Obraz tła Poetica

Wiersze i opowiadania — portal literacki

Czytaj i publikuj wiersze, opowiadania, artykuły i felietony

Opowiadania

Puls nocnego miasta

Elizabeth

Eliza Beth
Eliza Beth
19 września 2026·3 min czytania·2 Odwiedziny

      To miasto, jak też pewnie i wiele innych na świecie, wydawało się, jakby nigdy nie spało. Jego kolorowe migocące neony odbijały się wdzięcznie blaskiem w kałużach po deszczu. Szum ostatnich tramwajów co prawda z czasem cichł, ale tylko na jakąś pewną chwilę, by potem ponownie było je już słychać. Jednak nie wszystko było w nim piękne. Samotność miała tutaj nowy, charakterystyczny wymiar i ukryta była za świecącymi oknami wieżowców. Codziennie za drzwiami mieszkań działo się wiele rożnych życiowych scenariuszy. Wszyscy zamknięci w swoich azylach, nie mieli pojęcia, co działo się u ich sąsiadów. Kto z nich był szczęśliwy, a kto borykał się z problemami i wymagał jakiejś pomocy. Nikt nikogo nie pytał o imię. Czasem tylko mówili sobie „DZIEŃ DOBRY” lub „DOBRY WIECZÓR”.

Wieczorami młodzi ludzie spacerowali po mieście, w którym co kilka ulic mijali jakieś podświetlane ledami fontanny i kolorowe wystawy witryn licznych sklepów. Tam też chłopcy spotykali się z dziewczynami i śmiejąc się, wydawali się, dobrze się bawić. Ktoś śpiewał jakiś przebój, a inni mu z aplauzem klaskali. Kilka kawiarni na Starym Mieście i w Centrum było wciąż czynne. Tam gwar rozmów, śmiechu i zapach kawy mieszał się i unosił się oparem pod sufitem. Ktoś krzyknął „UDAŁO SIĘ”, a inni mu szczerze gratulowali. W rogu lokalu jakaś para w miłosnym uścisku całowała się namiętnie. Przy bufecie dwóch mężczyzn żywo o czymś dyskutowali, popijając drinki. Nieopodal inna para wpatrzona w sobie, w zasadzie nie odzywała się do siebie. Wyglądali jakby porozumiewali się telepatycznie. Nikt nie zauważył, że za oknami znów rozpadał się deszcz. Barwy miasta rozmywały się, a spacerujący rozbiegali się w poszukiwaniu schronienia. Dziewczyny piszczały i śmiały się głośno. Jedni przystawali pod markizami sklepów, inni wbiegali z impetem, do czynnych nadal kawiarni.

Z czasem światła w oknach wieżowców przygasały. Ruch na ulicach stawał się mniejszy. Cisza powoli zataczała kolejny swój kręg. Kawiarnie pustoszały, a inne już zamykano. Deszcz przybierał na mocy, a w oddali gdzieś słychać było złowrogie pomruki burzy. Pierwsze błyski rozcinały ciemne niebo na pół, a potem kolejne. Po mniej więcej godzinie, wszystko wydawało się, że cichnie i zmęczone dniem miasto może wreszcie zasnęło. Tymczasem nic podobnego. Swoją pracę rozpoczęło właśnie kilka służb odpowiedzialnych za porządek w mieście. Jedne sprzątały ulice, a inne dokonywały drobnych remontów z uwagi na mniejszy ruch mieszkańców. Dobrze, że chociaż deszcz ustał, a miasto zostało nieco odświeżone. Neony nadal przeglądały się na mokrej nawierzchni jezdni, chodników i w kałużach. Pierwsze tramwaje i autobusy z typowymi odgłosami ruszyły na swoje trasy. Powoli zaczynały się zaświecać w oknach mieszkań światła. Ludzie szykowali się do pracy, na wczesne godziny ich zajęć zawodowych. Miasto budziło się i podejmowało swoje codzienne aktywności. Czy miasto w ogóle spało? Trudno powiedzieć, ale raczej nie. Cały czas coś gdzieś się działo.


19.09.2026 r.  godz. 18:52


Elizabeth 

Eliza Beth

Napisane przez

Eliza Beth

Piszę przede wszystkim prozę, ale i z poezją jest mi po drodze. Ponadto innymi moimi pasjami są: beading, sutasz, biżuteria z tkanin, florystyka, decoupage, pouring i artystyczne tynki. Uwielbiam muzykę i wszystko co związane jest z rozwojem duchowym.

Oceń utwór

Brak ocen, bądź pierwszy!

Wspieraj Poetica.pl

Tutaj najważniejsze są słowa — bez reklam, bez hałasu, bez rozpraszaczy.

Jeśli chcesz pomóc nam pisać dalszy ciąg Poetica.pl, postaw nam kawę lub wesprzyj nas na Patronite.

Dziękujemy!

Komentarze

, aby skomentować

Brak komentarzy. Zaloguj się, aby rozpocząć dyskusję.