Obraz tła Poetica

Poetica.pl

Aby być sobą, aby tworzyć

Wiersze

Spacer Stefana

Piotr Kocjan
Piotr Kocjan
5 września 2019·1 min czytania

 

Wyszedł raz Stefan na spacer z pieskiem

Taki dokoła bloku swojego

Nim mu zsiniały oczy niebieskie

Zaczął żałować wyboru tego

 

Powietrze wokół mało przejrzyste

A przez to oddech ciut niemiarowy

I chociaż piesek miał łapki czyste

Stefan ogromny ból miał głowy

 

Łeb go napieprzał nie z przemęczenia

To nie migreny także wina

Jakieś miał dziwne podejrzenia

Że winny tego jest smród z komina

 

Komin I domek to własność Zochy

Co tulipany na wiosnę sadzi

To jest dziewczyna, co strojąc fochy

potrafi również każdemu kadzić

 

Każdego umie zbić z pantałyku

Słowem jak gwoździem przybić do ściany

I choć nie robi żadnych przytyków

W rozgrywce słownej jesteś przegranym

 

Błędem Stefana słowna szermierka

Na którą poszedł na przeciw Zosze

Pozamiatała go jak froterka

I przerobiła na drobny proszek

 

Gdy grzecznie spytał, co w piecu spala

Bo zapach smrodu niesie powietrze

Rzekła spokojnie żeby spierdalał

Jeżeli w ryja dostać nie chce

 

Z wierszyka tego wyciągam puentę

Ot taki morał ekologiczny

Który przyjmijcie jak słowo święte

Że czasem lepiej jak się pomilczy

Piotr Kocjan

Napisane przez

Piotr Kocjan

Oceń utwór

Brak ocen, bądź pierwszy!

Komentarze

, aby skomentować

Brak komentarzy. Zaloguj się, aby rozpocząć dyskusję.