W deszczowe dni mam spokojne sny i lubię tańczyć gdy krople deszczu z kiści bzów spadają na ziemię
aksamitny dotyk kropli tych uwielbiam czuć na rzęsach by beztrosko jak dziecko biegać po kałużach
kocham deszcz gdy tak sobie mży i rozwiesza krople nut na pajęczych sieciach i po listkach drzew sypie się jak
okruch szczęścia lśnieniem migotliwym wtedy otwieram szeroko serca drzwi gotowa tańczyć
w strugach deszczu jak szalona po ulotny sięgać pył wśród obłoków mgły z kryształowych kropel i
spijać ją z płatków róż radośnie uśmiechnięta w strugach ulewnego deszczu spływa stres i żal zostawiając umysł
jak czyste białe płótno
gdy kałuże wsiąkają w ziemię zabierając smutek co plącze się u moich stóp
z kropel deszczu tęcza maluje barwny łuk na lazurze choć niebo jeszcze chmurami deszczowymi zasnute
ozonem pachną łąki kwiatem scielone i łany zbóż chabrem bławatu barwione oświetlone promykiem co za chmur się wymyka i
jak strzała słońca do ziemi sunie by rozjaśniać złotym lśnieniem cały świat rozbijając krople deszczu w
opalowy złoty ulotny pył czarodziejska chwila ta niech trwa jak najdłużej pięknem nieskończonym lekko kreśląc
pod kopułą pieszczotliwie kręgi oplatają nimi dusze jak jedwabiem falujące muśnięcie skrzydełek łatek
pieszczących czerwoną purpurę maku na gobelinach zielonych traw tkanych szmaragdem.
E Lena
