W zawiedzeniu miała jednak nadzieję
czarną myślą tuliła nocami cudze sny
a tę jedną chwilę zieloną nosiła na dłoni
dla pamięci jak stulistną koniczynę
nie stroniła od w dali wypatrywania
przyszłości co jawiła się jak świtanie
przechodziła do przeszłości ze łzami
jakoś jednak nigdy nie będąc w tutaj
gdy dzień zamykał pudełko możliwości
nie szukała w nim żadnych skarbów
domykała je delikatnie ze smutkiem
jakby jej rozczarowanie miało wartość
czasem dochodziła krętymi drogami
do niejasnych przekonań marzeniami
malowała wtedy pastelami niebo
i rankiem po mokrej trawie brodziła
oddawała wtedy smutkom wspomnienia
wznosiła ręce ponad swoją głowę
jakby chciała przyjąć nieba odrobinę
i stała tam w euforii niewzruszona
28.08.2026 r. godz. 15:15
Elizabeth
