Obraz tła Poetica

Poetica.pl

Aby być sobą, aby tworzyć

Wiersze

sobotnie popołudnia

len

Lena Arteen
Lena Arteen
3 czerwca 2011·1 min czytania

W sobotnie popołudnia wychodziłam

Z matką na spacer

Z półmroku wstępowało się

W słoneczną kąpiel dnia

Przechodnie bredząc o złocie

Mieli oczy zmrużone od żaru

Jakby zlepione miodem

A podciągnięta górna warga

Odsłaniała im dziąsła i zęby

Pieniądze nałożyły swym wyznawcom

Jedną i tę samą maskę

Złota maskę

I wszyscy, którzy dziś szli ulicami

Spotykali się

Mijali starcy i młodzi

Dzieci i kobiety

Pozdrawiali się w przejściu

Tą maską

Namalowana grubą złotą farbą

Szczerzyli się do siebie

Oślepieni fałszywym blaskiem

Przekupionego szczęścia

Wyznając niebu pustkę

 

W sobotnie popołudnia

Wychodziłam z matką na spacer

Wszyscy, którzy szli ulicami

Szczerzyli się do siebie

Starzy i młodzi

Dzieci i kobiety

Oślepieni fałszywym blaskiem

Wyznając światu

                                  Swą pustkę

I tak wędrowałyśmy z matką

Wodząc nasze załamane cienie

Po wszystkich domach

                               Jak po klawiszach

 

 

 

Lena Arteen

Napisane przez

Lena Arteen

Oceń utwór

Brak ocen, bądź pierwszy!

Komentarze

, aby skomentować

Brak komentarzy. Zaloguj się, aby rozpocząć dyskusję.