Scena życia
W teatrze wspomnień aktorzy wyszli na scenę.
Publiczność wygodnie siedzi i czeka na akcję.
Ktoś włączył telewizor, a inny ekspres do kawy.
Młodzieniec wołając ucisza, nie może się uczyć,
a matka wiesza już kolejne pranie na balkonie.
Za ścianą syn sąsiadów, uczy się gry na gitarze.
W łóżeczku płacze przebudzone krzykiem dziecko.
Dziewczyna je kolację przed swoim egzaminem.
Nagle wszystko się zatrzymuje i nastaje cisza.
Ktoś przewija taśmę i czegoś innego chyba szuka.
Jakiegoś ciekawego tematu, bo tu jakaś nuda.
Życie zniechęca niedostatecznie interesujące.
Cóż, gdy takie właśnie wieść komuś wypada.
Nie ma wyboru i wciąż wszystko i znów powtarza
i tak w codzienności, bezsilności i bez końca.
Nastała nieoczekiwana przerwa, wszyscy wyszli,
aby pospacerować, napić się kawy lub herbaty.
Słychać już pierwsze głosy i niemiłe komentarze.
Komuś nie podoba się ta sztuka o czyimś życiu.
Narzekają głośno, że szkoda było na nią ich kasy.
Rozważają między sobą rezygnację z ciągu dalszego.
Chcą opuścić teatr i iść na piwo gdzieś do pub -u.
Tymczasem dzwonek na drugi akt sztuki o życiu.
Widownia widocznie pomniejszona tylko w połowie.
Aktorzy powoli zapełniają scenę w nowej scenografii.
Tym razem na scenie stoi pośrodku wielkie łoże.
Na nim leży w pozycji rzymskiej młoda kobieta.
Wtem rzuca się na nie niemłody już mężczyzna.
Rozmowa, krzyki i awantura. Cios i groźny upadek.
Widownia w emocjach, co to dalej teraz będzie.
Ktoś krzyczy - A DOBRZE MU TAK. Potem cisza.
Młodzieniec odkłada swoje książki i robi zastrzyk.
Opada na fotel i oczy do góry w ekstazie wywraca.
Matka wyraźnie chora, trzyma się w bólu za serce.
Syn sąsiadów w rozczarowaniu rzuca gitarą o ścianę.
Dziecko głodne w łóżeczku drze się wniebogłosy.
Dziewczyna nie wierzy w zdanie egzaminu, płacze.
Telewizor się posuł, mężczyzna wali w niego pięścią.
Ekspres do kawy nie ma już komu parzyć kawy.
Widownia zastanawia się w wielu różnych emocjach,
co myśleć, gdy te sceny są z ich wszystkich życia.
Nuda i dramat to ich codzienność, wzajemnie krytykują.
Wytykają bezradność i głupotę postaci tu granych.
Wydają eksperckie wyroki, dają przestrogi i uwagi.
Przewidują i prorokują, czym to dalej nie skutkuje.
Wtem wychodzi na scenę jegomość w bieli z laską.
Wskazuje na kogoś i do siebie zaprasza. Nie ma reakcji.
2.07.2024 r. godz. 22:14
Elizabeth
