A więc jestem Szalony Tak Do bólu Z cyklu, którego nie ma (Narodziny Jacka)

Poetica.pl
Aby być sobą, aby tworzyć
Wszystkie utwory
Odkryj najnowsze publikacje z całej biblioteki Poetica.
Tak, Synku. Naprawdę, naprawdę. To nie dzieje się Naprawdę Z cyklu, którego nie ma (Narodziny Jacka)
Założyłem maskę, aby przestał udawać. Ten kaganiec, by posłuchał. W rękawiczkach, poczuje. Bez rozumu, zrozumie. Z cyklu, którego nie ma (Narodziny Jacka)
Istnieje tylko to czego nie ma. Nie ma tego, co istnieje. Z cyklu, którego nie ma (Narodziny Jacka)
Razu pewnego sen śnił sen, We śnie był śnionym przez siebie snem. Snem, w którym zrozumiał, że śni ten sen, będąc snem. Z cyklu, którego nie ma ( Narodziny Jacka ;) Sen dedykuje...
obumieram rosę zbieram rozogniony ledwo dyszę chichot słyszę dziwożony dogorywam kwiaty zrywam obnażony zesztywniało wątłe ciało biją w dzwony
≈ Wstawanie o świcie po miesiącu przestało przeszkadzać młodemu rekrutowi. Po jakimś czasie nawet polubił poranną przebieżkę. Dawała mu kopa na resztę dnia. To znaczy w teorii...
Likaonia. Epilog. Część I Cmentarz Fragment I Prolog Znowu tu ... Początek i koniec. Historia zatoczyła koło. Nie wiem czego się spodziewałem. Przecież to od początku było skazane...