W starym domu na obrzeżach miasta
wiatr tylko swawolnie hulał we dnie i noce
we fragmentach szyb świat się odbijał
nie wiedzieć dlaczego podzielony na pół
w pajęczynach zaplątane niejedno słowo
kurzem pokryte żywe kiedyś meble
teraz kolorów swych nie zdradzają
nawet stare dywany a kiedyś świetne
kilka skorup po niegdyś zastawie
co by pamiętać mogła niejedną kawę
jakieś okruchy pamięci po kątach
i ta kotara co nosi znamiona czasu
na ścianach kilka przodków postaci
za mgłą przeszłości nieme i ciche
a na obdartym fotelu miękka poducha
obok postrzępiony tomik poezji czeka
na stole resztki wosku w świeczniku
nad nim okazała niegdyś lampa
zaśniedziałe srebra znakiem dobrobytu
na obrusie ciemne plamy i dziury
tam przywiodło tęskne wspomnienie
co tłukło się i o uwagę prosiło od dawna
kiedyś rodzinnego dostatniego życia
i wokoło grono bliskich sobie osób
3.06.2026 r. godz. 16:33
Elizabeth
