Choć jeszcze nie ulewa leniwie po szybie spływają.
Spadną osiągając dno, łączyć się wkrótce w jedną mają.
Dwie krople wody prześcigając się jakże żałośnie
Wiatr z lekkością niesie smutno słowa pieśni donośnie.
Przestrzeń tuż za oknem, wypełnia znów szara rzeczywistość.
Chłód dotyka szczególnie okrutnie osiągając satysfakcji naiwność.
A nadzieja rozdała ostatnie bilety „Kasa zamknięta do odwołania!”
Żart przekroczył swoje granice nie wie, co dalej i jakie ma zadania?
Zbyt wiele krzyży, za mało kary niszczącej inicjatywę.
Żebrzący kawałka nadziei umrą szczęśliwie na niwę.
Raz obrana droga nagle kończy się na niczym, jak gra.
I chociaż żeby marne rozdroże, co wyborów ma dwa.
Jeśli w życiu nic, to co? Co jeśli nic? Pozostają bez odpowiedzi?
Nawet na nadzieję za późno. Nie ma odpustu bez spowiedzi.
Pokora wstała właśnie z kolan i niszczy wszystko dookoła siebie.
Dłonie splecione w bezradności, skrywają nieśmiałość w niebie.
Pogrążony świat marionetek zasypia zmęczony już życiem.
Wiatr jedynie niezmiennie niesie plotki w piosence wyciem
Słuchać się nie da. Deszczu ostatnie krople po szybie wiedzie.
W chaosie zaznają radości i przebaczenia ludzkiej biedzie.
Szarość już nie przytłacza i zachęca do nieskończoności!
W trwaniu jest pewna zagadka, lecz brak odpowiedzi w nicości.
Chmury skrywające głupotę przybrały kształt znaku zapytania.
Zniecierpliwiony Anioł ciekawy bycia człowiekiem od zarania.
Tylko deszcz dobroczyńca łaskawy zmyje ludzkości łzy!
Pośród wielu posłusznych myśli rzuconych we własne sny.
Oczekiwania to słodycz oglądania przez szybę pancerną,
A pragnienie zaspokojone w szale błaga o nadzieję marną.
Na przekór złości i nienawiści stąpając boso po niebie
Pamięć zawodzi swoim skowytem i prosi o więcej dla siebie.
Jeszcze spojrzenie ostatnie nim zamknie oczy po wieczność,
Chociaż nie chce już niczego więcej. Nie ma to jak waleczność.
Energia - niszcząca siła zamyka gorycz nie przepełniając czary!
Odpłyną z wiatrem w swej logice ostatnie złudzenia snu na mary!
Miłość - to zapomniany symbol Boga, który trwa tylko w niebie!
Wiara - grupa kumpli, co wypiją jeszcze jedno tanie wino za siebie.
Świat znów oszaleje i pogrąży się w ciemnościach przeszłości dnia.
Słów nie usłyszy ostatniej prośby naiwnego i przebaczenia nie zna.
Wyobraźnia nie ma nic do rzeczy i nie będzie już nigdy udziałem głupoty.
Czar co od czarnego koloru pochodzi skończy jak humor, gotowe kłopoty.
Po co daremny jednak trud? Zapomnieć! Odejść w życia dal.
Rzucić w przepaść zapomnienia. Intelektualne ADHD? Żal!
Magia przepędzona powróci na kolanach błagać o przebaczenie!
Ta otchłań, jakże wspaniała przyjmie wiele i zapewni milczenie.
Słów zbyt mało, jak mało miłości, która zabija niewinność!
Zatracony urok w sensie śmierci zapomina o nas. O naiwność!
Zapłatą będą ostanie łzy rozpaczy wygranej na loterii!
Nim wszystko minie i nastanie nowy dzień własnej teorii.
Fantazji krzywe zwierciadło kryształem w oku szpanuje
Zdradzone spojrzenie bez oczu widzi wszystko i już żałuje.
A brak wiedzy i nadziei to sens wszechrzeczy, zapisano!
POSTANOWIONO, ZANOTOWANO, EGZEKWOWANO!!!
Serca otwarte, ograbione z resztek człowieczeństwa, mrok!
Dusza wyciśnięta, jak cytryna krzywi się na swój widok,
A kara to przywilej i nagroda dla niestrudzonych na raty!
I nie jeden deszcz i drogę przebytą przeznaczyli na straty.
Dla zasady! I co z tego? To przeświadczenie i sprawiedliwość,
Nie rozumie jeszcze, co to jest zaprzeczenie i niecierpliwość.
A czasem to tylko deszcz. Już słychać jego marne skargi,
Słowa DESZCZ-e włożone w czyjeś niewysłowione wargi…
31.03.2009 r.
Elizabeth
