Zmierzch dnia,
nad łąką życia.
Cień księżyca jak śmierć zimny dotyka mego ciała.
Wziąć mnie pragnie w swe objęcia.
I zabrać tam, gdzie nie ma nadziei,
strachu ani bólu.
Nie opieram się,
zabierz mnie, bym już nie cierpiał.

Czytaj i publikuj wiersze, opowiadania, artykuły i felietony
Zmierzch dnia,
nad łąką życia.
Cień księżyca jak śmierć zimny dotyka mego ciała.
Wziąć mnie pragnie w swe objęcia.
I zabrać tam, gdzie nie ma nadziei,
strachu ani bólu.
Nie opieram się,
zabierz mnie, bym już nie cierpiał.
Napisane przez
Jestem autorem trzech tomików wierszy: "Nasze dusze" (2021) ISBN: 978-83-8185-129-9 "Głos serca" (2023) ISBN: 978-83-8369-065-0 "Poezja na akty" (2025) ISBN: 978-83-8414-199-1 Chętnie nawiąże współpracę :)
Brak ocen, bądź pierwszy!
, aby skomentować
Brak komentarzy. Zaloguj się, aby rozpocząć dyskusję.
Z moich oczu łzy ciężkie w bólu na grób twój spadają. Na zimnym marmurze tracą swe życie. Uderzają jak pięści moje w drzwi szpitalnej sali. Pamiętne dla mnie były te chwilę. Gdy...
rozrastam się, mieniąc się, tu i teraz, wzdłuż i wszerz, od korzenia po koronę wzrastam poczuj, to z wnętrza krainy w naturalnym stanie a strach bliższy nam, niż nagi, senny taniec...