Dusza ma krwią splamiona
rzucę się śmierci w martwe ramiona
w uścisku zostańmy,
odkupienia czas.
Zegar wybije końcową godzinę,
bólu i męki to kres.
Oczy gasną znika tłum,
do snu ułożę się bez słów.
W tunelu na przód spokojnie zmierzam,
światło prowadzi mnie.
Nie czuję cierpienia, bólu i rozgoryczenia.
nie czuję urazy, myśli ani skazy.
W martwym wzroku łza radości,
by odejść z resztką godności.
