W kącie pod ścianą stoi samotna sztaluga
zapomniana i zakurzona czasu upływem
jakby straciła na swojej funkcjonalności
opuszczona a była kiedyś niezwykle ważna
za nią na małej komodzie zasuszone pędzle
które zapomniały już zapachu farb olejnych
one jednak nieco pamiętają jak przez mgłę
świeżość naniesionej plamy tytanowej bieli
kiedyś na naciągniętym jak żagiel lnianym płótnie
czyjaś dłoń za ich sprawą tworzyła wieloświaty
emocje uczucia na twarzach z portretów
będąc czyiś sentymentalnych wzruszeń powodem
niezwykła komunia twórcy i pędzla jak pióro
opisywał wydarzenia i barwne pejzaże
chwilę cudzych historii i niespełnionych marzeń
zamknięte w zapachu werniksu farb i oleju
wtedy mistrz jeszcze dbał o nie z troską i uwagą
o ich włosie aby nie były suche i szorstkie
a sztaluga zawsze gotowa stała prosto
wszystko zdawało się współpracować zgodnie
teraz zostały tylko wypłowiałe plamy na palecie
trochę niebieskości fioletu i kiedyś soczystej zieleni
tętniącej czerwieni a na podłodze jeszcze się żółci
ślad rozlanej i niespełnionej czyjeś nadziei
teraz nieopisany smutek i nieskrywany żal
wszystko jakby odsunięte na dalszy plan
porzucone i niechciane obrazy z dawnych lat
niedokończone i zaniechane o pomstę wołają
w cieniu zapomnienia i jakby z nadzieją czekały
może malarz powróci i dokończy swoich dzieł
ożywi duszę twórczą barwnymi kreskami
pędzla co już nie wie do czego kiedyś służył
23.07.2026 r. godz. 13:27
Elizabeth
