Usłane już złotem kręte drogi listowiem
szeleszcząc kroplami deszczu zroszone
w kałużach jeziora pływają majestatycznie
a w nich fragmenty odbicia szarego nieba
przechodząc obok topię tam swoje myśli
aby już mnie dłużej smutkiem nie dręczyły
pozostawiam je wolne aby sobie odeszły
i wiatru porywem już nigdy nie wróciły
białoszara mgła co snuje się wokoło
ścianą granicy ścieli się zuchwało
jakby kryła jakąś w sobie tajemnicę
czy chcę dowiedzieć się o co jej chodziło
tymczasem słońce przebija się nieśmiało
mgła posłusznie mu miejsca ustępuje
mokre liście teraz błyszczą refleksami
poruszając się na wietrze w tańcu wirują
barwami brązów rudości i żółcieni
liście przełamują odchodzącą zieleń
wspominając ich soczystość wiosną
znika czas ciepłych dni i nocy kiedyś
chłodem teraz otula wszech istnienie
tylko wiatr włosy rozwiewa swawolnie
w powietrzu zapach jesieni dominuje
a dom cichy na kawę gorącą zaprasza
30.10.2023 r. godz. 20:10
Elizabeth
