Przyglądam śię światu sennymi oczyma,widzę...
Twarde, szare klatki oświetlone wschodem Słońca,
Zwiastującego kolejny dzień monotonii.
Liczę przezroczytość betonowych Wieży Babel.
Zaglądam w nie,oczekując ujrzenia siebie samego-
Nic prócz pustki nie widzę.
