Za ogrodzeniem zarośniętym dzikiem winem
wyłonił się omszały terakotowy dach
ciężka brama powoli z niechęcią ustąpiła
ukazał się za nią duży zaniedbany dom
W starym opuszczonym dworku komnata
tam biurko a w nim tajemnicza szuflada
pod stosem ulotności bzdur i papierów
wiele deklaracji fałszywych wielkich celów
te co były schowane przed światem w ciszy
pozostają w samotności tajemniczej niszy
ludzie odchodzili a ich sekrety drzemią
jednak bali się zawsze prawdy jak ognia
brakowało im w ich historii nieco koloru
zmyło je z ich życia z czasem zapomnienie
choć w oddaleniu trwają nadal w ukryciu
gdyby wejść w ciszę która pachniała przeszłością
lecz prawdę ukryli we wnętrzu ich duszy mroku
drzwi do niej zamknięto lecz nadal istnieją
nagle zamarła myśl z głośnym westchnieniem
uśmiechnęła się cisza bo pojęła tę chwilę
wreszcie wzrok popłynął do wielkiej skrzyni
w niej mroczna przeszłość z czasem traciła
swą waśń i znacznie w czasie złagodniała
wyszła z domu obecność lecz już nie sama
w niej teraz cała przeszłość przodków żyje
przedmioty znalazły znów swoje znaczenie
skończyła się już pora milczenia i śnienia
bo pamięć to most co łączy dwa światy
by wszystko co drogie powracało z powrotem
zasuszony kwiat w książce między palcami
rzeczywistą radosną obecnością obeznany
mosiężny klucz przez intruzem schowany
wahadło starego zegara na ten czas zatrzymano
26.07.20206 r. godz. 18:30
Elizabeth
