wymarzyłem cię jak wiosnę
nie z abstrakcji lecz poczucia
jeśli kochać to najprościej
nawet gdyby świat dziś upadł
pobudzeniem zmysłów jesteś
mową która niesie spokój
załamujesz czasoprzestrzeń
odtruwając wszystko wokół
przeżywałem niczym letnią
aurę słońca w złotych rękach
każde twoje małe piękno
chcę do końca zapamiętać
najdrobniejszą choćby cząstkę
zapach - smak - na skórze dreszcze
i to czego nie chcesz dostrzec
przetrwa we mnie długo jeszcze
otuliłaś dni jak jesień
pod płaszczykiem barw odżyłem
teraz wiatr mnie lekko niesie
do otwartych ramion miłej
lśniący niczym babie lato
między "teraz albo nigdy"
jestem twoim akrobatą
ciszą spadających liści
a gdy czas posiwiał zimą
zapadliśmy snem głębokim
nieświadomi własnych imion
i nieczuli już na dotyk
więc gdy wiosna znów odtaje
będę marzyć cię na nowo
bo choć życia część przespałem
chciałbym abyś była obok
