Złudzenie pęka natychmiast, bez melodramatu, a bohater śmieje się z samego siebie — że wciąż czeka, choć od czekania już odwykł. Ten paradoks (czekanie wbrew odwyknięciu) jest sednem całej elegii: pamięć działa niżej niż wola, ciało czeka, gdy rozum dawno przestał. Ironia jest tu czuła, nie cyniczna — to uśmiech nad sobą, nie szyderstwo.

Strofa piąta zbiera nazwy: Dźwina, Wilno, droga, która „wiodła — i nie wiedziała dokąd”. Geografia staje się losem. Z całego dawnego świata zostają „dwie izby — i pustka w nich tylko”, a w pustce pali się świeca, „której nikt nie podkłada”. Obraz jest na granicy symbolu, lecz utrzymuje się po stronie rzeczy: to pamięć, która płonie sama, bez żywego gospodarza.

Finał odmawia zarówno rozpaczy, jak i pocieszenia łatwego. „Nie wrócę. Wiem to trzeźwo, bez płaczu.” Trzeźwość jest tu godnością — bohater nie łudzi się powrotem. A jednak ostatni obraz — brzask bielejący nad drogą — budzi „coś”, co „choć ciche, jeszcze śpiewa”. Nie nadzieja powrotu, lecz sam fakt, że pieśń trwa: cichy cień, nie obietnica. Kompozycyjnie wiersz domyka się kołem — droga z finału wraca do drogi z wersu drugiego strofy piątej, a brzask odpowiada nocy z otwarcia.

Muzyka wiersza opiera się na strofie pieśniowo-elegijnej o swobodnym, nie wykutym rytmie i rymie raczej asonansowym niż dokładnym. Ta swoboda jest celowa: zbyt gładki metr nadałby skardze pozór ozdoby, podczas gdy lekka chropawość kilku wersów utrzymuje ją przy mowie żywej, a nie przy deklamacji. Najmocniejsze są te linie, w których nie widać ręki autora — scena z gałęzią — i to one wyznaczają miarę całości.

Daniil Lazko(Łaźko)

Napisane przez

Daniil Lazko(Łaźko)

Jestem autorem, dla którego poezja zaczyna się tam, gdzie milknie proste wyjaśnienie. Interesuje mnie romantyzm, historia Europy Wschodniej, pamięć, honor, wygnanie i ciemniejsza strona ludzkiej godności. Piszę z zamiłowaniem do rytmu, skrótu i wyrazu precyzyjnego, szukając tonu między melancholią a ironią. Bliskie są mi zarówno klasyczne tradycje literackie, jak i ich nowoczesne, żywe odczytania.

Oceń utwór

Brak ocen, bądź pierwszy!

Komentarze

, aby skomentować

Brak komentarzy. Zaloguj się, aby rozpocząć dyskusję.