Mizernie to wygląda,
znów snuje się po kątach,
za oknem szron na szybie,
wzrok na przechodniów dybie
Noc kocem ją osłania,
nie przemknie nawet łania,
poduszka chmur na niebie,
nie widzi nawet siebie
Zaćmienie na nią wpływa,
tak czasem właśnie bywa,
że miast pamiętać wszystko,
komórki świecą czystką
Po zawalonej nocy,
przytula ciepły kocyk,
w poduszkę głowę chowa,
obudzi się jak nowa
