Jesień niesie wiatrem złoty płomień,
w sercach budzi cichy płacz.
Szelest liści jak sen,
przywołuje z duszy wspomnienia,
a ja zapatrzony w dal cicho łkam.
Złociste drzewa w słońcu się mienią,
w przeszłości i marzeniach gubię się.
Zaraz świat otuli się bielą,
a ja w tym samym miejscu ciągle tkwię.
Otwieram album wspomnień,
kartki nie kończą się.
Choć w bliskich zgasł już płomień,
to dla mnie nadal on pali się.
