W małej łupince bezsensownych dni, w których każdy jest równie nieważny
jak wszystkie pozostałe, płynie martwe serce i umierająca dusza,
niepotrzebne nikomu już od dawna.
Po morzu skryto wylanych łez w mroczne noce bezsennych snów
i poranki, gdy filiżankę kawy wypełniały tłumione westchnienia.
W małej łupince dni bez znaczenia płynie bezpowrotnie miniony czas,
który już nigdy nie zawróci i nie cofnie wypowiedzianych słów.
Tych ostrych jak nóż, rozcinających serce i podcinających skrzydła.
W małej łupince dni bez powrotu, w krzyczącej ciszy bezsensownego
istnienia płynę ja - niezauważony, nic nie warty cień, ubrany w słowa
palące jak ogień, bez cienia nadziei na zmianę, z pragnieniem zniknięcia
już na zawsze pośród mrugnięć pustych oczu.
