Obraz tła Poetica

Wiersze i opowiadania — portal literacki

Czytaj i publikuj wiersze, opowiadania, artykuły i felietony

Wiersze

Co zostało po herbie

daniil-lazko

Daniil Lazko(Łaźko)
Daniil Lazko(Łaźko)
15 października 2026·23 min czytania·2 Odwiedziny

Co zostało po herbie

gawęda wierszem


Wiatr od rana obrywa żółte liście z gruszy,

późne astry pod płotem przygina i suszy.

W koleinach po deszczu stoi rdzawa woda,

a dach znowu przecieka — stara, znana szkoda.


W sierpniu odeszła babka, została jej skrzynia;

stoi w kącie przy piecu, gdzie dojrzewa dynia.

Podnoszę ciężkie wieko — z wnętrza ciągnie chłodem,

kurzem, drewnem, papierem i Kuleszów rodem.


Na wierzchu leży pieczęć, mosiężna, zatarta,

pod spodem modlitewnik i wyblakła karta,

i szabla, która w pochwie zardzewiała cała,

i zeszyt, gdzie nie zawsze suma się zgadzała.


Przyznam, że wpierw szukałem nadań i dyplomów,

jakie się zwykle chowa w skrzyniach wielkich domów.

U nas herb przy obiedzie siedział między nami,

zaraz obok kapusty, z kaszą i skwarkami.


Dziadek po drugiej szklance miał już wojewodę;

babka mu wtedy cicho dolewała wodę.

Pieczęć wyjmował w święta, kładł obok opłatka;

czy na niej lew, czy kozioł — do dziś to zagadka.


A królem opowieści — prapradziad Kulesza,

Maciej, który się w biedzie herbem swym pociesza.

Szlachcic na ośmiu morgach, z kobyłą i pługiem,

haruje za trzech chłopów, a mimo to z długiem.


Gdy ktoś mu herb przekręci albo przodka imię,

ten u niego nie siądzie na ławie przez zimę.

Oszczędny, że i w grudniu świecy nie zapali,

lecz wdowie po kowalu cały wóz drew zwali.


Za miedzą, pod olszyną, mieszka Hryń, chłop z głową:

wie, kiedy rzeczka wzbierze, jak się obejść z krową.

A między nimi łąka wąziutka jak rzemień,

pośrodku przechylony i omszały kamień.


Hryń z tej łąki ma siano na dwa pełne wozy,

a bez nich jego bydło zgłodnieje przez mrozy.

Maciejowi zaś idzie o herb, nie o trawę:

— Kulesza nie ustąpi! — i jedzie wnieść sprawę.


Lecz w starym akcie wilgoć zjadła pół granicy:

jeden pisarz: „do wierzby”, drugi: „do krynicy”.

Rzeczka zaś każdej wiosny zmienia bieg i zdanie,

więc co rok na odpuście jest nowe gadanie.


Maciej kołeczki wbija, Hryń nocą wyrywa;

kto pierwszy kosę ostrzy, ten łąkę zdobywa.

A żony pod kościołem mijają się bokiem,

psy przez rzeczkę szczekają — i tak rok za rokiem.


— To łąka z przywileju! — Maciej krzyczy w biegu.

— A siano z mojej kosy — Hryń mu na to z brzegu.

Maciej na pisarczyka sprzedał już jałówkę,

a Hryń dwa wieprzki sprzedał i siana połówkę.


Aż raz, po śnieżnej zimie, w marcu ruszą lody,

a rzeczka wyjdzie z brzegów, zaleje ogrody;

pod starym młynem drogę skryje woda bura

i porwie płotu przęsło, a na przęśle — kura.


Tam, gdzie w lipcu się brodzi po kostki, nie wyżej,

syn Hrynia, gnając krowę, ześlizgnie się niżej.

Trzyma się gołej łozy, a woda wciąż wzbiera,

a Hryń z chłopami w młynie stawidła otwiera.


Maciej z nowym lemieszem wraca o zachodzie;

wjeżdża w nurt, nie pytając, czyj chłopak przy brodzie.

Kobyła rwie uprzęże, dyszel pęka z trzaskiem;

— Nie puszczaj łozy! — Maciej po pierś już brnie z wrzaskiem.


Już chłopca ma za kołnierz, drugą ręką — lejce;

kobyła, chrapiąc, ciągnie aż na suche miejsce.

Hryń od młyna przybiega bez czapki, bez mowy;

Maciej oddaje syna: — A lemiesz był nowy!


Potem przez cały kwiecień we dwóch grodzą brzegi,

kłócąc się, czy pal wbijać w dwa, czy w trzy szeregi.

Hryń, co nurt czyta lepiej niż Maciej herbarze,

wyłowi lemiesz z mułu, wytrze i pokaże.


Przyjaciółmi nie będą — skądże! Jeszcze w maju

o brony się pokłócą, o gęsi na skraju.

Lecz żony pod kościołem już nie idą bokiem,

a sprawa w mieście leży, nietknięta wyrokiem.


Po Macieju syn przejął pieczęć, grunt i długi;

a na posagi siostrom odeszły dwie smugi.

Rok mokry, rok bez deszczu — i znów skrawek roli

przechodzi w obce ręce — nie naraz, powoli.


Prababka, kiedy wojsko szło przez wieś do rana,

zaszyła akt i pieczęć w siennik, w środek siana,

i spała na nim z dziećmi, a gdy wszystko przeszło,

wstała i chleb upiekła, jakby nic nie zaszło.


Brat dziadka z którejś wojny wrócił z szablą w worku,

milczał o niej uparcie w polu i w podwórku.

Gdy go o nią pytano, odsuwał wieczerzę

i szedł do ciemnej stajni, gdzie nie pyta zwierzę.


Dziadek o łące mówił: — Maciej nie popuścił! —

i, mówiąc to, pas zwykle o dziurkę popuścił.

A babka, gdy pieczęci chciał jakiś pan z miasta,

odparła: — Nie. — A czemu? — Nie, bo nie. I basta.


Wracam do aktu. Pieczęć z przodu, jak należy,

wosk pęknięty, a w wosku lew czy kozioł leży.

Obracam. Na odwrocie pismo nie pisarza,

krzywe jak kołki w łące, ręka gospodarza:


„Łąkę kosić na spółkę, znaku nie przestawiać,

sprawę w sądzie wycofać, płot wspólnie naprawiać.

Maciej Kulesza”. Obok — krzyżyk ręką Hrynia.

I to wszystko, co mówi o sporze ta skrzynia.


Pisał to chyba nocą, krótko — bo od rana

czekał płot, dach nad sienią i uprząż porwana.

Wychodzę. Za stodołą, tam, gdzie miedza biegła,

ledwie widoczny kamień w trawie, co go strzegła.


Przy młynie koło skrzypi, gęsi idą brodem,

kopki rudej otawy stygną przed zachodem.

Woła ktoś z tamtej strony, stojąc pod olszyną:

— Dach wam znów cieknie? Przyjdę w sobotę z drabiną!


Daniił Łaźko

Tuapse, 14 października 2026


Analiza literacka

1. Forma

Wiersz liczy dwadzieścia sześć czterowierszy, czyli sto cztery wersy. Napisany jest regularnym trzynastozgłoskowcem ze stałą średniówką po siódmej sylabie (7 + 6); przed średniówką i na końcu wersu pada akcent paroksytoniczny, właściwy polszczyźnie. Rymy są parzyste (AABB), a wersy mają klauzule żeńskie. Jest to ten sam typ trzynastozgłoskowca z podziałem 7 + 6, którym napisano „Pana Tadeusza” i którym w XIX wieku opowiadano gawędy szlacheckie. Tutaj jednak nie służy patosowi, lecz spokojnej, rzeczowej opowieści: długi, równy wers mieści w sobie przedmiot, gest i krótki komentarz, tak jak mówi gawędziarz przy stole.

Kompozycja jest ramowa. Utwór zaczyna się i kończy w teraźniejszości: jesień, cieknący dach, skrzynia po babce — i na końcu ten sam dach, o który pyta sąsiad zza rzeczki. Pomiędzy ramami mieści się historia sporu o łąkę, powódź, ratunek, wspólna praca, a potem powolne losy kolejnych pokoleń i odkrycie zapisu na odwrocie aktu.

2. Syrokomla jako wzór główny

Najbliższym patronem utworu jest Władysław Syrokomla (Ludwik Kondratowicz, 1823–1862), poeta Litwy historycznej, nazywany lirnikiem wioskowym, autor tomów „Gawędy i rymy ulotne”. Od Syrokomli pochodzi przede wszystkim gatunek: gawęda, czyli opowieść prowadzona przez narratora, który mówi własnym głosem, dygresyjnie i z ciepłym humorem, o świecie dobrze mu znanym.

Syrokomlowski jest także świat przedstawiony: drobna szlachta zaściankowa, zubożała, uboga w ziemię, ale bogata w przekonanie o własnym pochodzeniu. Maciej Kulesza ma osiem morgów, jedną kobyłę, pług i dług, a mimo to wierzy, że herb zobowiązuje. Humor nie jest szyderczy: dziadek, który „po drugiej szklance miał już wojewodę”, i babka, która „cicho dolewała wodę”, są pokazani z czułością, nie z drwiną.

Po Syrokomli utwór dziedziczy również współczucie dla człowieka prostego. Hryń nie jest ani tłem, ani ozdobą: ma realne potrzeby — siano dla bydła na zimę — i realną wiedzę o rzece, której brak herbowemu sąsiadowi. Spór jest sporem równorzędnych ludzi. Wreszcie syrokomlowska jest konkretność realiów: kołki wbijane w łąkę, ostrzenie kosy, odpust, posagi, siennik, stawidła przy młynie. Język pozostaje prosty, bez archaizacji i bez gwarowej pisowni.

3. Echa Mickiewicza

Świat utworu sąsiaduje ze światem „Pana Tadeusza”. Ziemia nowogródzka, zaścianek, szlachecka duma, spór o grunt prowadzony latami przed sądem — wszystko to przywołuje spór o zamek, proces i zajazd z poematu Mickiewicza. Mickiewiczowska jest także rola przyrody jako ramy opowieści: grusza, astry, młyn, otawa o zachodzie słońca.

Utwór jednak świadomie odwraca Mickiewiczowski bieg wydarzeń. Zamiast zajazdu przychodzi powódź; zamiast wyroku albo zgody przypieczętowanej małżeństwem — kilka zdań krzywym pismem na odwrocie aktu i krzyżyk niepiśmiennego sąsiada. Wielka historia jest obecna tylko w tle: wojsko przechodzi przez wieś, brat dziadka wraca z wojny z szablą w worku. Pamięć rodu zostaje zapisana nie w eposie, lecz w skrzyni.

Utwór nie cytuje ani Syrokomli, ani Mickiewicza i nie naśladuje ich frazy. Oba wzory działają przez gatunek, metrum, świat przedstawiony i sposób patrzenia, nie przez zapożyczenia słowne.

4. Sens

Osią utworu jest napięcie między legendą rodzinną a dokumentem. Dziadek powtarza: „Maciej nie popuścił!” — i w tej samej chwili popuszcza pas o dziurkę. Ta gra słów zapowiada odkrycie finałowe: na odwrocie aktu zapisano nie zwycięstwo, lecz ugodę — łąkę kosić na spółkę, znaku nie przestawiać, sprawę w sądzie wycofać, płot wspólnie naprawiać. Narrator nie komentuje tego odkrycia. Prawda wychodzi na jaw przez rzecz, nie przez morał.

Maciej nie jest postacią pomnikową. Jest skąpy, a hojny dla wdowy; dumny, a gotów ryzykować życie dla cudzego dziecka; po ratunku mówi tylko: „A lemiesz był nowy!”. Komizm tej kwestii nie umniejsza czynu, lecz chroni go przed sentymentalizmem. Zgoda z Hryniem też nie jest pojednaniem: w maju znowu kłócą się o brony i gęsi. Zmienia się jednak miara rzeczy — żony pod kościołem już nie mijają się bokiem, a sprawa w mieście leży nietknięta wyrokiem.

Ważną rolę odgrywają kobiety. To one przechowują pamięć w praktyce: prababka zaszywa akt i pieczęć w siennik, śpi na nim z dziećmi, a rano piecze chleb, jakby nic nie zaszło; babka odpowiada panu z miasta: „Nie, bo nie. I basta”. Mężczyźni tworzą legendę, kobiety ratują dokumenty.

Utrata ziemi nie jest przedstawiona jako katastrofa, lecz jako proces: posagi sióstr, rok mokry, rok suchy, kawałek roli w obce ręce — nie naraz, powoli. Z całej historii zostaje przechylony kamień w trawie, młyn, gęsi przy brodzie i głos zza rzeczki, który obiecuje przyjść w sobotę z drabiną. Gest sprzed pokoleń powtarza się w teraźniejszości — i na tym utwór się kończy.

5. Wyjątkowość utworu

Utwór łączy dziewiętnastowieczny gatunek z dyscypliną współczesną: zachowuje regularny trzynastozgłoskowiec i rym parzysty, ale rezygnuje z archaizmów, patosu i cytatów. Jego siła leży w sieci powracających motywów: kołki wbijane w łąkę wracają jako krzywe pismo gospodarza; żony mijające się bokiem — jako żony, które już nie idą bokiem; lew czy kozioł na pieczęci — jako zagadka nierozstrzygnięta do końca; cieknący dach — jako pierwszy i ostatni obraz.

Wyjątkowe jest także pogranicze, które utwór pokazuje bez ideologii: szlachcic i chłop, łacińskie pismo i krzyżyk, kościół i rzeczka wspólna dla obu brzegów. Herb, od którego wszystko się zaczęło, okazuje się mniej trwały niż umowa o wspólnym koszeniu. Tytułowe pytanie — co zostało po herbie — otrzymuje odpowiedź skromną i ludzką: zostało sąsiedztwo.


Что осталось от герба

Повествовательное стихотворение Даниила Лазько

Белорусский перевод (кириллица и латиница) · Русский перевод

Даниил Лазько

Туапсе, 14 октября 2026 г.


Што засталося ад герба

Беларускі пераклад · кірыліца


Вецер ад рання з грушы лісце абтрасае,

позніх астраў пад плотам сцёблы прыгінае.

Па дажджы ў каляінах рудая вадзіца,

а дах зноў працякае — чаго тут дзівіцца.


Баба ў жніўні памерла, засталіся рэчы:

скрыня ў куце, дзе спее гарбуз каля печы.

Узнімаю цяжкое века — і са споду

дыхне пылам, паперай і старасцю роду.


Там — пячатка з латуні, узор на ёй сцёрты,

пад ёю — малітоўнік, аркуш ссохлы, цвёрды,

і шабля, што і ў похве наскрозь заржавела,

і сшытак, дзе і сума сысціся не ўмела.


Прызнаюся: шукаў я грамат, прывілеяў,

што ляжаць у магнатаў пад вартай лакеяў.

А ў нас герб пры абедзе сядзеў, дзе ўсе нашы,

адразу ля капусты, ля шкварак і кашы.


Дзед пасля другой чаркі — з роду ваяводы;

а баба падлівала вады дзеля згоды.

На Каляды пячатку клаў каля аплатка;

ці то казёл, ці леў там — дагэтуль загадка.


Найбольш было гаворак пра пана Мацея,

прапрадзеда, якому герб — уся надзея.

Шляхціц на васьмі моргах, з кабылай і плугам,

за трох мужчын гаруе, з даўгамі — як з другам.


Хто герб пераіначыць ці прозвішча продка,

таму ў яго на лаве сядзець не салодка.

Скупы — і ў снежні нават свечкі пашкадуе,

ды ўдаве кавалёвай воз дроў падаруе.


А Грынь, сусед за плотам, — мужык з галавою:

знае, калі паводка, як быць з каровою.

Між імі лугавіна — вузенькая стужка,

а ў ёй — пахілы камень, на ім мох — падушка.


Грынь з лугу сена косіць аж на дзве падводы,

бо без яго скаціне — ліха і нягоды.

А Мацею ідзецца пра герб, не пра травы:

— Не саступіць Кулеша! — і ў суд вязе справы.


Ды ў старым акце вільгаць з'ела паўграніцы:

адзін пісар: «да івы», другі: «да крыніцы».

Рэчка ўсякай вясною зменіць бег і слова,

дык на кожным адпусце гамонка нанова.


Мацей калкі ўбівае, Грынь іх вырывае;

хто раней касу точыць, той луг і займае.

А жонкі ля касцёла мінаюцца з ходу,

псы цераз рэчку брэшуць — і так год ад году.


— Гэта луг з прывілею! — Мацей на ўвесь голас.

— Я ж касіў, — Грынь з-за рэчкі, — мой тут кожны колас!

За пісарскую працу збыў Мацей карову,

а Грынь — парсюкоў пару і сена палову.


Ды раз па зіме снежнай лёд рушыць на водах,

рэчка з берагоў выйдзе, стане ў агародах;

каля млына дарогу схавае за ночку

і знясе прасла плоту, а на прасле — квочку.


Там, дзе ў ліпені дзеці ледзь замочаць ногі,

сын Грыня гнаў карову — і збіўся з дарогі.

Трымаецца лазіны, вада ж прыбывае,

Грынь на млынавай грэблі шлюзы адчыняе.


Мацей з лемехам новым едзе праз нягоду;

у плынь — і не пытае, чый хлопец ля броду.

Кабыла рве папругі і дышаль ламае;

Мацей ужо па грудзі: — Трымайся! — гукае.


Хлопца ўжо за каўнерык, другой — за вуздэчку;

гнядая храпе, цягне абодвух праз рэчку.

Грынь, ад млына прыбегшы, — без шапкі, без мовы;

Мацей аддае сына: — А лемех быў новы!


Потым удвух да мая берагі гародзяць:

слупы ў тры ці ў два рады — ў спрэчках дні праводзяць.

Грынь ваду разумее лепш, чым той — гербоўнік:

з глею лемех дастане, нібыта чароўнік.


Не будзе тут сяброўства: пры першай нагодзе

сварацца за бароны, за гусь у гародзе.

А жонкі ля касцёла ўжо без злога вока,

а судовая справа заснула глыбока.


Сыну пасля Мацея — даўгі ды пячатка,

а сёстрам на пасагі пайшла лугу латка.

Год лівень, год пякота — і з гэтай нядолі

загон ідзе чужому — не ўраз, а паволі.


Прабабка, калі войска ішло аж да рання,

зашыла акт, пячатку ў сеннік без вагання,

і з дзецьмі на ім спала; як усё мінула,

раніцай хлеб саджала — быццам і не чула.


Дзедаў брат з вайны нейкай прынёс шаблю ў клунку,

маўчаў пра яе нават за чаркаю трунку.

Як пра яе пыталі — астывала міска,

а ён ішоў у стайню, дзе ў цемры конь блізка.


Пра луг казаў дзядуля: — Мацей не папусціў! —

і, кажучы так, рэмень на дзірку папусціў.

Калі ў бабы прасілі пячатку — і часта, —

— Не, — кажа. — Чаму, пані? — Не, бо не. І баста.


Вяртаюся да акта. Спераду пячатка,

воск трэснуты, а ў воску леў, казёл — загадка.

Перагортваю. Ззаду почырк — не з канторы,

крывы, як калкі ў лузе ці ў полі разоры:


«Луг косім мы супольна, знак — як ёсць, не рушым,

плот — разам; справы ў судзе болей не варушым.

Мацей Кулеша». Побач — крыжык рукой Грыня.

І гэта ўсё, што кажа пра даўні спор скрыня.


Пісаў, мабыць, уночы, коратка — бо зранку

чакалі плот і вупраж і страха на ганку.

Выходжу. За адрынай, там, дзе мяжа бегла,

ледзь бачны стары камень — трава на ім злегла.


Рыпіць ля млына кола, гусі йдуць да броду,

капы рудой атавы стынуць да заходу.

Гукае хтось з-за рэчкі, пад тою лазінай:

— Дах цячэ? Я ў суботу прыйду вам з драбінай!

Пераклад Данііла Лазько


Što zastałosia ad hierba

Biełaruski pierakład · łacinka


Viecier ad rannia z hrušy liscie abtrasaje,

poznich astraŭ pad płotam sciobły pryhinaje.

Pa daždžy ŭ kalainach rudaja vadzica,

a dach znoŭ praciakaje — čaho tut dzivicca.


Baba ŭ žniŭni pamierła, zastalisia rečy:

skrynia ŭ kucie, dzie spieje harbuz kala piečy.

Uznimaju ciažkoje vieka — i sa spodu

dychnie pyłam, papieraj i starasciu rodu.


Tam — piačatka z łatuni, uzor na joj sciorty,

pad joju — malitoŭnik, arkuš ssochły, cviordy,

i šabla, što i ŭ pochvie naskroź zaržavieła,

i sšytak, dzie i suma syscisia nie ŭmieła.


Pryznajusia: šukaŭ ja hramat, pryvilejaŭ,

što lažać u mahnataŭ pad vartaj łakiejaŭ.

A ŭ nas hierb pry abiedzie siadzieŭ, dzie ŭsie našy,

adrazu la kapusty, la škvarak i kašy.


Dzied pasla druhoj čarki — z rodu vajavody;

a baba padlivała vady dziela zhody.

Na Kalady piačatku kłaŭ kala apłatka;

ci to kaziol, ci leŭ tam — dahetul zahadka.


Najbolš było havorak pra pana Macieja,

prapradzieda, jakomu hierb — usia nadzieja.

Šlachcic na vaśmi morhach, z kabyłaj i płuham,

za troch mužčyn haruje, z daŭhami — jak z druham.


Chto hierb pierainačyć ci prozvišča prodka,

tamu ŭ jaho na łavie siadzieć nie sałodka.

Skupy — i ŭ sniežni navat sviečki paškaduje,

dy ŭdavie kavalovaj voz droŭ padaruje.


A Hryń, susied za płotam, — mužyk z hałavoju:

znaje, kali pavodka, jak być z karovoju.

Miž imi łuhavina — vuzieńkaja stužka,

a ŭ joj — pachiły kamień, na im moch — paduška.


Hryń z łuhu siena kosić až na dzvie padvody,

bo biez jaho skacinie — licha i niahody.

A Macieju idziecca pra hierb, nie pra travy:

— Nie sastupić Kuleša! — i ŭ sud viazie spravy.


Dy ŭ starym akcie vilhać zjeła paŭhranicy:

adzin pisar: «da ivy», druhi: «da krynicy».

Rečka ŭsiakaj viasnoju zmienić bieh i słova,

dyk na kožnym adpuscie hamonka nanova.


Maciej kałki ŭbivaje, Hryń ich vyryvaje;

chto raniej kasu točyć, toj łuh i zajmaje.

A žonki la kascioła minajucca z chodu,

psy cieraz rečku brešuć — i tak hod ad hodu.


— Heta łuh z pryvileju! — Maciej na ŭvieś hołas.

— Ja ž kasiŭ, — Hryń z-za rečki, — moj tut kožny kołas!

Za pisarskuju pracu zbyŭ Maciej karovu,

a Hryń — parsiukoŭ paru i siena pałovu.


Dy raz pa zimie sniežnaj lod rušyć na vodach,

rečka z bierahoŭ vyjdzie, stanie ŭ aharodach;

kala młyna darohu schavaje za nočku

i zniasie prasła płotu, a na prasle — kvočku.


Tam, dzie ŭ lipieni dzieci ledź zamočać nohi,

syn Hrynia hnaŭ karovu — i zbiŭsia z darohi.

Trymajecca łaziny, vada ž prybyvaje,

Hryń na młynavaj hrebli šluzy adčyniaje.


Maciej z lemiecham novym jedzie praz niahodu;

u płyń — i nie pytaje, čyj chłopiec la brodu.

Kabyła rvie papruhi i dyšal łamaje;

Maciej užo pa hrudzi: — Trymajsia! — hukaje.


Chłopca ŭžo za kaŭnieryk, druhoj — za vuzdečku;

hniadaja chrapie, ciahnie abodvuch praz rečku.

Hryń, ad młyna prybiehšy, — biez šapki, biez movy;

Maciej addaje syna: — A lemiech byŭ novy!


Potym udvuch da maja bierahi harodziać:

słupy ŭ try ci ŭ dva rady — ŭ sprečkach dni pravodziać.

Hryń vadu razumieje lepš, čym toj — hierboŭnik:

z hleju lemiech dastanie, nibyta čaroŭnik.


Nie budzie tut siabroŭstva: pry pieršaj nahodzie

svaracca za barony, za huś u harodzie.

A žonki la kascioła ŭžo biez złoha voka,

a sudovaja sprava zasnuła hłyboka.


Synu pasla Macieja — daŭhi dy piačatka,

a siostram na pasahi pajšła łuhu łatka.

Hod livień, hod piakota — i z hetaj niadoli

zahon idzie čužomu — nie ŭraz, a pavoli.


Prababka, kali vojska išło až da rannia,

zašyła akt, piačatku ŭ siennik biez vahannia,

i z dziećmi na im spała; jak usio minuła,

ranicaj chleb sadžała — byccam i nie čuła.


Dziedaŭ brat z vajny niejkaj prynios šablu ŭ kłunku,

maŭčaŭ pra jaje navat za čarkaju trunku.

Jak pra jaje pytali — astyvała miska,

a jon išoŭ u stajniu, dzie ŭ ciemry koń blizka.


Pra łuh kazaŭ dziadula: — Maciej nie papusciŭ! —

i, kažučy tak, remień na dzirku papusciŭ.

Kali ŭ baby prasili piačatku — i časta, —

— Nie, — kaža. — Čamu, pani? — Nie, bo nie. I basta.


Viartajusia da akta. Spieradu piačatka,

vosk tresnuty, a ŭ vosku leŭ, kaziol — zahadka.

Pierahortvaju. Zzadu počyrk — nie z kantory,

kryvy, jak kałki ŭ łuzie ci ŭ poli razory:


«Łuh kosim my supolna, znak — jak josć, nie rušym,

płot — razam; spravy ŭ sudzie bolej nie varušym.

Maciej Kuleša». Pobač — kryžyk rukoj Hrynia.

I heta ŭsio, što kaža pra daŭni spor skrynia.


Pisaŭ, mabyć, unočy, koratka — bo zranku

čakali płot i vupraž i stracha na hanku.

Vychodžu. Za adrynaj, tam, dzie miaža biehła,

ledź bačny stary kamień — trava na im zlehła.


Rypić la młyna koła, husi jduć da brodu,

kapy rudoj atavy stynuć da zachodu.

Hukaje chtoś z-za rečki, pad toju łazinaj:

— Dach ciače? Ja ŭ subotu pryjdu vam z drabinaj!


Что осталось от герба

Русский перевод


Срывает ветер с груш осенние наряды,

и поздних астр кусты сгибает у ограды.

Ржавеет в колеях вода от непогоды,

а крыша вновь течёт — привычные невзгоды.


Мы в августе простились с бабкой. По наследству

сундук достался — тот, что с печью по соседству.

Я крышку подниму — и тянет старой пылью,

бумагой и сосной, и прадедовой былью.


Поверх лежит печать латунная, в щербинах,

под ней — молитвослов и акт в седых морщинах,

и сабля, что в ножнах вся так и заржавела,

и счётная тетрадь, где сумма врать умела.


Признаюсь: я искал дипломов и наданий,

что знатные дома хранят среди преданий.

А в нашем доме герб обедал с нами вместе,

меж кашей и капустой, на почётном месте.


Дед, выпив по второй, брал в предки воеводу;

а бабка в рюмку тихо подливала воду.

Печать в сочельник клал на стол, где и облатка;

лев на ней иль козёл — до сей поры загадка.


Царём рассказов был Мацей Кулеша, предок,

кому в нужде лишь герб остался напоследок.

Он шляхтич, но с одной кобылою и плугом:

за троих пашет, долг живёт с ним, словно с другом.


Кто переврёт его герб или имя деда,

тому зимой не ждать ни места, ни обеда.

Скупой: и в декабре свечу не зажигает,

но вдове кузнеца дрова возом сгружает.


А за межой живёт Грынь — с головой толковой:

он знает, где разлив, и ладит он с коровой.

Меж ними узкий луг, измеренный шагами,

а посреди — кривой валун, обросший мхами.


Грынь с этого лужка везёт два полных воза,

без них его скоту не пережить мороза.

Мацею ж дело — герб, а не покос и травы:

— Кулеша не сдаётся! В суд — искать управы!


Но в старом акте сырость съела полграницы:

один прочёл: «до ивы», а тот — «до криницы».

А речка каждый год меняет бег и мненье,

и на престольный праздник — новое сужденье.


Мацей колки вбивает, Грынь их вырывает;

кто косы наточил, тот луг и забирает.

У церкви жёны их не шлют кивка друг другу,

псы лают за рекой и в зной, и в злую вьюгу.


— По привилею луг! — кричал Мацей с разгона.

— А сено — я косил! — Грынь отвечал со склона.

Мацей, платя писцу, уже сбыл и скотину,

а Грынь — двух поросят и сена половину.


Но вот, когда сойдут снега, взыграют воды,

из берегов река пойдёт на огороды;

у мельницы вода — как бурая ловушка,

и унесёт пролёт плетня — на нём несушка.


Где летом по жаре мальцы бредут, играя,

сын Грыня гнал корову — и сорвался с края.

Вцепился в голый прут, вода же прибывает,

а Грынь заслоны там, на мельнице, снимает.


Мацей от кузнеца везёт свой лемех новый

и, не спросив, чей сын, летит в поток суровый.

Кобыла упряжь рвёт, и с треском дышло — в щепки;

— Держи лозу! — Мацей по грудь, а руки цепки.


Мальца за ворот взял, в другой руке — поводья;

храпя, кобыла тянет вон из половодья.

Бежит с плотины Грынь, без шапки, весь багровый;

Мацей, отдав мальца: — А лемех-то был новый!


Потом они вдвоём до мая берег ладят:

в два ряда колья ставить иль в три — о том рядят.

Грынь знает воду лучше, чем тот — родословье;

добудет лемех: — На, бери же на здоровье!


Друзьями им не быть — куда там! Снова в мае

за бороны — скандал, за гуся — спор в сарае.

У церкви жёны их кивают мимоходом,

а тяжба их в суде пылится год за годом.


Мацеев сын всё взял: печать, долги, низину;

он сёстрам отписал в приданое по клину.

Год мокрый, год сухой — и пашня неизменно

уходит к чужакам — не разом, постепенно.


Прабабка, в ночь, когда шло войско до рассвета,

зашила акт, печать в тюфяк, тайком, без света,

спала на нём с детьми, а чуть спокойней стало —

пекла уже хлеба, как ни в чём не бывало.


Брат деда с той войны пришёл с клинком в холстине

и про него молчал — и в поле, и в овине.

Расспросят — ложку молча он на стол отложит,

а сам — в конюшню: там никто не потревожит.


Про луг дед говорил: «Мацей — тот не отпустит!» —

и пояс, говоря, на дырку он отпустит.

А бабка — у неё печать просили часто —

— Нет. — Отчего же? — Нет, и всё на этом. Баста.


Я снова взял тот акт: печать с лица, по чину;

воск треснул: лев? козёл? — стёрт зверь наполовину.

Переверну — и там не писарские строчки:

кривы, как на лугу Мацеевы колочки:


«Луг косим сообща и знак не переносим,

плетень чинить вдвоём, а тяжбу нашу бросим.

Мацей Кулеша». Рядом — Грынев крестик с краю.

И больше ничего о споре не узнаю.


Писал, наверно, в ночь, с трудом слова рисуя:

плетень и крыша ждут, и лопнувшая сбруя.

Я выйду за гумно: межа шла там, где мята;

чуть виден камень в ней, трава на нём примята.


Всё так же колесо скрипит, и гуси — бродом,

отавы рыжей копны стынут пред заходом.

Из-за реки, от ольх, окликнут — и я слышу:

— Течёт? Приду в субботу, с лестницей, на крышу!

Перевод Даниила Лазько


О стихотворении

«Co zostało po herbie» — польская повествовательная поэма в жанре шляхетской гавэнды, написанная 26 четверостишиями (104 стиха) регулярным тринадцатисложником со стабильной цезурой после седьмого слога (7 + 6) и парными, преимущественно женскими рифмами. Главный образец — Владислав Сырокомля (Людвик Кондратович, 1823–1862), «деревенский лирник», автор сборников «Gawędy i rymy ulotne»; второй, фоновый ориентир — мир «Пана Тадеуша» Адама Мицкевича.

Рассказчик, потомок старинного рода, разбирает сундук покойной бабки: печать с неразборчивым зверем, молитвенник, выцветший акт, ржавую саблю, тетрадь с расчётами. Семейное предание называет героем прапрадеда Мацея Кулешу — обедневшего шляхтича, гордого гербом и бедного землёй. Его спор с соседом-крестьянином Грынем из-за узкой мокрой полосы луга длится годами и тянется через суд, пока весеннее половодье не ставит обоих перед делом: Мацей вытаскивает из воды Грынева сына, а потом соседи вместе укрепляют берег. Друзьями они не становятся, но спор угасает.

Дальнейшие поколения теряют землю — не разом, а постепенно; женщины сберегают бумаги; мужчины множат легенду о том, что «Мацей не уступил». Кульминация памяти — запись на обороте акта, сделанная кривым хозяйским почерком: косить луг сообща, знак не переносить, тяжбу отозвать, плетень чинить вместе, — с крестиком неграмотного Грыня. Семейное предание о победе оказывается преданием о компромиссе. Поэма заканчивается без морали: межевой камень в траве, мельница, гуси у брода и голос из-за реки, обещающий прийти в субботу с лестницей чинить крышу.

От Сырокомли в поэме — жанр, рассказчик, тёплый юмор, сочувствие к простому человеку и плотность бытовых реалий. От Мицкевича — новогрудская земля, застенок, шляхетская гордость и многолетняя тяжба, но с обратным ходом событий: вместо наезда — половодье, вместо приговора — несколько строк на обороте документа. Ни один из образцов не цитируется: оба действуют через форму, жанр и взгляд.

О переводе

Общие принципы

Оба перевода сохраняют объём (26 четверостиший), парную рифмовку, ход сюжета — включая договор на обороте акта косить луг сообща — и сквозные мотивы оригинала: колки, вбитые в луг, — и кривой почерк Мацея, похожий на эти колки; жёны, которые у церкви «не шлют кивка друг другу», — и жёны, которые «кивают мимоходом»; «лев или козёл» на печати; протекающая крыша в начале и в конце. Ключевые реплики и их функция в основном сохранены, хотя некоторые переданы с изменением формулировки: «А лемех-то был новый!», «Нет, и всё на этом. Баста», каламбур деда, который говорит, что Мацей «тот не отпустит», и тут же отпускает пояс на дырку.

Белорусский перевод

Белорусский текст передан тем же размером, что и польский: силлабический тринадцатисложник 7 + 6 с женскими клаузулами. При подсчёте слогов учитывались особенности белорусской фонетики и орфографии: неслоговое ў после гласных (в том числе через знак препинания) и у после согласных, аканье и яканье. Рифмы опираются на произношение и отсчитываются от последнего ударного гласного: в парах «сту́жка / паду́шка», «мі́ска / блі́зка» ударный гласный и заударная часть совпадают по звучанию, потому что звонкие ж и з перед глухим к оглушаются.

Лексика подбиралась по реалиям белорусской деревни: «лугавіна», «падводы», «адпуст», «грэбля», «шлюзы», «прасла плоту», «квочка», «вупраж», «драбіна». Каламбур оригинала передан словом «папусціў» в двух значениях. Латинская версия дана классической белорусской лацінкой (ł, ŭ, č, š, ž, ć, ś, ń, ź; ie, ia, iu, io после согласных и je, ja, ju, jo в начале слова и после гласных); ассимилятивная мягкость согласных, как и в кириллическом тексте, графически не обозначается.

Русский перевод

Русская версия написана шестистопным ямбом с женскими окончаниями во всех строках, то есть тринадцатисложником. Цезура постоянна: ударение всегда падает на шестой слог, словораздел проходит после шестого (мужская цезура) или седьмого слога (женская цезура). Женская цезура — точный аналог польской схемы 7 + 6, мужская — привычный вариант русского александрийского стиха. Все рифмы точны от последнего ударного гласного до конца строки (например, «наря́ды / огра́ды», «низи́ну / кли́ну»); две пары («облатка / загадка», «часто / баста») совпадают по звучанию, но различаются на письме.

Там, где буквальная передача разрушала бы размер, рифму или естественность русской речи, использованы компенсации, сохраняющие смысл эпизода: «где сумма врать умела» вместо несходящихся расчётов; «у мельницы вода — как бурая ловушка» (польская «woda bura» и затопленная дорога); мелкий летний брод показан через мальцов, которые «бредут, играя»; Мацей пишет записку «с трудом слова рисуя»; у межи растёт мята. Есть и более заметные сдвиги образов: Грынь прибегает «без шапки, весь багровый» (в оригинале — «bez czapki, bez mowy», без шапки и без слов), а брат деда приносит «клинок в холстине» вместо сабли в мешке и молча откладывает ложку, тогда как в оригинале он отодвигает ужин. Польский «opłatek» передан облаткой в сочельник, «odpust» — престольным праздником, чтобы сохранить и бытовую, и конфессиональную окраску пограничья.

Daniil Lazko(Łaźko)

Napisane przez

Daniil Lazko(Łaźko)

Jestem autorem, dla którego poezja zaczyna się tam, gdzie milknie proste wyjaśnienie. Interesuje mnie romantyzm, historia Europy Wschodniej, pamięć, honor, wygnanie i ciemniejsza strona ludzkiej godności. Piszę z zamiłowaniem do rytmu, skrótu i wyrazu precyzyjnego, szukając tonu między melancholią a ironią. Bliskie są mi zarówno klasyczne tradycje literackie, jak i ich nowoczesne, żywe odczytania.

Oceń utwór

Brak ocen, bądź pierwszy!

Wspieraj Poetica.pl

Tutaj najważniejsze są słowa — bez reklam, bez hałasu, bez rozpraszaczy.

Jeśli chcesz pomóc nam pisać dalszy ciąg Poetica.pl, postaw nam kawę lub wesprzyj nas na Patronite.

Dziękujemy!

Komentarze

, aby skomentować

Brak komentarzy. Zaloguj się, aby rozpocząć dyskusję.