O serce niepotrzebne, porzucone na śniegu?!
Ktoś je zgubił, będąc w ciągłym biegu?
Ja je podniosłam i w kieszeni przechowuję,
Doglądam czasem, dbam i pielęgnuję.
Ogłoszenia rozklejam na każdym rogu.
Nie wiem komu za nie dziękować? Bogu?
Może to dla mnie, ktoś oddał mi swoje,
W zamian teraz chciałby wziąć moje?
Lecz nie wiem, to serce jest czyje?
Czy ten ktoś bez niego jeszcze żyje?
Może biedaczek niecierpliwie na nie czeka?
Wypatruje w nadziei i tęskni z daleka?
Jak jednak skończy się ta historia teraz?
Wiedząc, że ludzie gubią serca nieraz.
Czy je może zatrzymać, bo to skarb wielki
I mieć tak w zapasie na wypadek wszelki?
Może się zamienić i podrzucić swoje?
A jakże tak na pastwę losu oddać moje,
I jak mieć pewność, że w dobre ręce?
Jeszcze mieć dobre słowo w podzięce?
Co jeśli ktoś go jednak wytrwale szuka?
I do wielu innych serc obcych puka?
Takiego przecież bym wziąć nie chciała.
Miłości wcale bym dla niego nie miała.
19.01.2009 r.
Elizabeth
