Trochę dziwnie czuję się w tym stanie,
Gdy nie ciągnie mnie na płakanie.
Uśmiech na ustach nie wydaje się być fałszywy,
Aż chcę go powiększyć wiedząc, że prawdziwy.
Takie ciepło przyjemne, uzależniające,
Kolorowymi tonami na duszy grające.
Dzisiaj patrzę przez okno na deszcz,
Krople wydają się krzyczeć "wrzeszcz!"
Z radości, ze szczęścia, w śmiechu,
Za to, że możesz żyć na spokojnym wdechu.
Gdyby ktoś pytał o powód, nie mów,
Bo nie wiadomo kiedy ten stan wróci znów.
Mówią, że jesień to depresyjna pora,
A ja uważam, że to ludzka, myślowa zmora.
Bo jak wytłumaczyć, że czuję się zdrowsza,
I nie mam poczucia, że jestem gorsza?
Motywacja i natchnienie w końcu wracają,
Moje chęci i wenę do pisania pobudzają.
Cóż mogę poradzić, że wolę zimno,
Życie wtedy wygląda, jak gra w ciemno.
Ty dalej narzekaj na ten cały mróz,
A ja pozbieram swój życiowy gruz.
Wezmę pióro w dłoń, słuchawki na uszy,
Bym mogła namacalnie poznać głębię duszy.
