Pierwsze dni stycznia przyniosły źle wieści,
wyczytać można było z ich treści coś,
co w głowie się mi nie mieści.
Przez tydzień pierwszy ciągle płakałem,
Powiem szczerze, że się załamałem,
Ale się wtedy nie poddałem.
Drugi tydzień przyszły pytania.
Czy aby dobrze wyszły badania?
Za jakie grzechy los mnie tak gania?
W trzecim tygodniu przyszła akceptacja.
Rodzinie została zdana relacja,
Jak będzie wyglądać moja kuracja.
I tak do dzisiaj życie moje się toczy.
Czasem pozytywnie nawet zaskoczy,
Gdy nowe leki widza me oczy.
